Na trybunach Widzewa nie mogli oficjalnie pojawić się fani Legii. Nie oznaczało to oczywiście, że wszyscy pokornie piątkowy wieczór spędzili przed telewizorem. Ci, którym udało się zorganizować wejściówki na mecz, pojechali do Łodzi incognito. W czasie spotkania trzeba było tłumić swoje uczucia. Po bramce nie było natomiast skakania do góry i głośnych okrzyków. Siedzieliśmy bowiem wśród niezbyt przychylnie do nas nastawionych Widzewiaków. Relacja z trybun
Relacja z trybun: Hamowanie emocji
sobota, 28 października 2006 11:31
Bodziach