
-Przeprowadzone po spotkaniu Anwil Włocławek- Legia badania wykazały, że stosowałeś środki dopingujące...
-To bzdura. Nigdy się nie dopingowałem. Ja nawet nie piję alkoholu.
-Skąd więc pozytywny wynik próbki?
-Od dziecka jestem astmatykiem, w związku z czym odkąd pamiętam, zawsze musiałem przyjmować określone leki. Wystarczyłoby, żebym raz o nich zapomniał, a groziłby mi atak astmy, który mógłby się dla mnie skończyć wizytą w szpitalu.
-Jakie to były leki?
-Różne. Kiedyś przyjmowałem Ventolin, a ostatnio lekarz przepisał mi Albuterol Inhalation. I jak się okazało, to właśnie zawarty w nim środek - salbutamol - wykrył test antydopingowy. Gdyby traktowano to jako narkotyk, to można by mnie od razu nazwać dealerem. Bo w domu mam w tej chwili jeszcze z dziesięć opakowań tego lekarstwa...
-Czyli problemu nie ma. Twój lekarz srybko wszystko chyba może wyjaśnić.
-Tylko że test został przeprowadzony 3 października. Jego wynik już dawno musiał być znany, dziwi więc, dlaczego trenerzy Gembal i Chabelski tak długo zwlekali, żeby mnie o nim powiadomić. Wtedy rzeczywiście bardzo szybko wszystko zostałoby wyjaśnione. A tak dopiero dziś [rozmawialiśmy w czwartek, 29 listopada przyp. red.] mogłem skontaktować się z moim lekarzem w Stanach, który w ciągu kilku godzin zobowiązał się przesłać do Legii faks, w którym potwierdzi, że nakazał mi przyjmowanie tych leków. Zresztą w Warszawie wszyscy doskonale wiedzieli, że je stosuję. Już podczas lipcowego zgrupowania śmiali się ze mnie, że muszę je wdychać.
-Dlaczego uważasz, że działacze specjalnie nie informowali Cię o wyniku testu?
-Bo od miesiąca szukają powodu, żeby się mnie pozbyć z Legii i wydawało się im, że taki powód znaleźli. Mój agent przysłał mi nawet e-motta, w którym poinformował mnie, że jeśli opuszczę Polskę, to sprawa zostanie zatuszowana. Tylko ja nie chcę niczego tuszować, bo jestem niewinny. Myślano zapewne, że się przestraszę i wyjadę, a Legia nie będzie musiała wypłacić mi zaległych pieniędzy. Pomylono się!
-0 jakiej kwocie mówimy?
-Dokładnie jest to 6.897 dolarów. Składa się na to 4.550 dolarów z racji podstawowej pensji zawartej w kontrakcie. Wprawdzie zapisana jest tam suma 6.500 dolarów, ale decyzją prezesa w październiku wszyscy zasłużyliśmy na 30% kary z tytułu „niespełnienia pokładanych w nas nadziei". Do tego dochodzijeszcze 600 dolarów, które należą mi się za cztery wygrane spotkania, a także opłata za bilet lotniczy mojej żony, za który klub zobowiązał się oddać mi pieniądze. Ja naprawdę nie jestem pazerny na dolary. Gdyby powiedziano mi, że zagram tu za połowę kwoty, którą mi pierwotnie zaproponowano, to też bym się zgodził. Pieniądze nie są jednak tak ważne, jak moja reputacja. A ta bardzo by ucierpiała, gdyby w moich dokumentach znalazła się choćby najmniejsza wzmianka o braniu „prochów°. To by mogło zrujnować moją karierę. A ja, mimo że skończyłem w Stanach studia i mógłbym podjąć normalną, dobrze płatną pracę, po prostu chcę dalej grać. Bo to lubię robić najbardziej.
-Ściągano Cię w charakterze gwiazdy. Miałeś prowadzić grę Legii. Gdzie w takim razie w ciągu ostatnich dwóch miesięcy straciłeś całą formę?
-Nigdzie. Dalej jestem w formie, o czym trener Gembal doskonale wie. Słyszałem jednak, że w ciągu ostatnich kilku lat nigdzie nie potrafił on na dłużej zagrzać miejsca. I chcąc najwyraźniej dotrwać do emerytury w Warszawie, zgadzał się na wszystkie decyzje prezesa, w tym te dotyczące składu. W tym klubie rządzą po prostu układy i układziki. Gdy starano się zatrzymać Tomasa Pacesasa, powiedziano mu, że otrzyma bardzo wysoki kontrakt. Do swoich uposażeń dołoży jeszcze moje i w efekcie zarabiałby miesięcznie ok. 15 tysięcy dolarów. Na szczęście im nie uwierzył i poszedł do innego klubu. I dobrze, bo przynajmniej nie zmarnuje całego roku, kłócąc się o należne mu pieniądze. To, co się tu wyprawia, to po prostu, proszę wybaczyć mi za mój polski... „bycze gówno" [jedyne dwa słowa wypowiedziane po polsku, dosłowne tłumaczenie angielskiego „bullshit" - przyp. red.].
-Co teraz?
-Jestem niezwykle rozczarowany, że nie mogę dokończyć sezonu w Legii. Chciałbym, ale trener Gembal widział to inaczej. Mimo wszystko bardzo chciałbym zostać w Polsce. Po co? Powód jest jeden. Chciałbym zagrać chociaż raz przeciwko trenerowi Gembalowi. I wygrać. Nie chcę rewanżu, chcę sprawiedliwości.
Rozmawiał Krzysztof Mocek
Salbutamol to substancja chemiczna będąca częścią składową lekarstw stosowanych przy schorzeniach dróg oddechowych takich jak astma. Działa rozszerzająco na oskrzela ułatwiając oddychanie.
Wywiad
Nie jestem dopingowiczem
wtorek, 4 grudnia 2001 18:38
Kenroy Jarrettźródło: Nasza Legia