Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Na zakończenie 1-1 z Ukrainą

sobota, 6 października 2001 17:43
Woytekźródło: PAP

Olisadebe po raz kolejny nie zawiódł - fot. PAP
fot. PAP

Reprezentacja Polski zremisowała z Ukrainą 111 w ostatnim spotkaniu grupy piątej eliminacji mistrzostw świata. Gola dla "biało-czerwonych" zdobył Emmanuel Olisadebe. Kilka minut przed końcem wyrównał Szweczenko.


Żółte kartki: Anatolij Tymoszczuk, Serhij Popow (Ukraina)

Sędziował: Hugh Dallas (Szkocja)

Widzów: 35 tys.


Składy:

Polska: Dudek, Kłos, Karwan, Michał Żewłakow, Wałdoch, Hajto, Świerczewski (77' Jacek Bąk), Koźmiński (65' Krzynówek), Marcin Żewłakow (46' Kryszałowicz), Arkadiusz Bąk, Olisadebe

Ukraina: Rewa, Łużny, Niesmaczny (84' Zadarożny), Hołowko, Waszczuk (79'
Fiedorow), Tymoszczuk, Szewczenko, Popow, Zubow, Melaszczenko (46' Szyszczenko), Worobiej



Polska już wcześniej zapewniła sobie awans do finałów MŚ, Ukraina zajęła drugie miejsce w grupie i zagra w barażach.


W 40 minucie reprezentacja Polski objęła prowadzenie 1-0, po strzale Emmanuela Olisadebe. To był ósmy gol Olisadebe w eliminacjach, pozwalający polskiemu piłkarzowi zrównać się w dorobku bramkowym w eliminacjach z Andrijem Szewczenką.


Ukraiński piłkarz AC Milan zrewanżował się Olisadebe, swą dziewiątą bramką w eliminacjach, w 81. minucie, kiedy uzyskał wyrównującego gola, zapewniającego drużynie z Ukrainy udział w barażach. Po meczu Olisadebe i Szewczenko wymienili się koszulkami, co mogło zostać poczytane za znak wzajemnego respektu.


Marek Koźmiński - fot. PAP
fot. PAP

Respekt przed sobą oba zespoły czuły przez cały czas. Na początku meczu natarli Ukraińcy. Nim nasi obrońcy zdołali zająć pozycję obronne, Andrij Worobiej był bliski zdobycia bramki, na szczęście dla Polaków trafił piłką w nogi Jerzego Dudka. Na zegarze mijała 59 sekunda gry. Wkrótce piłka odbita od nóg Oleksandra Melaszcznki minęła polską bramkę.


Ukraińcy nadal atakowali, na polskim przedpolu "szalał" szybki Worobiej. Szewczenko ograniczał się do gry w środku pola, rozdzielając piłki między partnerów. Polscy piłkarze nie potrafili się przedostać na pole karne rywali, nie licząc zagrań z rzutów wolnych, wykonywanych przez Michała Żewłakowa.


Po kwadransie Ukraińcy zmienili taktykę - cofnęli się i zagrali z kontry. Też byli groźni, ale stworzyli szansę rywalom. Najpierw jednak Szewczenko strzałem z ok. 30 m omal nie pokonał polskiego bramkarza, a wkrótce Worobiej w dogodnej sytuacji posłał piłkę wzdłuż bramki.


Bartosz karwan - odkrycie reprezentacji - fot. PAP
fot. PAP

Polscy piłkarze pierwszą szansę wypracowali sobie w 26 minucie, ale mocny strzał Marka Koźmińskiego poszybował minimalnie nad poprzeczką. Gol padł w 40 minucie, kiedy to Olisadebe popisał się celnym strzałem po zagraniu Marka Koźmińskiego.


W drugiej połowie akcje podbramkowe zmieniały się jak w kalejdoskopie. Na bramkę jednak trzeba było czekać do 81 minuty. Padła w przedziwnych okolicznościach. Atakowany przez rywala Dudek nie zdołał opanować piłki po centrze z prawej strony i Szewczenko, po zagraniu partnera, posłał piłkę do pustej bramki. Polscy obrońcy i bramkarz popełnili fatalny błąd - czekali na gwizdek arbitra, sądząc, iż Dudek był faulowany.


Kibice znakomicie bawili się na trybunach - fot. PAP
fot. PAP

Gdyby mecz zakończył się rezultatem np. 3-3 - taki remis nie "krzywdziłby" żadnej z drużyn. Dogodnych szans nie wykorzystali - ze strony ukraińskiej Hennadij Zubow, Worobiej, w 58 minucie piłka odbijała się od Hajty, Worobieja, Wałdocha i nie wpadła do polskiej bramki; z kolei dwukrotnie Olisadebe, a także Paweł Kryszałowicz mogli podwyższyć wynik - nie udało się. A gdy w 90 minucie piłka, po strzale Kryszałowicza, trafiła w poprzeczkę -
stało się jesne, że na Stadionie Śląskim musi być remis 1-1, tak jak w meczu Polska - Portugalia w 1977 roku, ostatnim w eliminacjach przed występem w MŚ-78.


Radość Jerzego Engela - fot. PAP
fot. PAP

W sobotę oba zespoły przystąpiły do gry w duchu wzajemnego poszanowania. Obu zespołom przyświecał jednak inny cel. Polacy, którzy paszporty na boiskach Japonii i Korei Płd zapewnili sobie już wcześniej, chcieli zwycięstwem zakończyć swój występ na Stadionie Śląskim. O większą stawkę walczyli Ukraińcy. Wynik co najmniej taki sam lub lepszy niż uzyskany przez Białorusinów na stadionie w Cardiff - dawał im prawo startu w barażach.


W grę weszły także sentymenty. Polscy piłkarze zwycięstwem chcieli uczcić urodziny 49. trenera Jerzego Engela i 27. Arkadiusza Bąka.


Mecz poprzedziły hymny, w wykonaniu śpiewaków. Widownia towarzyszyła im śpiewem i oklaskami. Chóralne sto lat na widowni, w trakcie meczu, było dla piłkarzy nagrodą za awans.

Udostępnij