Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Podtrzyma? dobrą seri?

piątek, 31 sierpnia 2001 13:54
Bartosz Karwanźródło: Gazeta Wyborcza

Robert B?o?ski: Czy podtrzyma Pan pass? z ostatnich spotka??


Bartosz Karwan: Chcia?bym. Ale najbardziej ciesz? si? tym, ?e wreszcie dojecha?em na zgrupowanie. Zdrowy, w pe?ni si? i gotowy do gry. Najgorsze dla pi?karza oprócz braku formy - cho? z tym mo?na sobie da? rad? - jest bycie kontuzjowanym. Ja mia?em problemy w ostatnich miesiącach i mam nadziej?, ?e limit pecha ju? wyczerpa?em.


Co do dobrej passy i strzelania bramek, to kiedyś w Legii w ośmiu kolejnych spotkaniach zdoby?em dziewi?? goli. Fajnie by?oby powtórzy? to w kadrze i podtrzyma? dobrą seri? z poprzednich spotka?. Ale wa?niejsze od moich osobistych zachcianek b?dzie zwyci?stwo dru?yny. To jest najistotniejsze. Zapewniam, ?e gole w przegranych meczach mnie nie cieszą. Absolutnie nie dopuszczam do siebie myśli, ?e przegramy.


Kiedy, oglądając mecz, bardziej si? Pan denerwuje: na ?awce rezerwowych czy w domu, przed telewizorem?


- Ci??ko powiedzie?. ?atwiejsze do wytrzymania jest chyba jednak siedzenie na rezerwie. Wtedy jest szansa, ?e ca?e to zdenerwowanie, stres, emocje towarzyszące meczowi, energi?, jaka si? wytwarza, pi?karz spo?ytkuje wchodząc na boisko. A w domu? Pozostaje tylko zaciska? palce i siedzie?, trzymając si? oparcia. Cz?owiek chcia?by pomóc, a nie mo?e. To strasznie frustruje.


Gdzie Pan ogląda? mecze z Walią, Armenią i Islandią?


- Spotkanie z Walią w studio TVP. Razem z trenerem Dariuszem Kubickim mówiliśmy w przerwie i po meczu o tym, co dzia?o si? na boisku. Spotkanie z Armenią ogląda?em w domu. Reagowa?em nerwowo, ale ja kontroluj? swoje odruchy. Nie by?o rzucania jakimiś przedmiotami w telewizor. Spotkanie z Islandią komentowa?em, na ?ywo, w Wizji Sport.


Co Pan czuje, kiedy grają Mazurka Dąbrowskiego, a Bartosz Karwan jest w podstawowej jedenastce reprezentacji Polski?


- Tego nie da si? opisa?. Ja wiem, ?e to trudne, ale - tak jak nikomu nie ?ycz? kontuzji - tak ka?demu ?ycz?, by kiedyś znalaz? si? w podobnej sytuacji. To są chwile nie do zapomnienia ani nie do opowiedzenia. Powiem szczerze, ?e Mazurka Dąbrowskiego nie śpiewam. Nuc? go w podświadomości.


Ma Pan nagrany na kaset? mecz z Norwegią w Oslo? Czy cz?sto, mo?e w ci??kich chwilach, w?ącza Pan magnetowid i dla poprawienia humoru w?ącza kaset? ze swoim golem?


- Gabriel Batistuta, pytany o to, skąd czerpie energi?, by by? coraz lepszym, odpowiedzia? w jednym z wywiadów, ?e do ka?dego meczu podchodzi tak, jakby mia? to by? jego pierwszy i ostatni wyst?p. Nie ma co wspomina? ciągle tego, co by?o. Zdaj? sobie spraw?, jak wa?nego strzeli?em w Oslo gola i widzia?em go kilka razy w telewizyjnych powtórkach. Sam jednak magnetowidu nigdy nie w?ącza?em. Są nast?pne mecze i b?dą kolejne okazje, by ten wyczyn powtórzy?.


Wiedzia? Pan wtedy, ?e Micha? ?ew?akow akurat w to miejsce wrzuci pi?k??


- Takie zagrania są na porządku dziennym na zgrupowaniach. To nie by? przypadek, ?e si? tam znalaz?em, ale te? nie uzgadnialiśmy, ?e pi?ka spadnie w?aśnie w to miejsce. Ale Micha? znakomicie dośrodkowa?. Mocno, wprost na moją g?ow?.


Po zdobyciu gola by?a chwila zawahania...


- Tak. Wydawa?o mi si?, ?e sta?em w linii z norweskimi obro?cami, ale nie wiedzia?em, co o tym wszystkim sądzi boczny arbiter. Spojrza?em na niego. Na szcz?ście mia? takie samo zdanie, jak ja.


Czy to najwa?niejsza bramka w Pana dotychczasowej karierze?


- Nie klasyfikuj? swoich goli, bo jeszcze nie sko?czy?em ich strzela?. Po tej bramce wzros?a moja popularnoś?, zainteresowanie mną mediów, kibiców, ale to nie moje ostatnie s?owo.


Co dla Pana znaczy tak ogromne zainteresowanie kibiców? Gdybyśmy mieli w Polsce stadion na 100 tysi?cy ludzi, te? by?by komplet...


- Po dobrych wynikach zainteresowanie wzrasta. Ludzie, gdziekolwiek jestem, pytają o zdrowie, kadr?, form?, kolegów, o wszystko. To szalenie mi?e i wzruszające. Ale niespe?na rok temu odczucia by?y zupe?nie inne. Optymistów nie by?o zbyt wielu. Fakt, graliśmy s?abo, nie strzelaliśmy goli, nie wygrywaliśmy. Pojawi?y si? narzekania, poj?kiwania, by?y momenty za?amania i zwątpienia w nas, trenera, a przecie? nie zacz??y si? nawet eliminacje. Tych optymistów by?o ma?o. Na szcz?ście daliśmy powód, by ich liczba zwi?ksza?a si? z ka?dym dniem. I oby byli z nami do ko?ca.


Jakie uczucia wywo?uje w Panu Stadion Śląski?


- Gra?em tam raz jako junior. To by?y bodaj eliminacje do dru?yny okr?gu śląskiego. Stare dzieje. Jako senior nie gra?em na Śląskim nigdy. A stadion kojarzy mi si? z najwi?kszymi sukcesami polskiego futbolu. Z lat 70. nic nie pami?tam, wtedy si? urodzi?em, w latach 80. by?em ma?ym dzieckiem. Dopiero pó?niej obejrza?em ró?ne reporta?e, wspomnienia z tamtych wydarze?. To stadion szcz?śliwy dla Polski. Oby tak by?o i w naszym przypadku.


Pana rodzina mieszka w Tychach, na Śląsku. Ojciec, który prze?ywa ka?dy Pana mecz, musi by? chyba niezwykle dumny z tego, ?e obejrzy syna na Stadionie Śląskim?


- Na pewno. Tym bardziej ?e kiedy sam chodzi? na mecze w latach 70., pewnie w najbardziej kolorowych snach nie przypuszcza?, ?e zobaczy mnie w akcji na tym obiekcie w meczu, którego stawką jest awans do fina?ów mistrzostw świata. Tata nie opuszcza ani jednego mojego wyst?pu. Stara si? by? i na meczach Legii, i kadry. Postaram si? nie zawieś? tak jego, jak i pozosta?ych kibiców oraz siebie, kolegów z dru?yny i trenerów.


Czy zagra Pan z koszulką numer 13?


- Bardzo bym chcia?. To mój ulubiony numer. Regularnie gram z nim na plecach od lutowego meczu ze Szwajcarią. I w?aśnie w koszulce z numerem 13 strzeli?em trzy gole w kadrze.


Rozmawia?: Robert B?o?ski

Udostępnij