Pi?kny i bohaterski by? to zryw. Trzy zwyci?stwa z rz?du, mnóstwo akcji, nawet jakieś strza?y na bramk?, co wi?cej - napastnik Mi?ciel zdobywający gole, w prasie g?osy o rywalizacji z Wis?ą o tytu? i koron? króla strzelców z Frankowskim.... i nagle ko?czy si? ów z?oty okres w historii najnowszej naszego klubu jak sen jaki z?oty. Walka by?a dramatyczna, krótka i do czego zdą?yliśmy ju? przywykną? - przegrana.
A ju? co bardziej rozfantazjowani wizjonerzy przepowiadali emocje, które rzekomo mia?y towarzyszy? rozstrzygającemu wszystko pojedynkowi Legia - Wis?a. Ów pojedynek mo?e co najwy?ej rozstrzygną?, czy nasza ukochana dru?yna dowiezie do ko?ca rozgrywek miejsce premiowane startem w pucharze UEFA czy wr?cz przeciwnie. Mo?e to nawet budzi? spore emocje, jeśli oka?e si?, ?e byt astralny - zwany w niektórych kr?gach "nowym sponsorem" -uzale?ni od tego swoją przysz?ą dzia?alnoś? sponsorską w klubie z ?azienkowskiej.
Stomilowy krok
Wobec niedawnych szale?stw naszego ukochanego klubu otar?em si? o ewentualnoś? odszczekiwania poprzednich felietonów - co nie by?oby zbyt wysoką ceną za np. mistrzostwo. Resztki zdrowego rozsądku przykryte ostatnio przez rosnące fale entuzjazmu i rozbuchane emocje uparcie podpowiada?y, ?ebym wstrzyma? si? jeszcze z podejmowaniem prób ujadania na siebie samego, bo Legia to dru?yna, która jest konsekwentna i regularna, a wi?c pod pewnymi wzgl?dami nigdy nie zawodzi. Pogo? i Polonia to byli rywale niemiarodajni - przy nich gwiazdom z ?azienkowskiej wypada?o gry?? traw?, ba, wypada?o ich spektakularnie ogra?, co te? Legia uczyni?a, zaburzając przejrzystoś? oceny sytuacji najwi?kszym futbolowym autorytetom. Nastroje mocarstwowe mog?yby osiągną? nieoczekiwany dotąd pu?ap, gdyby nie obecnoś? w lidze ambitnych teamów jak ten z Olsztyna. Ten zapewne by?by w tej lidze ostatni sezon, gdyby nie Legia. A ta jak wiadomo wobec zespo?ów stojących na skraju drugiej ligi lub bankructwa jest bezradna jak niemowl?, któremu z wózka wypad?a grzechotka. Nawet gdyby w takim Stomilu by? strajk generalny i wystawiono sk?ad z?o?ony z juniorów m?odszych uzupe?nionych wo?nym klubowym i dwoma palaczami kot?owymi, Legia potrafi?aby stoczy? z nimi wyrównany pojedynek, w którego efekcie straci?aby punkty, jak?e cenne w aspekcie budowania straty wobec Wis?y. Starta wynosi obecnie 9 punktów i budzi najwy?szy szacunek oraz uznanie. Wszak zbudowano ją - uwaga - w meczach z tak gro?nymi rywalami jak rozprz??one Zag??bie, s?aniający si? Widzew, dogorywający Górnik i nie potrafiący wygra? ju? absolutnie z nikim - Stomil. Niech mi ktoś poka?e zespó?, który zachowując autorytet aspiranta do tytu?u i renom? jednej z najlepszych dru?yn w kraju potrafi nie budząc wi?kszych podejrze? oddawa? punkty takim pot?gom. W tym Legia jest niekwestionowanym mistrzem Polski i trzeba to doceni?.
W aspekcie pojedynku olszty?skiego nie popisali si? tak?e zacni dzia?acze naszego klubu, którzy niesieni na fali entuzjazmu postanowili motywowa? pośredników. Zamiast zadeklarowa? wyp?acenie premii pi?karzom "zawsze gro?nego" Stomilu za nieurywanie punktów "to jest pot?ga!" Legii, zadeklarowali wyp?acenie premii dla GKS Katowice za urwanie punktów Wiśle. Durni ci dzia?acze. Przecie? wtedy nasi pi?karze musieliby polec jeszcze we Wroc?awiu lub P?ocku, aby mie? przyzwoitą do Wis?y strat? i ?eby nikt nie zmusza? ich do toczenia rozstrzygającego o mistrzostwie pojedynku z Wis?ą na ?azienkowskiej. A kto s?ysza? gra? na powa?nie mecz - w dodatku rozstrzygający o tytule u progu lata? Dzi?ki zmys?owi przewidywania legioniści zapewnili sobie komfort grania bez nadmiernego obcią?enia psychicznego z Orlenem i Śląskiem, co nie przesądza zdobyczy punktowych w tych?e meczach, ale powa?nie zwi?ksza szanse naszej ukochanej dru?yny do ok. 50 proc.
Najbardziej nurtuje mnie w tym wszystkim rola naszego trenera z importu. Wdra?a jakieś nowatorskie metody, przestawia sk?ad, przeprowadza nowoczesne treningi - jak?e chwalone przez pi?karzy. W?aśnie wprowadzi? taktyk? gry trzema obro?cami, za którą m.in. wylecia? z posady trener Smuda. Instynkt samozachowawczy podpowiada mi nieśmia?o, ?e najwi?kszym atutem Okuki jest to, ?e nie przeszkadza panom zawodnikom robi? tego, na co aktualnie mają ochot?, a to dzi?ki temu, ?e ni w ząb nikt z nikim nie mo?e si? dogada?. I o to chodzi.
Ka?dy panem w swoim w?asnym domu
Pi?karze po tak d?ugiej serii trzech zwyci?stw pewnie ju? teraz są zm?czeni sezonem i myślą o krótkich wakacjach w nadmorskich kurortach, a nie biciu si? o jakiś tytu? ze zdeterminowanymi wiślakami. Chcą tego mistrzostwa, niech mają, w ko?cu mają prawo by? na nie pazerni, bo ślepy los nie daje im wy?y? si? w corocznej rywalizacji o prymat w Krakowie z braku pierwszoligowego lokalnego rywala. Legia zaś takiego rywala ma i po rozgromieniu go w morderczej kopaninie na w?asnym stadionie mo?e poszczyci? si? prymatem w stolycy. To mamy i z tego mo?emy by? dumni. Przynajmniej do momentu, w którym zostanie wyrwane ostatnie krzese?ko z trybun przy ?azienkowskiej i derby chcia? nie chcia? trzeba b?dzie gra? w P?ocku i to dwukrotnie, bo stadionu przy Konwiktorskiej ju? za kilkanaście miesi?cy nie dopuści do rozgrywek nawet niewidomy kwalifikator UEFA. Na szcz?ście w P?ocku krzese?ek jest pod dostatkiem i proces usuwania ich z trybun b?dzie musia? troch? potrwa?, co da pewnoś?, ?e przez par? sezonów nie trzeba b?dzie szuka? nowego miejsca do rozgrywania derbów stolycy np. na stadionie Dolcanu Ząbki lub Huraganu Wo?omin. Tam oprawa by?aby najbardziej godna widowiska i w swej estetyce nie odbiega?aby nadmiernie od oczekiwa? krzepkich w ryncach piewców remizowego patriotyzmu.
PS.
Barometr Basa?aj
Ten akapit powinien znale?? si? w post scriptum i tak prosz? go traktowa?, gdy? zawiera kolejną z moich ulubionych spiskowych teorii o lidze polskiej. Otó? zdaje si? wykry?em ukradkiem metod?, jak przewidzie? wynik meczu Legii na jakieś 30 minut przed jego rozpocz?ciem, posi?kując si? zaledwie transmisją w Canal+. Wystarczy przyuwa?y? sk?ad komentatorów, którzy wyst?pują parami. Obecnoś? Janusza Basa?aja w dowolnym towarzystwie informuje o pewnej pora?ce naszego klubu. Instynkt a i wiedza tego komentatora (tu prosz? dopatrywa? si? wszelkich konotacji spiskowych, bo jako Wielkopolanin i szef stacji, której Legia odmawia?a praw do transmisji oficjalnie raz sprzedanych, pan Janusz ma prawo nie lubi? naszego klubu i delektowa? si? komentowaniem jego pora?ek) zawsze zawodzą go na mecz, w którym Legia polegnie. Ostatnimi dwoma które komentowa? by?y te z Górnikiem Zabrze oraz ze Stomilem Olsztyn. Jedynym wyjątkiem od regu?y lecenia Basa?aja w Jonasza wobec Legii by? pucharowy pojedynek z GKS w Katowicach (2-1) na jesieni 2000, podczas którego Basa?aj nie ukrywa? braku entuzjazmu dla sukcesu Legii. Z moich obserwacji cha?upniczych przeprowadzonych na innych komentatorach wynika, ?e obecnoś? Jacka Laskowskiego w lo?y komentatorskiej tak?e nie wró?y wiele dobrego - oznacza pora?k? lub remis ze s?abszym rywalem - w jego przypadku zdarza?y si? rzadkie wyjątki. Natomiast prawdziwym omenem dobrej nadziei jest śliczny Tomasz Smokowski. Przy nim mo?na śmia?o otwiera? butelk? ulubionego trunku jeszcze przed meczem, bo b?dzie dobrze. Ciekawostką jest, ?e Basa?aj prawie nigdy nie komentuje w zestawie ze Smokowskim. Natomiast prawdziwym kataklizmem jest zestaw Basa?aj-Laskowski, który wró?y sromotną pora?k? w przeciwie?stwie do ekskluzywnego dla naszego klubu duetu Smokowski-Strejlau.
Poniewa? nie posądzam wymienionych panów o moce nadprzyrodzone, natomiast ch?tnie przyjmuj? za wiarygodne ?wierkania odpowiednich wróbli i podszepty dobrze poinformowanych wiewiórek, sk?onny jestem nie bagatelizowa? związku pomi?dzy pracą komentatorów, którzy maja wp?yw na wybór obsady meczów - a przecie? jak ka?dy, tak?e starają si? uatrakcyjnia? sobie prac? - a wynikami meczów.