Na mecz z Ruchem oficjalnie Kibice Legii nie byli wpuszczani przez „Niebieskich”. Tak czy inaczej na Dw. Centralnym w Warszawie zebra?o si? ok. 20 fanów. Mo?na by?o zobaczy? wzmo?one patrole policyjne które mia?y na celu nie dopuszczenie do wyjazdu warszawskich Kibiców. Tak tez si? sta?o, gdy? pierwszym pociągiem pojecha?a tylko cz?ś? Kibiców , poniewa? policjanci niektórych z nas nie wpuścili (z ro?nych wzgl?dów). Tak wi?c trzeba by?o czeka? na drugi pociąg i na ogól wali? sciem? ?e si? jedzie do rodziny w Sosnowcu (bo tam by? nasz punkt docelowy w podro?y pociągowej), a o meczu nic si? nie wie. Inna sprawa ze psy nie mia?y prawa nikogo zawróci?, no ale w tak malej grupie nie warto si? by?o z nimi k?óci?. Tak wi?c dojechaliśmy do Sosnowca, gdzie odebrali nas kumple z Zag??bia. Tam tez dostaliśmy coś do jedzenia (dzi?ki) i w kilkunastu grupkach ruszamy osobno na stadion Ruchu. Tam rozsiadamy si? po wszystkich trybunach. Ogólnie na meczu by?o ok. 40 Kibiców z Warszawy + ok. 10 – 15 z Sosnowca. By?o by na pewno wi?cej jednych i drugich , ale wi?kszoś? kibiców myśla?a , ?e nawet jak na Śląsk dojedzie to na stadion i tak nie wejdzie. Jak si? okaza?o nie by?o z tym wi?kszych problemów. Mecz jak mecz. 4-0 mówi samo za siebie. Je?eli chodzi o doping Ruchu to najbardziej skupiali si? on na ubli?aniu Bartkowi Karwanowi i Czarkowi Kucharskiemu, za co Ci dwaj skarcili kibiców miejscowych strzelając po 2 bramki. Oczywiście po ka?dej z nich nast?powa?o ubli?anie strzelcowi jak i Legii. Zrozumiale (???) by?o by to , gdybyśmy mogli naszym pi?karzom pomoc , i zripostowa? si? Ruchowi okrzykami na ich klub oraz wspomóc naszych kulturalnym dopingiem, jednak skoro wiadomo by?o ze PZPN zabroni? nam wejś?, a kibice Ruchu nie postanowili wpuści? nas na swoja trybun? (chocia? jest informacja, ?e takie postanowienia by?y ale nikt w Warszawie o tym nie wiedzia?), to mogli chocia? by? na tyle solidarni i nie ubli?a? Legii. Tak si? jednak nie sta?o, trudno. Je?eli chodzi o wizualną prezentacje to Ruch w m?ynie zaprezentowa? si? nie?le, doping g?ośny, ale oczywiście najg?ośniejszy przy ubli?aniu nam. Po 3 i 4 bramce wi?kszoś? kibiców zacz??a opuszcza? stadion, co by?o dla kilkunastu kibiców Legii siedzących na trybunie g?ównej jak woda na m?yn. Wtedy tez par? razy daliśmy o sobie zna?, cicho bo cicho ale wiele osób siedzących Ko?o nas, wiedzia?o kogo mają za sąsiadów i komu ci kibicują. Po meczu cześ? Kibiców z Warszawy zosta?a u Ziomali z Sosnowca, a niektórzy (z ro?nych przyczyn) musieli wraca? ju? niestety do stolicy. W pociągu osobowym do Cz?stochowy Ruch ulotni? si? z flaga, którą razem z napotkanymi Kibicami Zag??bia chcieliśmy „po?yczy?”. W Cz?stochowie 4 godziny stania umililiśmy sobie w jakimś pubie przy piwie i ... pizzy ;-). Potem nudna droga do Warszawy gdzie meldujemy si? o 6 nad ranem.
Ogólnie wyjazd bardzo udany, szkoda tylko ze w tak malej liczbie, co jest niestety nasza pora?ką, oraz – jest fakt ze nie mogliśmy si? ujawni?. Wynik mówi sam za siebie, oby tak dalej.
Felieton
Opis wyjazdu do Chorzowa
poniedziałek, 6 sierpnia 2001 16:15
Gąsior