Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Wypowiedzi po losowaniu

sobota, 1 grudnia 2001 16:15
źródło: PAP i GW

Jerzy Engel:

"Trafiliśmy do wyrównanej grupy, a przecież mogło być gorzej. Tak byłoby, gdybyśmy trafili do grupy razem z Argentyną i Anglią. W Polsce robiliśmy przed wyjazdem próbne losowanie i wtedy znaleźliśmy się w jednej grupie właśnie z Koreą i USA. Nasze prognozy były bardzo celne. Wśród naszych rywali wyróżnia się Portugalia - jest to taki "papierowy faworyt". Każda drużyna jest do ogrania i nie inna sytuacja jest z Portugalczykami. Gospodarze, czyli Korea Płd. będą bardzo groźni. Doping kibiców będzie ich niesamowicie mobilizował do dobrej gry. Z kolei USA jest kolektywną drużyną. Pozornie nasza grupa jest niezbyt trudna, ale w rzeczywistości każdy tutaj może zabrać punkty przeciwnikowi. Dlatego jestem bardzo zadowolony z układu gier. Najpierw gramy z Koreą, potem po pięciu dniach przerwy mamy mecz z Portugalią. Na końcu w razie czego możemy ewentualne straty nadrabiać w spotkaniu z USA. Lepiej być nie mogło."


Władysław Żmuda:

"Chyba wszyscy powinniśmy być zadowoleni. W rozmowach trenerów reprezentacji Polski wśród zespołów, z którymi chcieliśmy grać najczęściej pojawiały się cztery nazwy. Trzy z nich znalazły się w naszej grupie. Zatem los był dla nas łaskawy, choć, jak zwykle, wszystkie rozważania zweryfikuje boisko. Portugalia uchodzi za najmocniejszy zespół w naszej grupie i jest faworytem rywalizacji. Ale z drugiej strony nie można z góry zakładać, że są poza naszym zasięgiem. To bardzo doświadczony zespół, o stabilnej kadrze i z piłkarzami występującymi w wielu renomowanych klubach całego świata.
Korea Południowa to drużyna nieprzewidywalna - stać ją na bardzo dobry występ, ale i zdarzają się mecze zupełnie nieudane. Uważam, że pierwszy mecz w turnieju to połowa sukcesu. Jeśli się go wygrywa, to jest bardzo dobrze. Jednak podstawa to go nie przegrać.

Stany Zjednoczone są teoretycznie najsłabszym zespołem w naszej grupie. Ale to tylko teoria. Choć sądzę, że mecz z nimi jako ostatni w rozgrywkach grupowych może być naszym sporym atutem. Z tego względu dobrze, że trafiliśmy się do grupy z Koreą Południową. Niezależnie od miejsca, które
zajmiemy, w grę wchodzi oczywiście pierwsze lub drugie, zostajemy później w tym kraju i gramy tam swoje mecze aż do ewentualnego półfinału. Nie musielibyśmy się nigdzie przenosić, tracić sił na podróże, przeprowadzki. To z pewnością pozytywny element losowanie i turniejowej drabinki. Trzeba dziękować Bogu, że nas tam nie ma. Z tej grupy może pochodzić mistrz świata. Z drugiej strony nie miałbym nic przeciwko temu, by zamienić Polską z Irlandią. Wówczas naszymi rywalami byłyby drużyny Niemiec, Kamerunu i Arabii Saudyjskiej. Taki układ również byłby dla nas bardzo korzystny."


Arkadiusz Bąk:

"Przed losowaniem stawiałem, że zagramy z Koreą, USA i Belgią. To
była grupa marzeń i niewiele się pomyliłem. Portugalia jest jednak
bez porównania silniejsza niż Belgia i to ona będzie faworytem grupy. Uważam, że mamy duże szanse awansu, ponieważ Korea i USA są jak najbardziej w naszym zasięgu. Bardzo trudny będzie pierwszy mecz z Koreą. Na gospodarzach spoczywają olbrzymie oczekiwania. Oni zrobią wszystko, żeby nie
zawieść kibiców, zwłaszcza w swoim inauguracyjnym spotkaniu. Atutem Koreańczyków będzie także klimat. My będziemy musieli się do niego przyzwyczaić dopiero na miejscu. Portugalia będzie dla nas trudnym rywalem. Piłkarze z tego kraju są bardzo dobrze wyszkoleni technicznie. Jedną błyskotliwą akcją mogą rozstrzygnąć losy meczu, a nazwiska takie jak Luis Figo czy Rui Costa mówią same za siebie. Plusem Amerykanów jest przede
wszystkim ich doświadczenie w finałach mistrzostw świata. Bardzo korzystne jest to, że po ewentualnym wyjściu z grupy nadal będziemy grać w Korei. Pozwoli to uniknąć męczących podróży, których wszyscy obawiali się przed losowaniem."


Paweł Kryszałowicz:

„Nie jest to złe losowanie, choć dziś świat piłkarski tak nam się rozwinął, że z każdą drużyna można przegrać. Ale na pewno jest to grupa, z której można wyjść dalej. Dobrze, że trafiliśmy na Koreę Płd, chociaż szkoda, że gramy z nią mecz otwarcia. Gospodarze będą się chcieli pokazać, grają u siebie, sędziowie i ściany mogą im pomagać. Ale zaraz weźmiemy się do pracy, żeby się odpowiednio przygotować. W Eintrachcie Frankfurt gram w drużynie z jednym Koreańczykiem, reprezentantem kraju Jae-Won Simem. Nie jest to jakiś as, jeśli reszta Koreańczyków gra tak jak on, to nie będziemy mieli problemów z awansem.

Portugalia to na pewno faworyt naszej grupy. Figo, Rui Costa, Paulo Sosa, Nuno Gomes, nie ma co wymieniać, właściwie każdy zawodnik jest tam gwiazdą jakiegoś świetnego europejskiego klubu. Ale nie przyjmujmy porażki z góry. Trzeba będzie z nimi powalczyć, niech zweryfikuje boisko kto jest lepszy.

USA to teoretycznie najsłabszy zespół, na szczęście futbol to nie koszykówka. Ale nie wolno ich lekceważyć. Trzeba Amerykanom np. przyznać, ze grali na dwóch ostatnich mistrzostwach świata i maja doświadczoną drużynę. W razie awansu trafiamy na drużyny z grupy włoskiej i bardzo dobrze, będzie m.in. okazja, żeby się pokazać, ale ja tak daleko nie chcę na razie wybiegać myślami. Na razie skupmy się na wyjściu z grupy.”


Marek Koźmiński:

„Myślę, że bardzo dobre. Gdy pomyślę sobie, że moglibyśmy trafić do grupy śmierci z Argentyną, Anglią i Nigerią to ciarki po plecach przechodzą. No ale ktoś tam musiał trafić. Nasza grupa jest do wygrania, jest to grupa dobra ale niebezpieczna. Korea nie jest to jakiś potentat, ale wiadomo jak to jest kiedy się gra przeciwko gospodarzom, wszystko im sprzyja, stadiony, sędziowie itd. Niby łatwy przeciwnik, ale trzeba pamiętać, że Amerykanie grali na dwóch ostatnich mistrzostwach świata i zaprezentowali się bardzo dobrze. A grali przecież z Brazylią, Niemcami, Jugosławią i nie było kompromitacji. Ostatnio zrobili duży postęp i na pewno trzeba będzie uważać. A Portugalia? No cóż, Polsce na pewno nie leży taki południowo-europejski futbol. Będzie bardzo, bardzo ciężko. Ale nie stoimy na straconej pozycji. na pewno jest szansa wyjścia z grupy.

Ja nawet myśl, że trzeba zrobić mały kroczek na przód i spojrzeć co się wydarzy jak wyjdziemy z grupy. TRafimy wtedy na kogoś z grupy włoskiej. I wcale nie muszą Włochy, które są drużyną turniejową i rozkręcają się powoli. Nie najlepiej grają na początku, ale potem idzie im co raz lepiej i zwykle docierają do końca, jak choćby podczas Euro 2000. Z tego powodu bardzo chciałem trafić do grupy z nimi. Jeśli nie na Włochy bardzo możliwe, że trafimy na Meksyk, który co prawda na ostatnich mistrzostwach Ameryki wypadł lepiej niż Brazylia, ale to taki zespołem, że wygrać może z każdym, ale i z każdym przegrać. Z kolei Chorwacja to nie ta sama drużyna co na MŚ we Francji. Mocno się zestarzała. Te wielkie gwiazdy już tak nie błyszczą. Dlatego, jeżelibyśmy po wyjściu z grupy nie trafili od razu na Włochy, mogłoby być bardzo, bardzo dobrze.

Z punktu widzenia naszych kibiców na pewno dobrze, że będziemy grać w Korei, a nie Japonii, bo to by było dla nich zabójstwo finansowe. Wiadomo, że Korea jest trochę tańsza. Nie wie Pan, kiedy zaczynami? A więc 4 czerwca. No to zaczyna się odliczanie.”


Józef Młynarczyk:

„Figo, Rui Costa, Conceicao, Pauleta - to dziś piłkarze światowego formatu. To właśnie z nimi przyjdzie nam się zmierzyć podczas przyszłorocznych finałów mistrzostw świata, które odbędą się w Japonii i Korei Południowej. Portugalczycy są teraz na fali. Porto i Boavista grają obecnie w Lidze Mistrzów, gdzie radzą sobie bardzo dobrze. W grupie eliminacyjnej Portugalczycy byli zdecydowanie najlepsi. To świadczy o tym z jak trudnym przeciwnikiem będziemy grać.”

Podczas finałów mistrzostw świata w Meksyku w 1986 roku, w których polscy piłkarze zagrali po raz ostatni, los zetknął w jednej grupie właśnie Polskę i Portugalię. Wówczas lepsi okazali się Polacy, którzy po bramce Włodzimierza Smolarka wygrali 1-0.

"Z pewnością teraz Portugalczycy będą chcieli się zrewanżować za tamtą porażkę, która zdecydowała o ich eliminacji z dalszej fazy turnieju. To było 16 lat temu - wielu zawodników, którzy dopiero uczyli się piłkarskiego fachu, teraz już dorosło i zechce odegrać się za przegraną" - przestrzegał Młynarczyk.

"Życzyłbym sobie, by mecz pomiędzy Polską i Portugalią rozstrzygał o pierwszym miejscu w grupie D. Pozostałe zespoły nie są dla naszej reprezentacji tak groźne jak ten" - zakończył obecny szkoleniowiec polskich bramkarzy.


Grzegorz Lato:

„Prosiliśmy, aby szczęście było przy naszej ekipie i nasze modlitwy zostały wysłuchane. Portugalia, USA i Korea Południowa to ekipy będące w naszym zasięgu. W grupie byłych graczy, trenerów oraz kibiców futbolu zasiadających w Parlamencie przeprowadziliśmy kilka próbnych losowań i ich wyniki okazały się być zaskakująco podobne do realnych. W "polskiej" grupie jedyna różnica polegała na tym, że miejsce Portugalii zajęła Szwecja. Jeśli ktoś po tym losowaniu wyrywa sobie włosy z głowy, to są to bez wątpienia drużyny które los przydzielił do grupy F. Argentyna, Anglia, Szwecja i Nigeria są wspaniałymi zespołami, groźnymi dla każdego.”


Kazimieez Górski:

„Losowanie było dla nas pomyślne. Grupa jest ciekawa, ale nie powinniśmy mieć dużych problemów z awansem do dalszej fazy turnieju. Oceniam, że minimum to drugie miejsce w tabeli grupy. Portugalia jest faworytem, jednak ostatecznie to boisko powie prawdę. Korea Płd. będzie grała pod ogromną presją widzów, ale jest do „ogrania”. O Amerykanach nie wiemy zbyt dużo, jednak do mistrzostw pozostało jeszcze pół roku i mamy czas na zebranie
informacji. Turniej w Japonii i Korei będzie wielką szansą promocji polskich piłkarzy. Okazję do zaprezentowania się będą mieli moi ulubieńcy:
Dudek, „Czarnecki”, Karwan i Świerczewski.”


Antoni Piechniczek:

„Wygranie pierwszego meczu z Koreą Płd. będzie kluczem do awansu do dalszych gier. Koreańczycy będą grali przed własną publicznością, co dodatkowo ich umotywuje. Oni są dobrzy technicznie, sprytni i często grają z pierwszej piłki. Polscy zawodnicy muszą się dobrze przygotować do tego spotkania. To pierwsze spotkanie ustawi wszystko. Nawet jak się potkniemy z Portugalią, to w meczu z USA będziemy mogli odrobić straty. Portugalia to zawsze wielka niewiadoma. Ale mimo wszystko ta drużyna jest faworytem grupy. Nie można także lekceważyć USA. Oni co prawda nie mają tradycji piłkarskich, jednak zawsze do roboty zabierają się z głową i wiarą w sukces. Podstawową wartością naszej reprezentacji jest dojrzałość. Przecież ci piłkarze grali już wcześniej w eliminacjach do mistrzostw Europy i świata. Teraz to procentuje. Dudek wyrasta na bramkarza wielkiego formatu. Mamy dobrą obronę. Druga linia jest silna i grający w niej zawodnicy dobrze się uzupełniają. Dobrze gra Świerczewski, a wyróżniającym się zawodnikiem w tej formacji jest strzelający bramki Kałużny. W ataku mamy Olisadebe, ale pamiętajmy, że z przodu powinien mieć jeszcze mieć skutecznego partnera.”


Roman Kosecki:

„Amerykanie mają nowego trenera. Bruce Arena pracuje z nimi od dwóch lat. Zebrał nowy zespół - bez gwiazd, ale stanowiący zgrany i dobrze rozumiejący się kolektyw. W zespole tym, poza Claudio Reyną, nie ma wybijających się
piłkarzy. Grają oni na podobnym poziomie i to może być ich siłą. Poza tym już od kilku lat w USA przeznacza się duże pieniądze na rozwój tego sportu, szkoli się młodzież, coraz lepiej funkcjonuje MLS. Nie będzie to egzotyczny rywal. Piłkarze amerykańscy dobrze grali podczas eliminacji, nie mieli
większych problemów z awansem do rozgrywek finałowych. Przez cały czas grali na równym poziomie. Mimo tego uważam jednak, że jest to drużyna, z którą można sobie poradzić. Z całą pewnością jest to zespół w naszym zasięgu. Amerykanie nie prezentują takiej klasy jak zespoły europejskie,
nie mają też dużego doświadczenia, dlatego nie sądzę, by stanowili dla naszej reprezentacji największe zagrożenie.”


Zbigniew Boniek:

„Polskich piłkarzy wcale nie czekają łatwe mecze w przyszłorocznych finałach. Gramy z Portugalczykami - bardzo groźnym zespołem europejskim, gospodarzami turnieju oraz Amerykanami. Każda z tych drużyn sprawić nam może wiele kłopotów. O klasie Portugalczyków wiemy wszyscy. Ale oprócz tego są jeszcze dwa inne zespoły. Koreańczycy to współorganizatorzy turnieju - a wiadomo, że gospodarzom pomagają nawet ściany. Pierwszy mecz gramy właśnie z nimi i może to być bardzo trudne spotkanie. W pierwszych meczach gospodarze turnieju zawsze są bardzo groźni. Na meczu tym będzie mnóstwo kibiców, których doping będzie dla nich bardzo pomocny. My możemy liczyć tylko na osiem procent z ogólnej puli biletów. Resztę zapewne wykupią Koreańczycy. Piłkarze tego kraju prezentują przede wszystkim techniczny
futbol. Są bardzo zwinni i szybcy. To nie jest zespół, który
łatwo pokonać. Nie możemy ponadto podchodzić do tego rywala tylko od strony technicznej. Powtarzam, że bardzo ważna jest także strona psychologiczna i poparcie ze strony kibiców. Amerykanie z kolei prezentują zupełnie odmienny styl gry. Oni prą do przodu, nie mają żadnych kompleksów wobec przeciwnika. Nad rezultatem meczu zastanawiają się dopiero po jego zakończeniu. Ich atutem może być właśnie pewność siebie. Myślę jednak, że jest to rywal w naszym zasięgu. Udało nam się teraz awansować do finałów. Ale spójrzmy realnie na sytuację w polskiej piłce. Borykamy się z wieloma problemami, sytuacja w wielu klubach jest bardzo trudna. Dzięki współpracy wielu ludzi - trenera, piłkarzy, działaczy, udało nam się wywalczyć awans. Ale otrzymaliśmy go niejako na kredyt. Musimy teraz ten kredyt spłacić i spowodować, by był to serial, który będzie powtarzał się co dwa lub cztery lata.”


Michał Żewłakow:

„Generalnie nie można narzekać. Zdecydowanym faworytem naszej
grupy jest Portugalia, a pozostałe zespoły będą walczyć o awans.
Uważam jednak, że Koreańczycy i Amerykanie są w naszym zasięgu, a
Portugalii również się nie przestraszymy.”

W opinii piłkarza wiele zależeć będzie od pierwszego meczu
imprezy, w którym Polska zmierzy się z Koreą Południową. "Oni w
tym meczu będą szczególnie zmobilizowani, w debiucie przed swoją
publicznością wykrzeszą z siebie wszystkie siły. Ale pod względem
psychicznym to będzie dla nich trudny mecz. Będą bowiem pod
olbrzymią presją, wszyscy będą żądać zwycięstwa, a taka sytuacja
na pewno nie ułatwi im gry. Poza tym będą skazani na atak, a
Polska bardzo lubi grać z zespołami, które prowadzą grę, atakują i
nie zawsze pamiętają o obronie własnej bramki" - podkreślił Marcin
Żewłakow.

Za najtrudniejsze reprezentant Polski uznał grupy F i A. "Szczególnie zestaw z Argentyną, Anglią, Nigerią i Szwecją może uchodzić za grupę śmierci. Tam nie chciałbym trafić. Ciekawie zapowiada się także rywalizacja mistrzów świata - Francuzów z Urugwajem, Danią i Senegalem" - ocenił wyniki losowania.

Zdaniem Żewłakowa na los nie powinni narzekać Belgowie. "Oni powinni być bardziej zadowoleni od nas. Każdy rywal, z którym będą musieli zagrać - Rosja, Japonia i Tunezja - jest w ich zasięgu. Gdyby była taka możliwość, to chętnie bym się z nimi zamienił" - dodał obrońca belgijskiego klubu.

"Losowanie oglądałem w domu kolegi z zespołu - Chorwata Marticia. On był mniej zadowolony ode mnie, bo Chorwatów czekają mecze z Włochami i Meksykiem. Ale obaj stwierdziliśmy, że trzeba z grupy wyjść, a w następnej rundzie, bo jest taka możliwość, między sobą rozstrzygnąć, kto jest lepszy" - zakończył Michał Żewłakow.


Piotr Świerczewski:

„Generalnie nie jest źle, ale nie jestem do końca zadowolony z
wyników losowania grup mistrzostw świata. Uważam, że przy
odrobinie szczęścia można było trafić na łatwiejszych
przeciwników.

Polski piłkarz za szczególnie niewdzięczny układ uznał konieczność spotkania się w pierwszym meczu z reprezentacją gospodarzy. "To jest trudny rywal, a w spotkaniu inaugurującym występy przed swoją publicznością będzie szczególnie niebezpieczny. Ten mecz będzie mógł mieć istotne znaczenie dla
układu tabeli w naszej grupie, biorąc pod uwagę, że Portugalia jest teoretycznie najlepszą drużyną, a Stany Zjednoczone - najsłabszą" - uważa Świerczewski.

Amerykanie są dla mnie bardziej egzotycznym rywalem niż Koreańczycy. Niewiele wiemy o tym zespole, ale oni nigdy nikogo się nie boją i nie czują respektu dla żadnego rywala. Za żadne skarby świata nie zamieniłbym się na miejsca z żadnym zespołem z tej „grupy śmierci”. W Argentynie, Nigerii, Szwecji i Anglii wszyscy mogą narzekać na losowanie. To są dobre zespoły,
które mogłyby wiele osiągnąć na mistrzostwach świata, a dla dwóch
z nich zabraknie miejsca w drugiej rundzie.

Zdaniem piłkarza Olympique Marsylia łatwiejsza od „polskiej” jest grupa H - z Japonią, Rosją, Belgią i Tunezją. "Gdyby w tej grupie znalazła się nasza drużyna, to byłbym spokojny o awans do drugiej rundy. Jest to, przynajmniej teoretycznie, zdecydowanie najsłabsza grupa. Ale prawdziwą wartość poszczególnych zespołów zweryfikuje rywalizacja na mistrzostwach świata i na pewno nie obejdzie się bez niespodzianek" - dodał.

Świerczewski uważa, że Polska musi zrobić wszystko, aby zająć w swojej grupie pierwsze miejsce: "A to dlatego, że trafiamy później na drużynę z grupy G, więc lepiej uniknąć spotkania z jednym z faworytów mistrzostw, czyli ekipą Włoch".

Polski zawodnik zwrócił uwagę, że bardzo interesująco zapowiada się mecz otwarcia pomiędzy Francją a Senegalem. "W tym zestawieniu mamy do czynienia z pewnym paradoksem. Otóż niemal cała reprezentacja Francji gra poza granicami kraju, natomiast we Francji występuje zdecydowana większość zawodników z drużyny Senegalu. Oni będą bardzo się starać, by udowodnić swoją wartość. A poza tym w meczach otwarcia często zdarzają się niespodzianki. W każdym razie ja nie skazywałbym Senegalu na porażkę" - zauważył Świerczewski.


Michał Listkiewicz:

"Los nam sprzyja. Nie ma co owijać w bawełnę. Nie tylko mamy dobrych rywali, ale i ekonomicznie jest nieźle. Pobyt w Korei jest dwa razy tańszy niż w Japonii.

To moim zdaniem mała powtórka tego, co mieliśmy. Po dobrym losowaniu grup eliminacyjnych Polska nie tylko awansowała, ale i dobrze grała. W tej grupie jesteśmy w stanie pokonać każdego. Jestem przekonany, że Korea jest słabsza od Japonii. I będą pod ogromną presją. Ciekawe, czy temu sprostają, czy udźwigną ciężar? Bo będą bardzo chcieli wygrać, ale jak się bardzo chce, to nie zawsze się udaje. Po Korei będzie Portugalia. Jak dobrze zagramy z Koreą, to w tym meczu będziemy mogli postawić "kropkę nad i". Amerykanie to teoretycznie najsłabszy zespół w tej grupie. I być może w meczu z nami będą grali już tylko o prestiż. Kiedy losowano zespół dla naszej grupy z czwartego koszyka, modliłem się, żeby nie była to Nigeria. Jak pokazano kartkę z napisem United States, aż podskoczyłem z radości.

Dobrze, że nie z nami ma tych najsilniejszych reprezentacji - Brazylii, Argentyny, Francji i Włochów. Ale, skoro jedziemy do Azji po medal, to będziemy musieli się z nimi zmierzyć - tyle, że w następnych rundach."


Krzysztof Materna:

"Podczas symulacji losowania grup w hotelu Marriott na promocji książki Jerzego Engela trafiliśmy na USA, Szwecję i Koreę Płd. Proszę jednak pamiętać, że kule wyciągali wtedy senator Lato, piłkarz Żmuda i córka trenera Engela. Oni mają kontakty w FIFA.... Czy bliskie? No, nie chcę za dużo mówić.

Zadowolony jestem z tego, że gramy z Portugalią. To świetny zespół. Na ich tle, zobaczymy jak jesteśmy przygotowani do turnieju, no i ile jest wart polski zespół w konfrontacji z najlepszymi.

Jak patrzę na to losowanie jako kibic, to nie wyobrażam sobie, byśmy z nie awansowali. Gdybyśmy byli z Argentyną, Anglią i Nigerią i nie wyszli - no, byłoby jakieś usprawiedliwienie. A tak - będę wymagał i oczekiwał awansu. Tak, jak chyba zresztą wszyscy kibice.

Cieszę się, że w pierwszym meczu nie gramy z Ameryką. To będzie chyba największa niewiadoma tej grupy. Trudny będzie mecz z Koreańczykami. Boję się o sędziów. Też będą pod presją, jak gospodarze. Dla mnie mecz z Azjatami, to sprawdzian przed Portugalią."


Antonio Oliveira, trener reprezentacji Portugalii:

„Jak spojrzy się na skład grupy, to trzeba sobie powiedzieć, że nie będzie łatwo. Korea będzie miała olbrzymi doping swoich kibiców, Polska jest silną drużyną europejską z bardzo dobrym atakiem, USA mają dosyć bogate doświadczenie w rozgrywkach o mistrzostwo świata.”


Luis Figo, reprezentant Portugalii, zawodnik Realu Madryt:

„Łatwo jest oceniać teoretycznie, w praktyce często bywa inaczej. Wydaje mi się, że Polska jest faworytem naszej grupy. Nie można jednak zlekceważyć USA, które mają sporo doświadczenia w występach w finałach mistrzostw, no i Korei, które będzie grała u siebie.”


Rui Costa, reprezentant Portugalii, zawodnik Interu Mediolan:

„W finałach ostatnich mistrzostw Europy trafiliśmy na Niemcy, Anglię i Rumunię, a mimo to przeszliśmy dalej. To nie było złe losowanie dla nas. Musimy być bardzo skoncentrowani a wtedy wszystko będzie dobrze.”

Udostępnij
Wypowiedzi po losowaniu — Legionisci.com