Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Szybki futbol

czwartek, 27 września 2001 10:19
Dragomir Okukaźródło: Przegląd Sportowy

Adam Godlewski: - Ma pan pretensje do bramkarza, Wojciecha Kowalewskiego?

Dragomir Okuka: - Nie, przecież nie tylko on zawinił przy utracie głupich bramek. To jego pierwszy sezon w Legii. Jest młody oraz perspektywiczny, może jeszcze trochę za bardzo się denerwuje, ale mam do niego zaufanie. Właśnie takiego bramkarza potrzebowałem.

- Jest pan już pewny awansu do następnej rundy Pucharu UEFA?

- Nie mów hop, dopóki nie przeskoczysz. Będziemy się cieszyć dopiero wówczas, gdy rzeczywiście wyeliminujemy Szwedów. Mamy sporo kłopotów kadrowych, już wiem, że nie będę mógł wystawić przynajmniej czterech doświadczonych zawodników, a inni mogą doznać urazów nawet w ostatniej chwili. Cieszę się jednak z formy prezentowanej przez zespół i wierzę, że wspomniane problemy nie pokrzyżują nam planów. Jest też pozytywna strona personalnych perturbacji - szansę otrzymają młodzi zawodnicy.

- Którzy mają obecnie największe szanse na zastąpienie kontuzjowanych pewniaków?

- Nie dyskwalifikuję piłkarzy ze względu na młody wiek. Przecież cały czas stawiam na Radka Wróblewskiego, regularnie na zmiany wchodzi Łukasz Mierzejewski. Uważnie przypatruję się także Tomaszowi Mazurkiewiczowi i Arkadiuszowi Wojtasiowi. Skreślony nie został także Marcin Bojarski. Był nawet z nami we Wronkach, ale w przeddzień meczu z Amiką doznał drobnego urazu.

- Jaką taktykę przyjmie pan w Boras? Podobną jak przed tygodniem w Warszawie?

- Legia gra ofensywnie, to naturalny styl dla tej konkretnej grupy zawodników. Samobójstwem byłaby więc nagła zmiana. Wyobraża pan sobie wybitnie defensywne ustawienie mojej drużyny? Bo ja chyba nie.

- Wysłał pan kogoś w weekend na obserwację Elfsborga?

- Nie, nie było potrzeby jechać na spotkanie z Helsinborgiem. Byłem w Boras przed pierwszym meczem pucharowym, otrzymałem kasetę z wyjazdowej konfrontacji Szwedów i na tej podstawie zebrałem wszystkie informacje, które mnie interesowały. Nic nowego w tak krótkim czasie rywale nie byli w stanie wymyślić. Będziemy musieli uważać przede na Macedończyka Jurija Siljanovskiego oraz Brazylijczyka Fogacę. Nie są to jednak zawodnicy, którzy w pojedynkę są w stanie wygrać mecz. Elfsborg prezentuje się dobrze wówczas, gdy tworzy kolektyw. Jeśli rozbije się grę zespołową, nawet Macedończyk nie będzie w stanie nic zrobić.

- Dlaczego nie dał pan wolnego podopiecznym po meczu z Amiką?

- Gramy ostatnio regularnie w czwartki i niedziele, ale piłkarze wcale nie są zmęczeni. Zresztą w poniedziałek ćwiczyliśmy lekko, tylko przed południem.


Rozmawiał Adam Godlewski

Udostępnij