- Trenerzy zazwyczaj zostają wyrzuceni z pracy, ewentualnie „oddają si? do dyspozycji prezesa”. Dlaczego Pan sam z?o?y? dymisj??
Marek Jab?o?ski (by?y trener koszykarzy Legii): - Moja dalsza praca z tym zespo?em nie mia?a sensu. Dosz?o do sytuacji, których nie mog?em i nie chcia?em tolerowa?. Wiedzia?em, ?e od tych graczy nie jestem w stanie nic wi?cej wyegzekwowa?.
- Mia? Pan konflikt z zawodnikami?
- Bardzo d?ugo im ufa?em i wierzy?em. Ale co mia?em zrobi?, je?eli dociera?o do mnie, ?e 23-letni zawodnik ma w dupie ten klub, bo za rok podpisze kontrakt z jakimś innym zespo?em. Pytam si? zatem, ile jeszcze klubów oszuka w ten sposób. Jak d?ugo mo?na tolerowa? podobną postaw?? Nie chodzi mi tylko o Legi?, ale o powszechne zjawisko. A co by pan zrobi?, gdyby by? pan dyrektorem firmy i us?ysza? od pracownika: „spierd...”?
- Pewnie bym go zwolni?.
- No w?aśnie. A ja podczas meczu us?ysza?em to s?owo od zawodnika Rybczy?skiego. Powiedzia? mi to koszykarz, który wcześniej w Pruszkowie funkcjonowa? jako jednostka statystyczna, a zaistnia? dopiero w Legii. Zosta? odsuni?ty od jednego meczu, a potem wyciągną?em do niego r?k?. Uzna?em spraw? za zamkni?tą. Jako zawodnika traktowa?em go normalnie, ale jako cz?owieka nie chc? go zna?. Rybczy?ski jest wuefistą jak ja. Obydwaj sko?czyliśmy warszawską AWF. Ta uczelnia ma niepisane prawo, ?e absolwenci trzymają si? razem, wspierają. Nigdy nie sprzeniewierzy?em si? tej solidarności, a on to zrobi?. Czemu to s?u?y? Gracz ?opatka mo?e mie? do mnie pretensje, ?e nie gra? w pierwszej piątce. W Toruniu dosta? szans?, bo nie by?o Drapera. Gdyby by? powa?nym graczem z ambicjami, to zacisną?by z?by i próbowa? mi udowodni?, ?e nie mia?em racji. I co? Jego rozgrzewka trwa?a siedem minut! A to, co pokaza? w meczu, by?o kompromitacją.
- Uwa?a Pan, ?e zawodnicy grali przeciwko Panu?
-Cz?ś? z nich da?a mi odczu?, ?e nie chce ze mną d?u?ej pracowa?. Myśla?em, by zrezygnowa?, ale wcią? mia?em nadziej?, ?e coś si? zmieni. I z Unią Tarnów zagrali bardzo dobry mecz. Ale pojedynek z Polonią by? fatalny, nie wykazywali ?adnego zaanga?owania. Potem walczyli jeszcze z AZS Lublin, bo osobiście prosi? ich o to prezes. Odszed?em. Dzisiaj wiem, ?e moja decyzja by?a s?uszna. Temu zespo?owi ju? nic z siebie bym nie da?. To by?a ostatnia szansa na uratowanie dla Legii ekstraklasy.
- A co sądzi Pan o grze Amerykanów?
- Draper i Hester zawsze chcieli wygrywa?. Oczywiście i oni mają s?abości, ale przewa?nie walczyli do upad?ego. To samo dotyczy Martynasa Purlysa i Wojtka Królika. Tego samego Królika, któremu wiecznie wypomina si?, ?e ma 40 lat. Wracając do Amerykanów, Draper by? bardzo przydatnym środkowym, bo nie tylko zdobywa? punkty, ale zawsze mia? oko?o 10 zbiórek. Zarzucano mi, ?e nie w pe?ni wykorzystuj? mo?liwości Hestera. Tylko w ubieg?ym sezonie Hester mia? w Ostrowie Sretanovicia. A w Legii inni zawodnicy patrzą na niego jak na tego, który odbiera im tytu?y w gazetach. Mieli pretensje do niego, ?e cz?sto rzuca, a do mnie, ?e mu na to pozwalam.
- Dlaczego zawodnicy w ten sposób traktują swoją prac??
- Dzisiaj dosz?o do tego, ?e m?ody, 22-23-letni gracz zarabia dziennie wi?cej, ni? nauczyciel akademicki przez miesiąc. Mog? pana zapyta?, ile pan otrzyma? za wicemistrzostwo Polski w skoku wzwy??
- 300z?. Ale jeszcze ich nie dosta?em, bo mój klub nie ma pieni?dzy.
- Widzi pan, a niektórzy moi koszykarze dostają co miesiąc naprawd? grube pieniądze. I to dostają je niezale?nie od tego, czy przyk?adają si? do swego zaj?cia, czy kompletnie je ignorują. Wymaga?em od nich, by byli lojalni wobec klubu, bo to jest ich miejsce pracy. Wyznaj? zasad?: je?eli nie podoba ci si? praca, to ją zmie?. Zawodnicy uwa?ają jednak, ?e prezes musi im p?aci?, a im nie musi si? chcie? gra?. Od początku sezonu bardzo du?o czasu poświ?ci?em na rozmowy z nimi o etyce. Powtarza?em, ?e powinniśmy si? szanowa?, ?e je?eli ktoś nam p?aci, to musimy odwdzi?cza? si? ch?ciami i zaanga?owaniem.
- Pope?ni? Pan jakieś inne b??dy?
- Pope?ni?em, jak ka?dy cz?owiek. Nie mo?e by? jednak tak, ?e po ka?dej pora?ce zawodnik mówi, ?e to wina trenera. Po przegranej z Polonią jeden z graczy powiedzia?, ?e trzeba ukara? zawodników i trenera. Za co trenera? Za to, ?e nie przewidzia?, któremu zawodnikowi b?dzie si? chcia?o gra?, a któremu nie?
- Pana zawodnicy nie są chyba wyjątkami w PLK?
- Ma pan racj?. Dlatego mam pretensje o to, ?e tak bardzo wywindowano pensje graczy. Dzisiaj 2-4tyś. Dolarów dla wielu z nich to nie są pieniądze. Za takie sumy mogą nic nie robi?, tylko po prostu by? zawodnikami. Takie kwoty p?aci si? im za nieróbstwo i miernot?. I to jest uwa?ane za normalne! Ci ludzie nie mają ju? szacunku dla pieni?dzy, bo zbyt ?atwo im przychodzą. Nie jestem przeciwny du?ym pieniądzom w koszykówce. Ale jest jeden warunek: niech zarabiają je prawdziwi gracze, a nie ch?opcy przebrani w spodenki i koszulki. W dzisiejszej koszykówce pieniądze odebra?y ludziom pozytywne cechy. Sponsorzy p?acą i wymagają. Trenerzy nie mają mo?liwości budowania zespo?u, bo ciągle dochodzi do zmian w sk?adach. Kiedyś koszykówka by?a grą akademicką. Po zako?czeniu karier zawodnicy zostawali dyrektorami firm, prezydentami miast, wa?nymi lud?mi. A teraz?
- Ale kluby w PLK, czyli lidze zawodowej, są tak?e kluby, w których zawodnicy grają za darmo.
- I ta rozbie?noś? mnie dra?ni. W zachodnich ligach te? są tylko po dwa, trzy bogate zespo?y. Mo?na to porówna? z polskimi realiami. Ale ja nie rozumiem jednego. Mój zespó? gra? z biednym AZS Toru?. I ci amatorzy w pewnym momencie prowadzili z moimi „zawodowcami” 20 punktami, bo im si? chcia?o gra?, a moim nie. Czyli albo grali przeciwko mnie, albo olewali swoją prac?.
- Dlaczego w polskiej, nie najmocniejszej koszykówce są tak du?e pieniądze?
- Komuś musia?o bardzo zale?e? na tym, by tak by?o. I tyle na ten temat. Na szcz?ście powoli nast?puje opami?tanie, są sygna?y, ?e sprawy finansowe zostaną unormowane.
- Czy Legia zdo?a utrzyma? si? w PLK?
- Po to zrezygnowa?em. Trener Chabelski ma du?e kwalifikacje i na pewno sobie porazi. Niestety, ju? na „dzie? dobry” cz?ś? tzw. Dzia?aczy zarządu zacz??a przeszkadza? mu w pracy.
- Wróci Pan kiedyś na trenerską ?awk??
- Na razie jestem rozgoryczony. Zaliczam si? do romantyków tego sportu i nie mog? zgodzi? si? z wieloma rzeczami, które dzisiaj uznawane są za norm?.
Rozmawia?: Rafa? Kazimierczak
Wywiad
Romantyzmu ju? nie ma
sobota, 14 kwietnia 2001 16:34
Marek Jab?o?skiźródło: Gazeta Wyborcza