Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Zostaj? w Legii

niedziela, 5 sierpnia 2001 19:57
Bartosz Karwanźródło: Gazeta Wyborcza

Robert B?o?ski: Wreszcie chyba nikt nie b?dzie Panu zarzuca?, ?e stara si? tylko w meczach kadry, a spotkania w Legii traktuje jak z?o konieczne.

Bartosz Karwan: - Na pewno tak. Ale wychodząc na boisko nie myśla?em o tym, by komuś udowadnia?, ?e w gr? Legii wk?adam tyle samo wysi?ku, co w wyst?py reprezentacji. Rzeczywiście par? miesi?cy temu tak si? z?o?y?o, ?e w kadrze gra?em lepiej ni? w lidze. Mo?e dlatego, ?e tych meczów by?o zdecydowanie mniej? W ekstraklasie ci??ko jest utrzyma? form? na takim samym poziomie. Spotkania kadry to coś wyjątkowego, ale ja naprawd? do ka?dego meczu przyk?adam si? tak samo. A wahania formy zdarzają si? najlepszym, dlatego w tym sezonie moim celem jest w?aśnie ustabilizowanie formy. Po meczu z Ruchem poprzeczka jest zawieszona wysoko, ale nie chcia?bym, ?eby dobre mecze przeplata?y si? z przeci?tnymi.

- Po dwóch pora?kach przysz?a efektowna wygrana w Chorzowie i chyba wszystkim w Legii ul?y?o?

- Tak. Ale bez przesady, nic wielkiego si? nie sta?o. Nie popadajmy w eufori?. Zobaczymy, co b?dzie dalej. Poza tym nasza gra w porównaniu z meczem z Amicą niewiele si? zmieni?a. We Wroc?awiu zagraliśmy mo?e troch? s?abiej, ale początek sezonu to zawsze jest niewiadoma. Jednak nawet tam to my mieliśmy pierwsi okazje i gdybyśmy je wykorzystali, Śląsk by z nami nie wygra?.

Z Amicą przewa?aliśmy przez 80 min. Pope?niliśmy jednak b??dy w defensywie, a rywalom uda?y si? dwa strza?y ?ycia. Wszyscy widzieli, ?e w tych meczach naszym najwi?kszym problemem by?a skutecznoś?. Teraz worek z bramkami wreszcie si? rozwiąza?. W Chorzowie graliśmy spokojnie i konsekwentnie. Mogliśmy strzeli? mo?e ze dwie bramki wi?cej, ale znowu zabrak?o koncentracji w decydujących chwilach. Wreszcie równie? nie straciliśmy gola. W defensywie zagraliśmy wybornie. Nie pozwoliliśmy Ruchowi w?aściwie na nic.

- Kamie? spad? Panu, kolegom i trenerom z serca?

- Przed meczem byliśmy pod murem. Prasa, kibice wr?cz ?ądali od nas zwyci?stwa. My te? tego potrzebowaliśmy. Po dwóch pora?kach nie czuliśmy si? najlepiej, co prawda jeszcze nie by?o zwątpienia we w?asne umiej?tności, w to, co robimy, ale na pewno m?czy?y nas te przegrane i krytyka. Trener nas uspokaja?, powtarza?, ?ebyśmy grali to, co ?wiczymy na treningach. A graliśmy przecie? z mocnym rywalem.

Zadowolony jest Pan ze swoich dokona? w meczu z Ruchem?

- Tak. Ale powiem szczerze, ?e wi?cej satysfakcji ni? dwa gole sprawi?a mi asysta. Zadaniem pomocnika jest stwarzanie sytuacji napastnikom, a podanie tak, by koledze pozosta?o tylko wbicie pi?ki do pustej bramki daje najwi?ksze zadowolenie. Bramki równie? cieszą, tym bardziej, ?e przyczyni?y si? do wygranej. Ostatni raz dwa gole strzeli?em w derbowym meczu z Polonią za czasów trenera Stefana Bia?asa, wcześniej dwa razy do siatki rywali trafi?em w meczu z GKS Katowice, kiedy Legi? prowadzi? Jerzy Kopa.

Po zdobyciu pierwszej bramki zdją? Pan w Chorzowie koszulk?. Wygląda Pan jak gladiator.

- Rzeczywiście przyby?o mi troch? masy mi?śniowej. To efekt pracy na si?owni w czasie, gdy by?em kontuzjowany i w ogóle mi to nie przeszkadza w grze. Futbol to gra coraz bardziej atletyczna. Trzeba by? dobrze zbudowanym.

- Jak bohater kolejki sp?dzi? weekend?

- Jaki ze mnie bohater... To za du?o powiedziane. Na uznanie zas?uguje ca?a dru?yna. Zagraliśmy w?aściwie bezb??dnie, lepiej ni? poprawnie.
A weekend? Pracowa?em. Z Chorzowa wróciliśmy w sobot? o trzeciej nad ranem. Krótki sen i potem o godz. 10 rozruch. Po nim razem z Wojtkiem Szalą poszliśmy na obiad. Pó?niej w jednym z centrów handlowych zrobiliśmy drobne zakupy. Wieczorem siedzia?em w domu. Ogląda?em telewizj?, nic konkretnego, skaka?em z programu na program. D?u?ej skupi?em si? jedynie na MŚ w lekkiej atletyce. Spa?em d?ugo, bo trzeba by?o wypoczą? po ci??kim piątku. W niedziel? kolejny trening, potem posi?ek. Wieczorem poszed?em do kina. Narzeczona wyjecha?a, wi?c by?em sam. Potrzebne mi by?o kilka chwil oddechu, relaksu. Ja lubi? gra? w piątek, chyba nawet bardziej ni? w sobot?. Wtedy weekend jest lu?niejszy, inaczej mo?na sobie wszystko pouk?ada?, ni? wtedy, gdy gra si? w sobot? czy niedziel?. Ze wzgl?du na czwartkowy mecz w pucharach nie mieliśmy w tym tygodniu dnia wolnego.

- Jaka jest Pana przysz?oś?? Ma Pan podpisany roczny kontrakt z Legią z kwotą odst?pnego si?gającą prawie miliona dolarów. Pojawiają si? oferty z Vitesse Arnhem, FC Brugge... Czy zamierza Pan z nich skorzysta??

- Rzeczywiście, pojawi?y si? takie oferty i jeszcze dwie inne. Jednak po rozmowach z mened?erem, panem Luba?skim, ojcem, z którego zdaniem bardzo si? licz? i bratem, który mo?na powiedzie?, ?e by? moim poprzednim mened?erem zdecydowaliśmy, ?e zostaj? w Warszawie. Zamierzam wywiąza? si? z kontraktu z Legią, z którą jak dotąd nic w?aściwie nie osiągną?em. Nie spieszy mi si? z wyjazdem za granic?. Są dwie ligi, które mnie interesują - w?oska i hiszpa?ska. I jeśli pojawi?aby si? propozycja stamtąd, mo?e bym skorzysta?. Ale to tylko gdybanie. Na dziś zostaj? w Legii przynajmniej do czerwca. Odpowiada mi tu w?aściwie wszystko. Wspomnia?em ju?, ?e nic nie osiągną?em z Legią. Teraz mam nadziej?, ?e ten sezon sko?czy si? szcz?śliwie.

- Za dziewi?? dni mecz na Islandii. Pod nieobecnoś? w kadrze Tomasza Iwana zagra Pan w podstawowym sk?adzie na prawej pomocy. Nie jest Pan chyba z tego faktu zbytnio zadowolony?

- Rzeczywiście. Chcia?bym bardzo gra? z numerem 13. W lidze nie ma problemu i mam nadziej?, ?e jakoś to zostanie rozwiązane przez kierownictwo reprezentacji. Od meczu w Oslo, kiedy w koszulce z tym numerem strzeli?em zwyci?skiego gola w spotkaniu eliminacji MŚ z Norwegią, praktycznie nie rozstaj? si? z 13. Sądz? jednak, ?e nie b?dzie przeszkód. Jeśli przepisy FIFA stanowią inaczej i b?d? gra? w pierwszym sk?adzie, to za?o?? koszulk? z numerem od 2 do 11.


Rozmawia? Robert B?o?ski

Udostępnij