

Imiona: Kenroy Sylwester
Nazwisko: Jarrett
Data urodzenia: 28.10.1976
Miejsce urodzenia: Brooklyn NY, USA
Wzrost: 182cm
Waga: 77kg
Kluby: 29 Palms High School (1990/91-1994/95), CAL State Fullerton (1995/96-1999/2000), Riga LMT (Łotwa, 2001/01), Legia Warszawa(od 2001/02)
Pozycja: rozgrywający
Ksywa: “Kid”
Stan cywilny: żonaty-Vanessa
Dzieci: dwie cudowne córki
Czym jeździsz: w Polsce nie mam żadnego samochodu, a w Stanach zostawiłem trucka
Jakim byłeś uczniem: przeciętnym
Najbardziej znienawidzony przedmiot w szkole: matma
Bohater z dzieciństwa: moja mama
Mecz którego nigdy nie zapomnisz: Vally High Scholl- 29 Palms High School. Wyprowadzałem szybką kontrę I równo z końcową syreną zostałem sfaulowany. Potrzebowaliśmy dwóch celnych osobistych, żeby doprowadzić do dogrywki. Trafiłem, w dodatkowym czasie gry rzuciłem jeszcze dwie decydujące „trójki” i wygraliśmy.
Trener któremu najwięcej zawdzięczasz: Coach „T”, czyli mój pierwszy szkoleniowiec- Reese Troublefield. U niego w wieku 11 lat stawiałem pierwsze koszykarskie kroki i to on prowadził mnie aż do końca szkoły średniej
Boiskowe przesądy: zawsze modlę się do Boga, żeby mnie pobłogosławił i pomógł w osiągnięciu jak najlepszego rezultatu, a potem słucham muzyki- to może być zarówno ostry hip-hop, jak i R&B
Najmniej przyjemne doświadczenie sportowe: w poprzednim roku, gdy w barwach Riga RMT grałem przeciwko CSKA Moskwa, jakiś olbrzym z drużyny rywali przewrócił się na mnie i wygiął mi kolano, przez co przez kolejne trzy tygodnie nie mogłem grać w koszykówkę
Co Cię denerwuje w dziennikarzach sportowych: to, że niektórzy z nich nie przychodzą nawet na mecze, a relacje piszą tylko w oparciu o statystyki graczy. Im więcej ktoś rzucił punktów, tym jest ich zdaniem lepszy i tym większy był jego wkład w sukces drużyny. Ja też w każdym meczu mogę oddawać kilka rzutów więcej, ale dla mnie najważniejsze jest zwycięstwo mojego zespołu. Nie wszyscy to niestety rozumieją.
Jakie czytasz gazety: „SLAM Magazine”- amerykański magazyn o koszykówce, „Sports Ilustrated”, „ESPN”
Czym jest dla Ciebie praca w Legii: koszykówka to dla mnie praca, ale ta praca może być świetną zabawą, jeśli grasz na odpowiednim poziomie. A polska liga jest naprawdę mocna. Trochę tylko żałuję, że nie gramy w Eurolidze.
Co najbardziej cenisz u kibiców Legii: są trochę inni niż kibice w Stanach, ale są naprawdę świetni. W Europie króluje jednak „soccer” i trudno się dziwić, że kibice chćetniej chodzą w Polsce na stadiony piłkarskie, niż na mecze koszykówki
Co według Ciebie kibice Legii mogliby robić lepiej: mogliby być bardziej „crazy”. W pierwszych dwóch meczach tak się właśnie zachowywali, potem, pewnie z racji naszych gorszych wyników, trochę ucichli. Ale i tak są znakomici
Ulubiona woda po goleniu: Dior „Fahrenheit”
Ulubiona potrawa: moja rodzina pochodzi z Jamajki, więc gustuję przede wszystkim w potrawach przyrządzanych oryginalnie przez moich przodków. A już absolutnie uwielbiam Coco Bread & Beef Patty. Jest to wołowina podawana na gorąco w muszli ze słodkiego, żółtego chleba
Ulubiony napój: Irish Mass- jamajski napój energetyzujący
Książka która zrobiła na Tobie największe wrażenie: „The Prear of J.Bass”- to książka religijna
Ulubiony wykonawca muzyczny: Bob Marley
Najlepszy film jaki widziałeś: „Jurrasic Park”
Ulubiony aktor/aktorka: Danny Glover
Ideał kobiety(oprócz żony/dziewczyny): Hisz[anka z ładnym ciałem, ładnymi piersiami i ładną twarzą. Uwielbiam Hiszpanki. Zresztą moja żona jest Hiszpanką
Lokal w jakim najchętniej spędzasz czas: w Polsce jest to z pewnością moje mieszkanie
Gdybyś mógł cofnąć czas, co byś zmienił w swoim życiu: starałbym się nie dopuścić do tego, żeby moja córka znów zachorowała, bo wtedy człowiek jest zupełnie bezsilny
Twoje największe życiowe niepowodzenie: miałem cudowne dzieciństwo, a i później na nic nie mogłem narzekać
Wymarzony urlop: trzymiesięczny odpoczynek z rodziną, oczywiście w Hiszpanii
Hobby oprócz piłki: poza koszykówką moim hobby jest jeszcze... koszykówka(śmiech); poza tym lubię jeździć na wszelkiego typu rowerach i gdybym był w tym trochę lepszy, to pewnie wystartowałbym w Tour de France. No dobrze, gdybym był zdecydowanie lepszy...
zdjęcia:
Jarrett [zdjęcie 1]
Jarrett [zdjęcie 2]
Jarrett [zdjęcie 3]