Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Zgrupowanie w Austrii

Cud w Leogangu! Legia na pełnych obrotach, piękno gór

sobota, 28 czerwca 2025 20:42 galeria
Cud w Leogangu! Legia na pełnych obrotach, piękno gór
Uwaga: zdjęcie to fotomontaż! ;)
Legionisci.com
WoytekLegionisci.com

Szósty dzień zgrupowania i… stało się! Cud w Leogangu – po raz pierwszy mogliśmy obejrzeć cały trening Legii Warszawa. Wreszcie. Ucieszyło to nie tylko nas, ale też małą grupkę kibiców, która – korzystając z weekendu – zjawiła się na boisku, by zobaczyć „Wojskowych” w akcji.



W ostatnich dniach zostaliśmy ekspertami od rozciągania, rolowania. Wiemy już wszystko o rollerach, gumach i matach. Ale jak właściwie trenuje Legia? Czy zawodnicy dają z siebie wszystko? Czy pot leje się jak po maratonie w sierpniu na Costa del Sol? Czy murawa płonie pod korkami? Odpowiedź brzmi: tak!


Sobotni poranny trening był konkretny. Zaczęło się od biegania z piłką między tyczkami i strzałów do małych bramek. Później szybki powrót na pozycję startową... tylko że nie było zmiłuj – gonił ich sam trener Edward Iordanescu. Jeśli ktoś z zawodników nie wrócił wystarczająco szybko, mógł poczuć „motywacyjny pstryczek” w plecy lub usłyszeć donośny krzyk z ust trenera. Były też skoki przez płotki, główki, intensywne tempo – piłkarze dyszeli jak lokomotywy, ale nikt nie odpuszczał.


Kulminacją zajęć były gierki na dwóch małych polach, na każdym po cztery mini-bramki. Rywalizacja 4 na 6 wyglądała jak walka o życie – pełne zaangażowanie, błyskawiczne reakcje, walka o każdą piłkę. bo każdy strzelony gol oddalał widmo wykonywania karnych pompek. A w środku? Oczywiście Iordanescu – żywiołowy, aktywny, komentujący każde zagranie.


fot. Woytek / Legionisci.com
fot. Woytek / Legionisci.com


Po zajęciach piłkarze dosłownie padali na murawę jak muchy. No... może poza niezniszczalnym Arturem Jędrzejczykiem – "Jędza" pokazał kciuk w górę i... zaczął robić brzuszki, jakby dopiero zaczynał dzień!


A teraz ciekawostka: Legia ma swoją własną, mini-sekcję "naturystów"! Tworzą ją Patryk Kun i Rafał Augustyniak. Po każdym treningu ściągają buty i boso przechadzają się po mokrej murawie, łapiąc „energię z ziemi”. Brzmi tajemniczo? Być może. Ale to żadna nowość - kiedyś współtowarzyszył im Tomas Pekhart, ale Czecha już nie ma – tradycja jednak trwa i ma się dobrze!


fot. Woytek / Legionisci.com
fot. Woytek / Legionisci.com


A co z taktyką? Ta wciąż owiana jest mgłą tajemnicy, bo na sobotnim otwartym treningu było wszystko – oprócz ustawień i schematów gry. Za to po południu wrócono do standardowego rytmu: pierwszy kwadrans dla mediów, a potem zamknięte zajęcia, gdzie – jak podejrzewamy – trenerzy szlifowali plan, który ma pomóc Legii podbić Europę i wrócić na tron w Ekstraklasie. Marzenia? Być może. Ale z taką intensywnością – kto wie!


Asitz, ale nie Inaki ;)
Szkoda byłoby zmarnować tak piękny dzień na zgrupowaniu, więc… ruszyliśmy w góry. Celem była Góra Asitz, która już dawno przez legionistów została przemianowana na górę "Astiz". Szczyt, mierzący 1914 metrów, znany jest jako „góra zmysłów”, i nie bez powodu! Rozciągają się z niej obłędne widoki, a wokół czeka na turystów gęsta siatka tras pieszych i rowerowych. Cisza, natura, lekki wiatr i poczucie, że jesteś w samym środku zielonego raju.


Zresztą – zobaczcie sami. Poniżej kilka fotek z naszej małej wyprawy. W niedzielę planowany jest jeden trening, a w poniedziałek o 18:00 kolejny meczowy test – sparing z FK Jablonec. Śledźcie naszą tekstową relację LIVE!


fot. Woytek / Legionisci.com
fot. Woytek / Legionisci.com

fot. Woytek / Legionisci.com
fot. Woytek / Legionisci.com

fot. Woytek / Legionisci.com
fot. Woytek / Legionisci.com

fot. Woytek / Legionisci.com
fot. Woytek / Legionisci.com

fot. Woytek / Legionisci.com
fot. Woytek / Legionisci.com

Udostępnij