Po znakomitym początku eliminacji mistrzostw Europy polscy koszykarze zagrają w sobotę we Włocławku z Estonią, która wyeliminowała nas z poprzednich finałów ME.
W środę Polacy jako jedyni w całej Europie wygrali mecz eliminacji ME mężczyzn na wyjeździe - w Ventspils pokonali Łotwę 92-81. Od razu stali się jednym z faworytów grupy D.
Zmian w składzie nie będzie. Trener Dariusz Szczubiał chce się trzymać zwycięskiego składu z Ventspils. Najprawdopodobniej nadal w pierwszej piątce grać będzie jako rozgrywający Paweł Szcześniak. - Nie popełnił wielkich błędów, a może znakomity występ Andrzeja Pluty przyćmił występ Pawła. Stać go na więcej. Więcej też spodziewam się po Adamie Wójciku - mówi trener.
Przeciwnicy są doskonale znani w Polsce, nie tylko dlatego, że graliśmy z nimi w poprzednich eliminacjach ME, i to właśnie zespół Estonii wyeliminował Polaków z udziału w ME. W Broku-Czarni Słupsk gra w tym sezonie 40-letni center Estonii Margus Metstak, a być może niedługo dołączy do niego także rozgrywający Rauno Pehka. Doskonale znana jest także największa gwiazda estońskiej koszykówki - wszechstronny 27-letni skrzydłowy Martin Muursepp (206 cm), z przeszłością w NBA. Muursepp rzucił Polsce w poprzednich eliminacjach dwa razy po 24 punkty.
We wrześniowych finałach ME Estończycy grali bez kontuzjowanego Gerta Kullamae i pokłóconego z trenerem superstrzelca Aivara Kuusmaa i szybko wrócili do domu. Teraz dwaj strzelcy wrócili do zespołu, a nowym trenerem został Heino Enden, mistrz świata z 1982 roku w barwach ZSRR. W pierwszej kolejce Estończycy rozgromili u siebie osłabioną (bez Aleksandra Kula) Białoruś 84-56. Podobnie jak Polacy na Łotwie trafili 13 razy za trzy punkty (Kuusmaa 5, Kullamae 4), a najwięcej (19) punktów zdobył Muursepp.
- Widziałem ten mecz na wideo. To zespół grający bardzo podobnie do Łotwy. Nie mają tylko tak silnego centra jak Łotysz Kambala. Tu widzę dla nas szansę, bo z naszymi dwoma środkowymi mamy możliwość wyboru wariantu gry. W zależności od sytuacji możemy grać do nich pod kosz lub spróbować gry niższym składem - mówi Szczubiał.
Trener Szczubiał bardzo liczy na doping w nowej włocławskiej Hali Mistrzów (to oficjalna nazwa obiektu OSiR). Czy kibice przyjdą i jak będą dopingować zespół, to spora niewiadoma. - Liczę na komplet widzów i gorący doping non stop. To na pewno nam pomoże. Może tego właśnie zabrakło Łotyszom w Ventspils? Tam publiczność zachowywała się z niemal skandynawskim chłodem... - mówi Szczubiał.
Dziś mecz Polska-Estonia
sobota, 24 listopada 2001 08:23
źródło: Gazeta Wyborcza