Japończycy kochają sport, ale futbol nie jest ich ulubioną dyscypliną. Na meczach J-League nigdy nie ma kompletu widzów - twierdzi Władysław Puchalski z Polskiego Związku Piłki Nożnej (PZPN), który niedawno wrócił z Japonii.
"Pod koniec października razem z Tomaszem Koterem spędziliśmy w Japonii 10 dni na zaproszenie dwóch firm - Express Co. i World Trade Communication, mającej prawa do transmisji telewizyjnych z mistrzostw świata na swoim terenie. Jako sztab organizacyjno-szkoleniowy PZPN wizytowaliśmy tam ośrodki treningowe, z których jeden może być bazą naszej reprezentacji" - powiedział Puchalski.
"Najsilniejszą pozycję mają w Japonii golf i baseball. Przejeżdżając przez Osakę i Kobe co chwilę widzieliśmy place treningowe do tych dyscyplin. Ponadto w każdym mieście są tam znakomicie wyposażone ośrodki sportu. Każdy ma siłownię, basen i inne udogodnienia. Nie chcę nawet wspominać o codziennych ćwiczeniach - joggingu, aerobiku, kendo" - stwierdził działacz PZPN.
"Jeżeli przyjdzie reprezentacji grać w Japonii, mogę ręczyć za tamtejszą kuchnię. Przez cały czas serwowano nam znakomite jedzenie - frutti di mare, mięso i mnóstwo warzyw, owoców i typowo japońskich przystawek. Piliśmy także sake, czyli tamtejszą wódkę, która procentowo odpowiada europejskiemu winu" - zdradził Puchalski.
"Japończycy są bardzo gościnni. Byliśmy w wielu prefekturach i wszędzie witano nas niezwykle serdecznie. Władze lokalne przywiązują tam dużą wagę do autoprezentacji. Na spotkaniach z nami zawsze obecni byli burmistrzowie i ramię w ramię z działaczami sportowymi pokazywali nam obiekty piłkarskie" - powiedział Puchalski.
"W Japonii przygotowano do wyboru dla finalistów MŚ 81 miejsc do zakwaterowania. My widzieliśmy 20, może 21 ośrodków. Wybraliśmy trzy najlepsze, ale za wcześnie jest o czymkolwiek mówić. Przecież nie wiadomo jeszcze czy w ogóle wystąpimy w Japonii. Podczas losowania może okazać się, że trafimy do grupy grającej w Korei Płd." - stwierdził przedstawiciel PZPN.
"Oglądaliśmy hotele i boiska treningowe na dwóch wyspach - Kiusiu i Honsiu. Na pierwszej z nich klimat jest podobny jak na Cyprze. Wszędzie rosną tam palmy i drzewa bambusowe. Z kolei na drugiej z nich dominuje "krajobraz polski" - dużo lasów i pól" - powiedział Puchalski.
"W maju i czerwcu w Japonii jest pora deszczowa. Jest bardzo możliwe, że niektórym spotkaniom MŚ będą towarzyszyły ulewy. A podobno jest tak, że jak pada to nic nie widać na odległość dwóch metrów. Z tego powodu mogą być problemy, bo większość stadionów w Japonii na których będą rozgrywane mecze nie jest całkowicie zadaszona" - zdradził Puchalski.
"1 grudnia w Busanie odbywa się losowanie grup MŚ. Potem przez kilka dni razem z Tomkiem Koterem zostaniemy w Korei i postaramy się przeprowadzić podobny rekonesans jak w Japonii. Wiadomo, że Koreańczycy mają 27 miejsc do zakwaterowania. Podobno ustępuja one jakością japońskim, ale przekonamy się o tym osobiście" - zakończył Puchalski.