Paweł Kryszałowicz:
"Nie mam specjalnych życzeń, ale też i obaw związanych z losowaniem grup mistrzostw świata. Nie chciałbym tylko, aby w pierwszej fazie MŚ los skojarzył nas z Brazylią, Argentyną lub Włochami. Nie chciałbym tylko, aby w pierwszej fazie MŚ los skojarzył nas z Brazylią, Argentyną lub Włochami".
W klubowym zespole Kryszałowicz występuje wspólnie z
reprezentantem Korei Południowej Jae-Won Simem. "On bardzo
zachwala swój kraj. Mówi, że jest ładniejszy od Japonii, że są tam
piękne stadiony. Czasem żartujemy, że może los przydzieli nasze
zespoły do jednej grupy".
Tomasz Wałdoch:
"Tak naprawdę to nie mam wymarzonej grupy. Z każdym będziemy walczyć i każdy będzie dla nas niebezpiecznym rywalem. Przecież
żadna drużyna nie zakwalifikowała się do mistrzostw za darmo. FIFA ujawniła koszyki, z których będą losowane poszczególne grupy. Okazuje się, że Polska może trafić zarówno na najwyżej rozstawione drużyny - Argentynę, Brazylię czy Niemcy, ale także na zespoły z naszego koszyka - Anglię czy Portugalię. Musimy być na to przygotowani. Myślę, że bez względu na to na kogo trafimy nasze szanse będą mniej więcej takie same. O wyjściu z grupy i tak
zadecyduje przygotowanie do turnieju, a nie wielkie nazwiska. Jeżeli miałbym typować drużyny do naszej grupy, to wskazałbym na Belgię, Senegal i gospodarzy - Koreę Płd. Ten pierwszy zespół wybrałem dlatego, że w Schalke 04, gdzie gram, na co dzień występuje czterech Belgów i fajnie byłoby się z nimi zmierzyć w mistrzostwach. Senegal jest drużyną afrykańską, a ja jeszcze nigdy nie grałem w pierwszej reprezentacji z zespołem z tego kontynentu. Z kolei Korea to gospodarz mistrzostw. Mecze z tą drużyną
budziłyby wielkie zainteresowanie w mediach i wśród kibiców. Podkreślam, że nie są to drużyny najsłabsze. To jest mój wybór i w nim nie kierowałem się zupełnie wartością poszczególnych zespołów”.
Henryk Apostel:
„Myślę, że najkorzystniejszym rywalem dla nas z najsilniejszego czyli pierwszego koszyka będą Niemcy. Chciałbym trafić nie na Francuzów, Włochów czy Brazylijczyków, a właśnie na Niemców. Piłkarze z tego kraju nie prezentują tak wysokiego poziomu jak to było jeszcze kilka lat temu. W niemieckim futbolu panuje regres, który odbija się na wynikach reprezentacji. Jesteśmy w stanie powalczyć w mistrzostwach z naszymi zachodnimi sąsiadami i wygrać z nimi.”
Zdaniem Henryka Apostela z grona zespołów z trzeciego koszyka Polska mogłaby grać w fazie grupowej z Urugwajem. "Uważam, że pozostałe zespoły z Ameryki Południowej, czyli Ekwador i Paragwaj, a także azjatyckie - Chiny i Arabia Saudyjska, są trudniejszymi przeciwnikami. Drużyna Urugwaju w dwóch spotkaniach barażowych z Australii nie pokazała wielkiego futbolu, chociaż wpływ na taką, a nie inną postawę mógł mieć stres, ogromna stawka meczów. Myślę jednak, że przez te kilka miesięcy, które zostały do rozpoczęcia turnieju, Urugwaj może mieć zwyżkę formy o co najwyżej 15-20 procent. Jest to przeciwnik jak najbardziej w naszym zasięgu" - powiedział Apostel.
W jego opinii przeciwnikiem polskiej drużyny mógłby zostać także Senegal, ale równie dobrze Polska może zmierzyć się z Republiką Południowej Afryki i Tunezją. "Znacznie silniejszymi drużynami z Afryki są Nigeria oraz Kamerun, z którym niedawno graliśmy. Także nie chciałbym trafić na pozostałe ekipy z tej grupy - Kostarykę, Meksyk i USA" - powiedział były selekcjoner.
"Losowanie losowaniem, ale i tak o wynikach uzyskanych na mistrzostwach zadecyduje forma i umiejętności czysto piłkarskie. Myślę, że zespoły solidnie przygotowane, a takim będzie Polska, mogą walczyć z każdym i będą walczyć w każdym spotkaniu o zwycięstwo" - zakończył Apostel.
Edward Klejdinst:
"Z pierwszego koszyka chętnie widziałbym jako naszego rywala jednego ze współorganizatorów mistrzostw - Koreę Południową lub
Japonię. Są to dobre drużyny, ale nie aż tak dobre jak Argentyna, Brazylia, Francja czy Włochy. Wielkie imprezy, turnieje rządzą się swoimi prawami, ale dobry początek jest zawsze bardzo ważny. Zwycięstwo lub remis na
inaugurację dla większości drużyn to korzystny wynik. Z gospodarzami możemy zagrać, ale w drugiej lub trzeciej kolejce rozgrywek grupowych. Japonia i Korea Południowa będą szczególnie umotywowane na początku turnieju. Za wszelką cenę zechcą się pokazać z jak najlepszej strony przed własną publicznością i rozpocząć zawody od zwycięstwa. Gdybym miał pokusić się o wybór rywala spośród tej azjatyckiej dwójki drużyn, wybrałbym Koreę. Podopiecznych trenera Guusa Hiddinka, w przeciwieństwie do Japończyków, widziałem podczas lutowego turnieju z udziałem m.in. reprezentacji Norwegii, która była naszym rywalem w eliminacjach do MŚ. Zawsze inaczej można ocenić zespół oglądając go na +żywo+ niż w przekazie telewizyjnym.
Jestem w trakcie kompletowania dokumentacji o wszystkich 31 drużynach, które wystąpią w MŚ. Nie każdą mogłem obejrzeć w akcji, ale pomagają nam polskie stacje telewizyjne, które przekazują kasety, a także mamy kontakt z wieloma naszymi rodakami rozsianymi po świecie, którzy również służą pomocą. Gdybyśmy mieli nie trafić na Koreę lub Japonię, wówczas z pierwszego koszyka naszymi rywalami mogliby być Niemcy. Pozostali są znacznie mocniejsi, ale nie wykluczam, że i z nimi możemy pograć na zupełnie przyzwoitym poziomie.
W przypadku niewylosowania zespołu z Europy, trafimy na taki z drugiego koszyka. Nie byłoby dobrze spotkać się z Portugalią, Anglią i mimo wszystko Chorwacją. Z pozostałymi, czyli m.in. Belgią, Irlandią czy Słowenią jesteśmy w stanie nawiązać równorzędną walkę i pokusić się o zwycięstwo.
Z trzeciego koszyka życzyłbym sobie Ekwador lub Arabię Saudyjską. Jeśli chodzi o ostatnią grupę, lepiej nie byłoby spotykać się już w rozgrywkach grupowych ze zdecydowanie najlepszymi zespołami z tego grona, którymi są Nigeria i Kamerun. Pozostałe są w naszym zasięgu”.
Jacek Krzynówek:
"Wszystkie zespoły, jakie będą grać na mistrzostwach świata, prezentują wysoki poziom. Nikt nie trafił tam przez przypadek.
Dlatego w zasadzie nie ma znaczenia kogo przydzieli nam los. Chcąc pokusić się o sukcesy trzeba zmierzyć się z drużynami teoretycznie najsilniejszymi. To są najmocniejsze zespoły świata. Z pierwszego koszyka chyba najłatwiejszym przeciwnikiem byłaby, mimo wszystko, drużyna któregoś z gospodarzy turnieju. Po ewentualnym wyjściu z grupy, co jest celem minimum reprezentacji Polski, trzeba będzie stawić czoło naprawdę mocnym rywalom. Ale wszystko przed nami, a właściwie trzeba powiedzieć, że przed polskimi piłkarzami, bo ja ciągle walczę o miejsce w składzie ekipy na MŚ i nie mogę być pewny wyjazdu do Japonii lub Korei Południowej.”
Jacek Krzynówek uważa, że kwestia w którym kraju przyjdzie Polakom rozgrywać mecze grupowe, nie ma wielkiego znaczenia. "Trudno mi się wypowiadać na ten temat, gdyż nie znam ani Japonii, ani Korei Południowej. Nigdy nie byłem w tej części świata. W obu krajach panuje podobny klimat, więc z tego względu również jest obojętne, gdzie los rzuci "biało-czerwonych". Ważne, żeby zespół był dobrze przygotowany" - zakończył piłkarz FC Nuernberg.
Michał Żewłakow:
„Na mistrzostwach nie będzie słabych drużyn. Ja chciałbym trafić na Belgów, przede wszystkim dlatego, że ich znam, a poza tym nie jest to zespół z najwyższej półki. Nie miałbym też nic przeciwko Niemcom, Turkom i Słoweńcom. Na później wolałbym sobie zostawić Brazylię i Argentynę. Szczerze mówiąc niewiele wiem o zespołach spoza Europy, a zwłaszcza z Afryki. Myślę, że nie musimy się nikogo obawiać. Mamy
świadomość, że od najlepszych nie dzieli nas już taka przepaść jak kiedyś. Dzięki udanym eliminacjom dojrzeliśmy psychicznie. Wychodząc na boisko czujemy, że z każdym możemy walczyć jak równy z równym i nie mamy żadnych kompleksów. To już połowa sukcesu.”
Marcin Żewłakow:
„Moim wymarzonym rywalem są Belgowie. Chyba trudno się temu dziwić... Znam ten zespół jak żaden inny w Europie. Śledzę poczynania tej drużyny i wiem wiele ciekawych rzeczy o piłkarzach z reprezentacji kraju, w którym na co dzień występuję i mieszkam. Ten fakt sprawia, że mecz miałby dla mnie i dla brata dodatkowy smaczek. A poza tym uważam, że jesteśmy w stanie ich ograć. Drużyny z Afryki, Azji czy Ameryki Południowej są bardziej nieobliczalne i nieprzewidywalne. Jeśli miałbym wybierać, to chciałbym zagrać z Tunezją. W pierwszej fazie mistrzostw bardzo groźni będą obaj gospodarze. Będą grać z niebywałą ambicją, determinacją. Ale na mistrzostwach próżno szukać słabych rywali.”
Napastnik Excelsioru Mouscron wolałby, aby Polska swoje mecze rozgrywała w Japonii. "Uważam ten kraj za bardziej cywilizowany niż Korea - powiedział - O Japonii mam większą wiedzę, wiemy czego można się spodziewać. Oni słyną z doskonałej organizacji, więc nie powinno być żadnych problemów. Ważne jest by sprzyjał nam terminarz - chodzi mi o konieczność przemieszczania się na duże odległości. Wiadomo, że w innym klimacie i strefie czasowej podróże mogą być bardzo uciążliwe i męczące".
Władysław Żmuda:
„Wiadomo, że możemy trafić tylko na jednego rywala z Europy. Moim zdaniem jest to korzystne dla naszej drużyny. Jeśli zależałoby to ode mnie, to chciałbym zagrać z Niemcami. Mam przeczucie, że dalibyśmy sobie z nimi radę. Ten rywal odpowiadałby nam stylem gry. Z pozostałych koszyków chciałbym trafić na Stany Zjednoczone i Arabię Saudyjską. Wówczas
losowanie uznałbym za optymalne.” Zdaniem Władysława Żmudy najmniej korzystne byłoby trafienie w pierwszej rundzie na Argentynę. "To bardzo trudny, wymagający rywal. Zespół naszpikowany wielkimi nazwiskami. A w dodatku Argentyna prezentuje nieprzyjemny dla przeciwników styl gry. Jej
piłkarze są znakomicie wyszkoleni technicznie, a przy tym walczą twardo, na pograniczu faulu. Dlatego Argentyna - owszem, ale jak najpóźniej" - powiedział Władysław Żmuda.
Jeden zespół z Europy w „polskiej” grupie oznacza, że "biało-czerwoni" będą musieli się zmierzyć z dwoma rywalami z innych kontynentów. "Będzie więc trochę egzotyki. Oprócz meczu z Kamerunem nie mieliśmy okazji zmierzyć się z drużyną spoza Starego Kontynentu. Jednak wielu naszych zawodników, grających w ligach Europy Zachodniej, ma stały kontakt z różnymi stylami gry i zawodnikami z całego świata. Dla nich odmienny styl rywali nie będzie stanowił zaskoczenia. A poza tym oni też będą słabo znali polski zespół" - dodał Żmuda. Asystent Jerzego Engela nie widzi różnicy między koniecznością
rozgrywania meczów w Japonii bądź Korei Południowej. "Klimat i pogoda są bardzo podobne. Jedzenie - również. Dla tego nie sądzę, że miałoby to dla nas jakieś znaczenie. Słabych zespołów na świecie nie ma i trzeba grać z każdym rywalem i w każdych warunkach" - podsumował.
Jerzy Dudek:
„Moimi faworytami do zdobycia mistrzostwa świata są Hiszpanie,
Anglicy, Argentyńczycy albo Francuzi. Jeżeli chodzi o rozgrywki w grupach, to przed losowaniem czuję duże zdenerwowanie. Nie boję się, że trafimy na silne drużyny, bo przecież w gronie finalistów nie ma słabych zespołów, ale
chciałbym w końcu wiedzieć co nas czeka. Bez względu na jakich rywali trafimy w grupie, cel będzie ten sam - przejście do dalszej fazy rozgrywek. A później wszystko może się zdarzyć”.
Dudek nie widzi różnicy w fakcie czy Polakom przyjdzie grać na stadionach Japonii czy Korei Południowej. "Nie sądzę, żeby jakąś różnice mógł odegrać fakt, czy zagramy w Japonii czy w Korei. Ważny będzie tylko odpowiednio wczesny przylot i aklimatyzacja" - uważa.
Na losowanie grup turnieju finałowego MŚ z niecierpliwością czekają również klubowi koledzy Polaka. "Po zakończeniu baraży trochę rozmawialiśmy w klubie o mistrzostwach. Anglicy pytali się mnie czy Polska też tam jedzie. Kiedy potwierdziłem, trochę się śmiali, że kiedy po raz pierwszy od lat nie trafiliśmy w kwalifikacjach na Anglię, awansowaliśmy do turnieju. Ale tak na poważnie z rozmów w klubie odniosłem wrażenie, że potencjalni rywale traktują nas z respektem. Nasze wygrane z Ukrainą i Norwegią nie poszły w las" - zakończył Jerzy Dudek.