Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Nasz wywiad

Zoran Arsenić: Cel Legii? Wygrać każdy kolejny mecz

niedziela, 12 lipca 2026 11:00
Zoran Arsenić: Cel Legii? Wygrać każdy kolejny mecz
Zoran Arsenić | fot. Woytek / Legionisci.com
Legionisci.com
WoytekLegionisci.com
4

Zoran Arsenić  trafił do Legii przed rozpoczęciem przygotowań do nowego sezonu. Doświadczony chorwacki obrońca przez lata był filarem i kapitanem Rakowa Częstochowa. W rozmowie podczas zgrupowania w Herzogenaurach opowiedział o kulisach transferu, walce o powrót do pełnego zdrowia, szoku na widok jakości legijnej młodzieży oraz specyfice polskiej ligi, która wciąż zadziwia jego znajomych z Chorwacji. – Polska to mój drugi dom. Gdy pojawił się konkretny temat Legii i  porozmawiałem z Markiem Papszunem, podjęcie decyzji było łatwe – deklaruje stoper.

W Polsce grałeś najpierw w Krakowie, potem w Częstochowie, gdzie spędziłeś świetne lata. Można powiedzieć, że po Chorwacji Polska stała się Twoją drugą ojczyzną.
– Ostatnio rozmawialiśmy o tym z żoną, ale jeszcze nie zdecydowaliśmy, gdzie na stałe zamieszkamy po zakończeniu kariery. Spędziliśmy w Polsce już prawie 10 lat, a to na pewno oznacza, że nam się tutaj podoba i to bardzo. Wyobrażamy sobie scenariusz, w którym zostajemy tu na stałe. Na razie jeszcze mocno się nad tym nie zastanawiamy, bo uważam, że przede mną wciąż sporo grania i daleko do ostatecznych decyzji, ale Polska to na pewno nasz drugi dom.

Chorwacja jest piękna, ciepła, a Ty wybrałeś Polskę. Tęsknisz czasem za tamtejszym klimatem?
– Pochodzę z Osijeku, a to jest jakieś pięć godzin drogi od morza. U nas w tej chwili jest pewnie z 40 stopni. Jest tak gorąco, że ciężko wytrzymać i normalnie żyć. To nie wygląda tak idealnie, jak wydaje się ludziom z boku – że w Chorwacji wszyscy mieszkają nad samym morzem i cieszą się plażą. Ja mam do wybrzeża bardzo daleko.

Przez lata stanowiłeś o sile Rakowa Częstochowa. Byłeś kluczowym zawodnikiem, zdobyłeś mistrzostwo Polski, Puchar Polski, Superpuchar. To były najlepsze lata w Twojej dotychczasowej karierze?
– Tak, nie widzę innej odpowiedzi. Patrząc na to, co wygraliśmy, to był zdecydowanie najlepszy i najpiękniejszy czas w mojej dotychczasowej karierze. Mam jednak nadzieję, że w barwach Legii będę jeszcze lepszym zawodnikiem.

 

Kiedy dokładnie zgłosiła się do Ciebie Legia Warszawa? Czy to trener Marek Papszun osobiście zadzwonił sprawdzić, jak wygląda Twoja sytuacja?
– Sytuacja wyglądała tak, że najpierw leczyłem kontuzję. W kontrakcie z Rakowem istniała opcja przedłużenia umowy, z której klub ostatecznie nie skorzystał. Wtedy zaczęły się rozmowy – zarówno z Rakowem, z Legią, jak i z innymi zespołami. Jednak w momencie, gdy temat Legii stał się naprawdę poważny i doszło do bezpośredniej rozmowy z trenerem Papszunem, podjęcie decyzji o moim kolejnym kroku w karierze stało się o wiele łatwiejsze.

Miałeś w tamtym momencie oferty spoza Ekstraklasy?
– Konkretnych ofert może nie, ale były luźne rozmowy, jakieś zapytania. Tak jak mówię – gdy zgłosiła się Legia i porozmawiałem z trenerem, temat był dla mnie jasny.

Kibice Legii mają pewne wątpliwości co do twojego zdrowia po ostatnich sezonach. Zastanawiają się, czy urazy to już przeszłość, czy zdrowie fizyczne pozwoli ci na regularną grę na najwyższym poziomie. Jak to teraz wygląda?
– Na razie wszystko jest w jak najlepszym porządku. Mam ogromną nadzieję, że tak już zostanie, zdrowie dopisze i przez cały czas będzie na odpowiednim poziomie. Oczywiście rozumiem obawy kibiców, mają prawo je mieć. Po wcześniejszym urazie, kiedy wróciłem do gry, grałem regularnie przez rok i wszystko było w porządku. Byliśmy wtedy blisko zdobycia mistrzostwa, niestety, nie udało się. Dokładnie w momencie, gdy znowu złapałem optymalną formę i wszystko funkcjonowało jak należy, przyszła kolejna kontuzja. Po powrocie nie grałem już zbyt wiele i to był dla mnie naprawdę trudny moment.

przygotowania zgrupowanie trening Herzogenaurach Zoran Arsenić
fot. Woytek / Legionisci.com

Trener Papszun powiedział niedawno, że jeśli tylko będziesz zdrowy, to będziesz ogromnym wzmocnieniem.
- Głęboko wierzę, że gdy zdrowie dopisze, na pewno mocno pomogę temu zespołowi.

Ten ostatni sezon był dla Ciebie zupełnie inny niż poprzednie. Jesienią leczyłeś kontuzję, a wiosną – co dla wielu było zaskoczeniem, miałeś problem z regularną grą w Częstochowie.
– Sam do końca nie wiem, co powiedzieć. Na pewno nie grałem mniej dlatego, że nie chciałem. Nałożyło się na to wiele różnych zdarzeń i splotów okoliczności, które spowodowały, że wyszło jak wyszło. Oczywiście, że nie byłem zadowolony z tej sytuacji, bardzo chciałem grać, ale czasu już nie cofnę.

Czujesz sportową złość?
– Nigdy nie potrzebowałem dodatkowej motywacji z zewnątrz. Sama gra i chęć wygrywania są dla mnie wystarczającym bodźcem do ciężkiej pracy. Jeśli jednak miałbym szukać jakiejś dodatkowej, ekstra motywacji, to są nią właśnie te wspomniane wątpliwości wokół mojej dyspozycji. Chcę po prostu wyjść na boisko i udowodnić wszystkim, że te obawy są bezpodstawne.

Dlaczego poprzedni sezon w wykonaniu Rakowa potoczył się w ten sposób? Czego zabrakło po odejściu trenera Papszuna?
– Ciężko mi teraz robić głęboką analizę, co dokładnie poszło nie tak i co było kluczowym problemem. W klubie sporo się pozmieniało. Niestety, to nie był taki sezon, jaki wszyscy sobie zakładaliśmy i po prostu musieliśmy to zaakceptować. Uważam jednak, że nie ma sensu patrzeć w wstecz. Trzeba patrzeć tylko do przodu. Jestem teraz w nowym zespole, mam nowych kolegów i chcę zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby osiągnąć tutaj jak najwięcej.

sparing Legia Warszawa - Hapoel Beer Szewa Zoran Arsenić
fot. Woytek / Legionisci.com

Patrząc na to, jak funkcjonował Raków za pierwszej kadencji trenera Papszuna, gdy seryjnie zdobywaliście trofea – czy trener w realiach Legii znów będzie takim „czarodziejem” i gwarantem sukcesu?
– Myślę, że trener Papszun nie jest żadnym czarodziejem. To po prostu niezwykle wymagający szkoleniowiec, który opiera wszystko na konsekwentnej, ciężkiej pracy. I ta praca po prostu przynosi efekty. Trener powtarza to wielokrotnie: w futbolu niczego nie dostaje się za darmo, na wszystko musisz ciężko zapracować. On trzyma się tej filozofii kurczowo każdego dnia, zaraża tym ludzi i to jest klucz do sukcesu.

Widzisz już jakieś, choćby delikatne, różnice między Markiem Papszunem z czasów Rakowa a tym obecnym w Legii? Czy to jest odwzorowanie metod pracy w stosunku 1 do 1?
– Ludzie często mnie o to pytają. Nie potrafię wskazać jakiejś wielkiej, diametralnej różnicy. Oczywiście, każdy trener z biegiem lat się rozwija, wprowadza nowe elementy do warsztatu, niektóre rzeczy modyfikuje. Jednak ten główny fundament pozostaje nienaruszony: to etos pracy, żelazna konsekwencja i wymaganie od nas, aby wszystko, co robimy na boisku i poza nim, było na najwyższym osiągalnym poziomie. Wszystko musi być dopięte w najmniejszych detalach. W dzisiejszej piłce szczegółów jest mnóstwo, trener zwraca uwagę na każdy z nich. Tak było zawsze i tutaj pod tym względem nic się nie zmieniło.

Czy coś zaskoczyło Cię na plus lub na minus w Warszawie w porównaniu do Częstochowy? Przeskok organizacyjny między klubami jest odczuwalny?
– Gram w Polsce od dekady. Doskonale wiem, jak wielkim klubem jest Legia, znam jej markę i otoczenie, więc spodziewałem się wysokiego standardu. Nic mnie pod tym względem nie zszokowało, bo wiedziałem, dokąd przychodzę. Warunki do pracy w LTC i tutaj na obozie są fantastyczne, boiska idealne, ale to w takim klubie norma. Dodatkowo model pracy trenera Papszuna był mi już doskonale znany. Byłem na to mentalnie przygotowany, wiedziałem, jak będą wyglądać treningi, dzięki czemu moja aklimatyzacja w drużynie trwała bardzo krótko.

Przez lata grałeś przeciwko Legii i te mecze zawsze elektryzowały kibiców w całej Polsce. Dla Ciebie to też były wyjątkowe spotkania?
– Oczywiście, że tak. To całkowicie normalne – kiedy przyjeżdżasz do danego kraju i grasz przeciwko absolutnie największemu klubowi w tych rozgrywkach, zawsze wyzwala to dodatkową, wyjątkową motywację. Doskonale pamiętam wszystkie mecze przeciwko Legii. One zawsze miały w sobie inny ładunek emocjonalny, generowały olbrzymie emocje. Wiadomo, że w każdym spotkaniu chcesz zgarnąć trzy punkty, ale zwycięstwa nad Legią smakowały inaczej, cieszyłeś się z nich zdecydowanie mocniej niż z jakichkolwiek innych wygranych w sezonie.

sparing Legia Warszawa - Bayern Monachium II Kamil Piątkowski Zoran Arsenić
fot. Woytek / Legionisci.com

W sparingach i na treningach od razu widać, że starasz się dyrygować formacją obronną. Rola lidera i kierowanie defensywą to coś, co czeka Cię w Legii?
– Zobaczymy, to zależy już tylko od trenera. Jeśli zapytasz mnie o zdanie, to czuję się w tej roli bardzo dobrze. Uważam, że mam odpowiednie predyspozycje do kierowania obroną, ale ostateczne decyzje personalne i taktyczne zawsze należą do sztabu szkoleniowego.

Pracujecie ze sobą krótko, ale masz już okazję przyglądać się legijnej młodzieży. Do niedawna w kadrze był chociażby Janek Leszczyński, który odszedł do zespołu Bundesligi. Potwierdzasz te opinie?
–To jest ogromny talent, a takich chłopaków mamy tutaj w kadrze znacznie więcej. Jeśli pytałeś mnie przed chwilą, czy coś mnie w Legii zaskoczyło, to chyba właśnie to – poziom młodych zawodników jest niesamowicie wysoki. Przez pięć lat moich występów w Rakowie nie widziałem czegoś takiego na treningach. Nie widziałem, żeby młodzi chłopcy wchodzący do pierwszej drużyny bezpośrednio z akademii mieli od razu tak gigantyczną jakość piłkarską, jaką dysponuje młodzież tutaj, w Legii. To jest potężny plus i wielki kapitał tego klubu. Legia ma u siebie młodych zawodników, na których już teraz można śmiało stawiać lub stopniowo wprowadzać ich do składu. Janek Leszczyński bez wątpienia jest jednym z nich i ma przed sobą wielką przyszłość.

Ekstraklasa potrafi zaskakiwać, przebieg poprzedniego sezonu był niespotykany.
– Jestem w tym kraju już tak długo, że widziałem w Ekstraklasie absolutnie wszystko. To jest liga, jakiej nie widziałem nigdzie indziej na świecie, mówię zupełnie szczerze. Moje dotychczasowe dziesięć lat tutaj to potwierdza. Tu nagle dziesięć klubów potrafi walczyć o mistrzostwo, a kolejne dziesięć drży o utrzymanie do ostatnich kolejek. Kiedy moi znajomi z Chorwacji śledzą wyniki polskiej ligi, przecierają oczy ze zdumienia i pytają mnie, co tam się w ogóle dzieje. Prognozowanie czegokolwiek w Ekstraklasie przed sezonem to szalenie trudne zadanie.

Jakie cele stawia sobie Legia Warszawa na nadchodzący sezon 2026/2027?
– Myślę, że cel jest bardzo prosty. Musimy podchodzić z pełną koncentracją do każdego kolejnego meczu i optymalnie się do niego przygotowywać.

Czyli w stu procentach filozofia trenera Marka Papszuna.
- Nie możemy sami nakładać na siebie niepotrzebnej, paraliżującej presji i gubić się w dalekosiężnych kalkulacjach przed startem rozgrywek, bo w futbolu nigdy nie wiesz, co się wydarzy. Patrząc jednak realistycznie - klub o takim statusie jak Legia wychodzi na każdy mecz wyłącznie po to, żeby wygrać. Musimy wbić to sobie mocno do głów i budować mentalność zwycięzców już teraz, od obozu i meczów sparingowych. Musimy to kontynuować, krok po kroku, mecz po meczu, z nastawieniem na zwycięstwo. Dam z siebie wszystko i zobaczymy, dokąd nas to na koniec doprowadzi.

Rozmawiał Woytek


Podaj ten news dalej:
Komentarze (4)
Zdobywaj rangiWłasny awatar i profilZarezerwuj swój nick
lub komentuj jako gość