Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Felieton

Wiosna, panie sier?ancie

niedziela, 15 kwietnia 2001 14:56
Genezyp Kapen

Bido ty moja, n?dzo ty... przecie? ci ludzie grają jakby przedstawiono ich sobie przedwczoraj! - omal nie zakrzykną?em po obejrzeniu popisów sowicie i terminowo op?acanych gwiazd z ?azienkowskiej w meczu z "ni?ej notowanym (i op?acanym), ale zawsze gro?nym na w?asnym boisku Górnikiem". Jednak w por? ugryz?em si? w j?zyk... Legia gra jak gra?a. Tego si? nawet spodziewa?em, czemu da?em wyraz w poprzednim felietonie. Gdyby prowadzi?a dru?yn? Genowefa Pigwa, Legia gra?aby identycznie. Za jedyny plus przedsi?wzi?cia pt. "Rewolucja na Początku Sezonu" nale?y uzna?... przybycie do korytka legijnego jednego dodatkowego pyszczka - nie taniego Bro? Bo?e. Dzi?ki temu przegrywamy za coraz wi?ksze pieniądze, a wi?c efektowniej i spektakularniej - dostarczając uciechy ró?nym podupadającym dru?ynkom. Kibice tych?e prawdopodobnie nie mieliby w sezonie ?adnej radości. A tak mają - i to jest pozytywne. Mogą liczy? na pewne punkty w meczu przeciw Legii. W tym jednym wzgl?dzie nasze ch?opaki nie zawodzą i konsekwentnie zapewniają na wiosn? punkty i mnóstwo uciechy to zrozpaczonym olsztynianom, to zdesperowanym grodziszczanom. Od trzech lat dopieszczają zaś zabrzan i trzeba to doceni?, bo nie wygra? od 1997 roku z teamem Górnika to naprawd? sztuka jakiej nie dokona?a chyba ?adna inna ligowa dru?yna.


Jednym s?owem wiosna - czas, w którym Legia potrafi przegra? z ka?dym i to w stylu, który nie pozostawia ?adnych z?udze?. A poniewa? tymi ?y? nikt nie powinien, winniśmy naszym pi?karzom wdzi?cznoś? za cierpliwie sprowadzanie na ziemi? naszych bujających w ob?okach niepoprawnych aspiracji. Has?o "Legia mistrzem Polski" zacz??o ostatnio funkcjonowa? na stronach www Widzewa jako jeden z przedniejszych dowcipów... Po cichu licz? na jakieś spektakularny wyst?p pana Gilera - naczelnego "Naszej Legii" na konferencji prasowej, który by? mo?e i tym razem przyczyni si? do zwolnienia kolejnego trenera za firmowanie ha?by naszego ukochanego klubu...


Okukaracza

Nasz pyszczek najdro?szy - trener Okuka po meczu z Górniekiem raczy? stwierdzi?, ?e jego dru?yna zagra?a dobrze do przerwy. Ja rzek?bym raczej, ?e najwy?ej "do śnie?ycy", która nastąpi?a mniej wi?cej po kilkunastu minutach spotkania. Mnie podoba?y si? zaledwie dwie akcje, rozgrywane z pierwszej pi?ki, w których legionistom uda?o si? pogubi? dopiero w piątym podaniu i przed bramką bezradnego rywala. Określenie "dobrze" jest zatem terminem raczej wzgl?dnym. Mo?e coach z eksportu mia? na uwadze to, ?e jego dru?yna utrzymywa?a remis i to wyjazdowy, bo grą to ja bym tej rozpaczliwej szarpaniny w ogóle nie nazywa?. Legia prezentuje bowiem rzadką odmian? futbolu unikatowego - formacje unikają wspó?pracy mi?dzy sobą, gracze unikają pi?ki, do której czują najwyra?niej coś w rodzaju wstr?tu, napastnicy unikają oddawania strza?ów, pomocnicy zaś celnych poda? do napastników. Natomiast najwi?ksze gwiazdy unikają mediów - szczególnie po popisach adekwatnych do zabrza?skich. Jedynie obro?com nie udaje si? unikną? b??dów. Niecelne podania wszystkich do wszystkich i bieganie z pi?ką w pojedynk? to najcz?ściej prezentowane przez ch?opców Okuki elementy przypominające coś, co w innych okolicznościach nazywają futbolem. "U mnie nie b?dzie obijania si?, trzeba walczy? i biega? przez 90 minut" - zapowiada? jugos?owia?ski internacjona?. "Mo?na biega? z sensem i bez" - przebąkiwa? w Canal+ Maciej Szcz?sny, klarując zasadnoś? zwolnienia Lenczyka z Wis?y. Szkoda, ?e Okuka podstawy swojej filozofii pi?karskiej zdradzi? dziennikarzom, a nie swoim graczom. By? mo?e bariera j?zykowa utrudnia mu skuteczne skierowanie najprostszego komunikatu do asów Legii. Obecnie powinien on brzmie? mniej wi?cej tak: "Panowie, gracie, ?e a? si? rzyga? chce".


Nam strzela? nie kazano

Wyjaśniam, ?e naturalnym odruchem dru?yny, walczącej o mistrzostwo i to w sytuacji, gdy bezpośredni rywale tracą punkty jest atak. Ta forma gry - jak mam nadziej? udowodni?em wy?ej - jest legionistom obca i nieprzyjemna. I to nie tylko w meczach przeciw Górnikowi. Nawet utrata gola, który mo?e kosztowa? mistrzostwo nie pobudza legionistów do przemieszczenia si? z pi?ką pod bramk? rywali. W efekcie toczą bój na ca?ej d?ugości i szerokości boiska zupe?nie bez sensu, nie dą?ąc do tego co oczywiste, czyli zdobycia gola. Widzia? ktoś rozpaczliwie broniącego si? przed legionistami rywala? Kanonady strza?ów? Mia?d?ącą przewag?? Bez wzgl?du z kim ci ludzie grają, zawsze jak mecz jest wyrównany. Gracze opanowali umiej?tnoś? dostosowania si? do umiej?tności rywala. Ja wol? t? umiej?tnoś? określi? zasadą dzia?ania po linii najmniejszego oporu.


Detale są doprawdy ma?o istotne, z kim kiedy i jak. Wa?ne jest to, ?e obrazki z ostatnich gier dowodzą, i? Legia nie ma ochoty wygra? ligi i jej nie wygra.Nawet jeśli to moja nadinterpretacja, wniosek pozostaje ten sam, bo nie b?dzie ?adnego sukcesu w tym sezonie. Tylko przyczyną mo?e by? to, ?e pi?karze ci są zwyczajnie za s?abi, ?eby cokolwiek wygra?. A dlaczego sowicie op?acana dru?yna z?o?ona z gwiazd ligowych jest wcią? s?aba? Ciekawostką jest fakt, ?e bez wzgl?du na szkoleniowca, metody trenerskie, dobrze czy ?le przepracowany okresu przygotowawczy, pó? dru?yny Legii jest regularnie bez formy lub leczy kontuzje. To co obecnie prezentują Kie?bowicz, Majewski, Giuliano, Citko, Wróblewski czy Soko?owski nie kwalifikuje tych pi?karzy do gry w pierwszej lidze. Szczególnie regresja Giuliano jest znamienna. Polskie "?adowanie akumulatora" oduczy?o go techniki, pozbawi?o szybkości, wyzu?o z cech indywidualnych, zabi?o instynkt. Przypomn?, ?e do jesieni przyst?powa? bez przygotowania - nad czym ubolewa? Smuda. Zdaje si? Giuliano po zako?czonym sezonie w Brazylii gra? trzy klasy lepiej ni? po jednej zimie u nas. Dawniej w Legii pi?karze wybijali si? na pi?karzy formatu nawet europejskiego, w tej chwili przychodzą tu dogorywa?. Symbolika na miar? sytuacji bie?ącej.


PS. Ciekawe co zrobią dzia?acze w czerwcu? Intryguje mnie ta kwestia w aspekcie zakupu pi?karzy wypo?yczonych np. wymienionego Giuliano - po beznadziejnej wiośnie oraz taktyki w pozyskiwaniu sponsora dla dru?yny, która ch?onie pieniądze jak smok, gwarantując w zamian du?o antyreklamy. Karwan z Mi?cielem oczywiście odejdą.

Udostępnij