-Co Pan sądzi o podziale na koszyki?
Jerzy Engel: Jest bardzo sprawiedliwe i uczciwe. Niektórzy mogą mieć pretensje. Np. Anglicy, którzy mimo że wygrali swoją grupę, znaleźli się w drugim koszyku. Rozstawieni zostali Niemcy, którzy awansowali z "angielskiej" grupy po barażach. Ale to wynika z rankingu FIFA na, podstawie którego rozstawiono zespoły. A taki ranking zawsze będzie subiektywny. Ja nie doszukuję się w tej sprawie żadnych negatywnych emocji, które my często w takich momentach mamy zwyczaj podejrzewać.
-Polska jest w drugim koszyku.
- I słusznie, że dokonano podziału według kryterium kontynentalnego. Co to byłaby za różnica, gdyby np. Kamerun był w drugim, a my w czwartym koszyku? To byłoby sztuczne. Poza pojedynczymi, nazwałbym "papierowymi" faworytami, ciężko jest teraz określić siłę większości pozostałych reprezentacji.
-Polska może trafić na jeszcze tylko jednego rywala z Europy...
- To również bardzo dobre. Gry europejskich drużyn z zespołami z innych kontynentów na pewno zwiększą atrakcyjność mistrzostw.
-Nie ma również zespołu, z którym na pewno Polska nie zagra.
- Kolejny pozytyw. Oznacza to, że losowanie będzie loterią taką samą dla wszystkich. Trochę bardziej, ale to zrozumiałe - uprzywilejowane są zespoły rozstawione. Poza tym każdy może zagrać z każdym. Można trafić do grupy znakomitej, bardzo trudnej. Np. z Anglią, Argentyną i Nigerią. To byłaby bardzo ciężka grupa. Na papierze to są faworyci do medali, dlatego dobrze by było na samym początku takie rafy ominąć.
-Na kogo chciałby Pan trafić?
- Teraz można tylko gdybać. Może okazać się, że drużyny, które są teoretycznie słabsze, byłyby najtrudniejszymi rywalami. Wiadomo jednak, że wśród rozstawionych drużyn Korea jest słabsza od Brazylii, Argentyny czy Francji... Nie wiem też, jak Niemcy. Nasi reprezentanci radzą sobie w Bundeslidze znakomicie. Na pewno taki mecz byłby wielkim wyzwaniem. I nie bylibyśmy bez szans. Ale jeśli chodzi o wymarzoną grupę, to niech będzie ta, którą moja córka, Władek Żmuda i Grzesiek Lato wylosowali podczas prezentacji mojej książki: Korea, Szwecja i USA.
-Przeciwko któremu piłkarzowi nie chciałby Pan, żeby grała nasza reprezentacja?
- Rivaldo, Batistuta, Zidane... To są gwiazdy, które nie potrzebują akcji, by rozstrzygnąć losy meczu. Sami potrafią strzelić gola.
-Czy wierzy Pan w swoje szczęście w losowaniu, takie jakie Polska miała w eliminacjach? Czy zabiera Pan jakieś talizmany?
- Tu nie chodzi o kwestię szczęścia. Obojętnie, z kim zagramy, emocji będzie wiele, także podczas ceremonii losowania. Żadnego amuletu nie zabieram. Nie miałem takiego podczas losowania grup eliminacyjnych, mam więc nadzieję, że nie będzie mi potrzebny i teraz.
Rozmawiał Robert Błoński
Wywiad
Marzę o Korei, USA i Szwecji
środa, 28 listopada 2001 19:46
Jerzy Engelźródło: Gazeta Wyborcza