Napastnik piłkarskiej reprezentacji Polski i Eintrachtu Frankfurt Paweł Kryszałowicz zdobył dla swojego klubu trzy gole w zwycięskim meczu z Unionem w Berlinie.
Eintracht wygrał 4:0 i awansował na piąte miejsce w tabeli drugiej ligi niemieckiej.
Polak pierwszą bramkę zdobył już w trzeciej minucie spotkania, a następne dwie w 69. i 71. minucie. Ostatnią zdobył z rzutu karnego, czym przypieczętował pierwszy w karierze hat-trick. Kryszałowicz z ośmioma golami na koncie przewodzi klasyfikacji najskuteczniejszych piłkarzy drugiej ligi.
"Nigdy wcześniej w meczu ligowym czy pucharowym nie strzeliłem trzech bramek w jednym meczu - powiedział PAP najlepszy obecnie strzelec 2. Bundesligi. - Z tego względu moja radość jest jeszcze większa. Ale trzeba podkreślić, że bez pomocy partnerów nie dokonałbym tego wyczynu".
Pierwszego gola reprezentant Polski zdobył płaskim strzałem z linii pola karnego po dokładnym podaniu partnera z ataku Chińczyka Chen Yanga.
"Naprawdę to on wypracował tego gola. Ja mając przed sobą tylko bramkarza uderzyłem płasko po długim rogu i objęliśmy prowadzenie. Ta bramka ustawiła dalszy przebieg meczu. Graliśmy spokojnie, kontrolowaliśmy przebieg wydarzeń, choć to gospodarze mieli przewagę w polu" - opowiadał o meczu Kryszałowicz.
"W drugiej połowie wykorzystałem fatalny błąd bramkarza Unionu. Stał on z piłką 16 metrów od swojej bramki i rozglądał się komu ją zagrać. Wykorzystałem jego niezdecydowanie i zabrałem mu piłkę kierując ją do pustej bramki. Trzecią bramkę zdobyłem z rzutu karnego" - dodał.
Polak podkreślił, że jego indywidualne osiągnięcia nie są tak istotne, jak wynik drużyny. "Ja jestem zadowolony przede wszystkim z dobrej formy. Najważniejsze, żeby wygrywał zespół, a to, kto strzela bramki, jest sprawą drugorzędną. Choć nie ukrywam, że miło być na czele klasyfikacji strzelców 2. Bundesligi. Po ostatnich słabszych meczach w zespole klubowym, odnieśliśmy wreszcie wysokie zwycięstwo, co na pewno pozwoli nam jeszcze bardziej uwierzyć w swoje umiejętności. Cel Eintrachtu na ten sezon jest jeden i niezmienny - powrót do ekstraklasy" - uważa Kryszałowicz.
Z formy Kryszałowicza może być także zadowolony selekcjoner reprezentacji Polski Jerzy Engel. "Trener podkreślał, że zakończył się pewien etap działalności kadry. Wiadomo, że byłem jednym z podstawowych zawodników w eliminacjach, ale to nie znaczy, że mam pewne miejsce w kadrze. O wszystkim decyduje aktualna forma. Swoimi bramkami i udanymi meczami chcę zapracować na kolejne powołania. Wszystkich czeka nas ciężka praca i walka o miejsce w składzie kadry, która pojedzie na mistrzostwa świata. Mam nadzieję, że nie pozwolę selekcjonerowi o sobie zapomnieć" - stwierdził piłkarz.
Polski zawodnik nie narzeka na brak propozycji z niemieckiej pierwszej ligi. "Już w przerwie letniej miałem niezwykle korzystne propozycje z ekstraklasy. Jednak Eintracht nie chce mnie sprzedać. Na razie nie myślę, więc o transferze, tylko skupiam się na grze w obecnym klubie. Jeśli nie uda mi się odejść, to mam nadzieję, że już w maju z Eintrachtem będę świętował awans do najwyższej klasy rozgrywkowej" - zakończył Paweł Kryszałowicz.