Gert Kullmae, skrzydłowy Estonii:
"Jadąc tu wiedziałem, że będzie to bardzo wyrównany mecz. Decyzje sędziów? Były normalne pod tym względem, że oni zawsze faworyzują gospodarzy. Czekamy teraz na waszą drużynę u nas. Tam to nam będzie łatwiej. Decydujące dla wyniku były straty. Gdyby zamienić je na choćby kilka rzutów wygralibyśmy. Poza tym źle rzucaliśmy osobiste. Nie pamiętam, aby nie trafić aż tylu.."
Aivaar Kuusmaa, rozgrywający Estonii:
"Nie rozumiem jak przegraliśmy, skoro mamy lepsze statystyki. Zbiórki, asysty... Po przerwie wiedzieliśmy, że ciężko jest zdobyć punkty spod kosza, a wasi gracze robili błędy na obwodzie, więc mieliśmy jak najwięcej rzucać i od razu próbować zebrać piłki, gdyby się nie udało. Ale trudno wygrać, gdy drużyna ma problemy z faulami. Martin ma rację - wasi środkowi dużo razy faulowali tak, aby nie było tego widać."
Aleksader Kul, center Anwilu Włocławek:
"Całkiem ciekawy mecz dla kibica. Ciągle wyrównany, to się widzom podoba. Dobrze było zobaczyć, w jaki sposób oba zespoły grają, przyda się to w następnych meczach. Ale trudno ocenić od razu po jednym meczu, który z nich ma większe szanse na awans."
Joe McNaull:
"Jestem z siebie zadowolony, ale dla mnie najlepszy był Maciek. Grał super w drugiej połowie i dogrywce. Adam Wójcik miał za to świetny początek. Spodziewaliśmy się, że nie będzie łatwo, bo wszyscy mówili, ze Estonia ma dobry zespół. Ale udało się i możemy już myśleć o Węgrzech."
Roman Prawica:
"Nie spodziewaliśmy się tak ciężkiego meczu. Estończycy trafili bardzo dużo rzutów za trzy. Dlaczego im na to pozwoliliśmy? Zaspaliśmy w obronie już na początku meczu. Rywale to wykorzystali, a później już nie potrafiliśmy ich zatrzymać."
Maciej Zieliński:
"Jak mi się grało we Włocławku? Bardzo dobrze, tak jak zawsze... No, może trochę inaczej niż zawsze. Kibice byli z nami, ze mną, więc było jeszcze lepiej niż zwykle. To bardzo nam pomogło i chciałbym podziękować wszystkim, którzy byli w hali i pomogli nam w odniesieniu tego zwycięstwa. Czy czuję się bohaterem tego meczu? Owszem to moje akcje za trzy i dwa punkty przechyliły szalę zwycięstwa, ale wygrywa drużyna. Abym ja mógł rzucić, ktoś inny musi mi podać, inny zrobić zasłonę. To nie tylko ja jestem bohaterem, ale cały zespół."
Pozwoliliśmy Estończykom narzucić nam ich styl gry. To wynika z tego, że krótko ze sobą przebywamy, może zbyt mało czasu mieliśmy na wspólne treningi przed meczami reprezentacji. Musimy jeszcze popracować nad obroną zespołową, bo zdarzało się nam jeszcze za dużo błędów.
Wypowiedzi po meczu z Estonią
poniedziałek, 26 listopada 2001 18:21
źródło: Gazeta Wyborcza