Legioniści dostali chwilę oddechu po meczu z Łudogorcem Razgrad – jeden dzień wolnego od piłki na zasłużoną regenerację. Ale to już przeszłość! W piątek wrócili do ostrego reżimu treningowego – dwie jednostki, pełne skupienie i zero odpuszczania. A tymczasem... do Austrii zawitał tajemniczy specjalista! Dr Hugo Silva Pinto, bo o nim mowa, współpracuje z klubem od poprzedniego sezonu i nie jest to byle kto. Prawdziwy fachowiec od elektroakupunktury, który regularnie odwiedza Warszawę, by dosłownie "odblokować" mięśnie piłkarzy i przegonić bóle. Zabiegi nie są przyjemne dla zawodników, igły wbijane głęboko i stymulowane prądami, ale dają niesamowity efekt. Jak udało nam się ustalić – to właśnie jego zabiegi odegrały kluczową rolę przed finałem Pucharu Polski!
Leogang: Tajemniczy specjalista, interwencja medyczna
Sztab medyczny nie może narzekać, bo wszyscy zawodnicy trenują na pełnych obrotach. To jednak nie znaczy, że obyło się bez drobnych dramatów... W czwartek to sam trener Edward Iordanescu potrzebował pomocy! Co się stało? Obtarcie pięty – niby nic wielkiego, ale każdy, kto trenował, wie, jak potrafi uprzykrzyć życie. Na szczęście szybka interwencja Macieja Treutz-Kuszyńskiego zdziałała cuda – trener dosłownie chwilę później śmigał po boisku i żonglował piłką jak nastolatek! Po wszystkim zebrał drużynę na odprawę – z dala od wścibskich dziennikarskich uszu – i rozrysował plan na najbliższe 90 minut.

Murawa wyglądała jak z podręcznika trenera – kilka mniejszych boisk, różne ustawienia, a w centrum uwagi sześciokątne pole gry z dużymi bramkami. Na start – ćwiczenie podań, szybkie rozegrania w tempo i precyzyjne strzały na małe bramki. Iordanescu nie krył entuzjazmu. – Każdy ruch, każde dotknięcie piłki musi być jakościowe! – instruował podopiecznych. – Brawo, Legia! – dodawał po chwili.
Dokładnie po 18 minutach i 30 sekundach dziennikarze musieli opuścić trening – trener dba o to, by jego plan na najbliższe tygodnie pozostał tajemnicą oraz o to, by piłkarze w pełnym skupieniu mogli poświęcać się pracy. Więcej szczegółów z zajęć? Niestety – pozostaje nam tylko się domyślać, jak prezentowali się poszczególni zawodnicy... Po południu kolejna sesja. Identyczny rozkład jazdy przewidziano na sobotę. Nieco luźniej będzie w niedzielę – tylko jeden trening.
Prawdziwy sprawdzian już w poniedziałek, gdy Legia zmierzy się z czeskim FK Jablonec. Wtedy zobaczymy, jak praca nad nowym stylem gry przekłada się na boiskową rzeczywistość. Czekamy z niecierpliwością!




