Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Zapowiedź meczu

Starcie pucharowiczów

sobota, 12 kwietnia 2025 19:16
Starcie pucharowiczów
fot. Mishka / Legionisci.com
Legionisci.com
WiśniaLegionisci.com

W niedzielny wieczór na Łazienkowskiej zobaczymy starcie dwóch polskich pucharowiczów z Ligi Konferencji. Legia na własnym stadionie podejmie w hicie 28. kolejki Jagiellonię Białystok, która swojej ostatniej wizyty w Warszawie nie może wspominać najlepiej. To właśnie tutaj półtora miesiąca temu zakończyli swój udział w Pucharze Polski, przegrywając z gospodarzami 1-3.


Różnica klas


Ubiegły czwartek był trudny zarówno dla kibiców Jagiellonii jak i Legii. Ci pierwsi zdecydowanie przegrali na wyjeździe z Realem Betis, natomiast "Wojskowi" równie słabo zaprezentowali się u siebie na tle Chelsea. Wydaje się więc, że europejska przygoda polskich drużyn niebawem dobiegnie końca. Jagiellonia będzie mogła skupić się na walce o mistrzostwo Polski, natomiast gracze Goncalo Feio przede wszystkim na Pucharze Polski. Krajowy puchar wydaje się być teraz zdecydowanym priorytetem, gdyż trudno sobie wyobrazić, że na finiszu rozgrywek legioniści zaczną seryjnie wygrywać i wdrapią się na chociażby najniższy stopień ligowego podium.


Wracając jednak do spotkania z "The Blues", to niestety Legia została w nim obnażona. Boleśnie na własnej skórze przekonaliśmy się, że różnica między ligą polską, a angielską jest łagodnie pisząc - diametralna. Anglicy nie musieli specjalnie wysilać się w konstruowaniu ataków, aby stwarzać zagrożenie. O ile w pierwszych 45 minutach udawało się jeszcze skutecznie utrudniać grę przeciwnikom, tak po przerwie wszystko się posypało. Brakowało jakichkolwiek momentów w ofensywie, co tylko uwidoczniło, że na niektórych pozycjach potrzeba wzmocnień. W czwartek Feio z potrzeby chwili musiał przeorganizować atak. Z przymusu musiał tam postawić na Ryoya Morishitę, który tworzył trio w ataku wraz z Luquinhasem i Kacprem Chodyną. Pomysł na postawienie na trzech szybkich graczy z przodu nie powiódł się. Wszyscy byli tłem dla obrońców Chelsea, którzy przewyższali ich przede wszystkim przygotowaniem fizycznym.


Różne cele


Ten sezon jest różny, jeżeli porównany do siebie Jagiellonię i Legię. Ci pierwsi mają nadal szansę na zdobycie mistrzostwa, chociaż strata do lidera wynosi już cztery punkty. Klub z Białegostoku jednak dopiero w ostatnich tygodniach mocno skomplikował sobie sytuację w tabeli. W dwóch ostatnich kolejkach zdobył zaledwie jeden punkt po remisie z Piastem Gliwice. Wcześniej natomiast, dosyć niespodziewanie, przegrał na wyjeździe z walczącą o utrzymanie Lechią Gdańsk. Te wyniki mogą być potwierdzeniem, że trudy sezonu dają się Jagiellonii we znaki. Drużyna rozegrała już 48 meczów we wszystkich rozgrywkach (o dwa więcej od Legii), a zmęczenie można zaobserwować analizując chociażby ostatnie wyjazdy najbliższego rywala "Wojskowych". W pięciu takich spotkaniach "Jaga" zanotowała bilans 1-0-4, wygrywając tylko w Łodzi z Widzewem. Wliczają się w to porażki w trzech różnych rozgrywkach: Ekstraklasie, Pucharze Polski i Lidze Konferencji.


Największego zagrożenia w Jagiellonii trzeba upatrywać ze strony Jesusa Imaza i Afimico Pululu. Obydwaj zawodnicy przez długie miesiące ciągnęli grę drużyny, której obecnie są najlepszymi strzelcami. Szczególnie owocny był dla nich początek rundy wiosennej. W lutym strzelili łącznie dla Jagiellonii 10 bramek, walnie przyczyniając się do pokonania m.in. FK TSC Baćka Topola czy Radomiaka Radom. Potem przyszedł dla nich lekki kryzys formy, który na dobrą sprawę trwa do dzisiaj. Imaz w ostatnich dziesięciu spotkaniach tylko raz pokonał bramkarza rywali, a Pululu zrobił to dwukrotnie, przy czym raz rzutu karnego. Dla tego drugiego brakuje wartościowego zastępcy w ataku. W ostatniej ligowej kolejce od pierwszej minuty zamiast niego wybiegł wprawdzie Lamine Diaby-Fadiga, lecz Francuz to zdecydowanie nie ten kaliber co reprezentant Angoli. 24-latek uzbierał w tym sezonie 1135 minut, w których zanotował trzy trzy gole.


fot. Mishka / Legionisci.com
fot. Mishka / Legionisci.com


Kolejny w gronie nieobecnych


Po ostatnim spotkaniu lista kontuzjowanych zawodników powiększyła się. W meczu z Chelsea urazu doznał Paweł Wszołek, który w tym sezonie jest pewniakiem do gry w wyjściowej jedenastce. Piłkarz opuścił boisko w 53. minucie, a na nim zastąpił go Patryk Kun. Późniejsze badania wykazały, że Wszołek naderwał mięsień dwugłowy uda i czeka go rehabilitacja. Oprócz niego nadal niedyspozycyjni pozostają ponadto Marc Gual i Bartosz Kapustka, a z kolei za nadmiar żółtych kartek będzie pauzował Artur Jędrzejczyk. Feio znowu będzie musiał nieco kombinować ze złożeniem wyjściowej jedenastki. Białostoczanie przystąpią z kolei do niedzielnej potyczki bez większych zmartwień. Żaden zawodnik nie będzie pauzował za żółte kartki, a dodatkowo wszyscy piłkarze są zdrowi.


Feio i Siemieniec to jedni z najmłodszych trenerów w Ekstraklasie. W przeszłości prowadzone przez nich kluby zmierzyły się ze sobą dwukrotnie. Co ciekawe, szkoleniowiec "Jagi" jeszcze nigdy nie wyszedł z takiego starcia zwycięsko. 6 października ubiegłego roku w Białymstoku padł remis 1-1, natomiast ostatnio w Warszawie górą byli gospodarze, kończąc tym samym przygodę swojego przeciwnika w Pucharze Polski.

Gdzie obejrzeć?


Mecz 28. kolejki Ekstraklasy Legia Warszawa - Jagiellonia Białystok odbędzie się w niedzielę, 13 kwietnia o godz. 20:15. Transmisję będzie można zobaczyć w Canal+ Sport 3 oraz Canal+ 4K Ultra HD. Zapraszamy do śledzenia naszej tekstowej RELACJI LIVE!, a także do czytania wszystkich materiałów pomeczowych.


Przewidywany skład


Zapraszamy do korzystania z aplikacji 11.legionisci.com, w której możecie ustawić własną jedenastkę Legii i podzielić się nią ze znajomymi w socialmediach oraz w komentarzach pod artykułami. Wystarczy wkleić wygenerowany nad przyciskiem "zapisz" link z zielonej ramki. Zapraszamy do wspólnej zabawy.

Udostępnij