Piłkarzy Stanów Zjednoczonych nie należy postrzegać jako rywali, z którymi łatwo będzie zdobywać punkty - uważa Jerzy Podbrożny. Piłkarz Amiki Wronki przez dwa lata występował w Chicago Fire.
"Amerykańska piłka nożna nie ma tak długich tradycji i dorobku jak Polska czy Portugalia - powiedział Podbrożny. - Czyni jednak stałe postępy i też ma wysokie aspiracje. Drużyny klubowe USA preferują ofensywny styl. Gra się żywiołowo, ale nie zawsze, tak jak w Europie, pamięta o taktycznej dyscyplinie".
Podbrożny zdobył z drużyną Chicago Fire w 1998 r. mistrzostwo USA i puchar tego kraju. "Odpocząłem tam psychicznie od gry w polskiej lidze - stwierdził piłkarz Amiki. - Na drużynie, zawodnikach i trenerach nie wywiera się tam tak dużej presji. To powoduje, że gra się w poczuciu większego komfortu. Myślę, że w takiej sytuacji jest też drużyna USA, w przeciwieństwie chociażby do Korei, która jako organizator i gospodarz będzie chciała wykorzystać te atuty".
W reprezentacji USA pojawili się nowi gracze. "Oglądałem skład drużyny i najlepiej znam Chrisa Armasa - stwierdził Podbrożny. - Graliśmy razem w Chicago Fire. To bardzo dobry defensywny pomocnik. Z tego co pamiętam, urodził się w Stanach Zjednoczonych, ale ma kubańskie korzenie. O mistrzostwo kraju walczyło 12 drużyn podzielonych na dwie grupy. To mniej niż w Polsce, ale meczów graliśmy sporo: po cztery spotkania z zespołami naszej grupy i po dwa pojedynki z klubami drugiej grupy. Z takim piłkarzem jak Armas chciało się grać".
Podbrożny: Armas to bardzo dobry pomocnik
wtorek, 4 grudnia 2001 18:13
źródło: PAP