- Nie chcemy podejmować decyzji na wariata, żeby nie zaniedbać żadnego szczegółu, bo wszystko może się później zemścić - mówi dyrektor reprezentacji Polski Tomasz Koter, który szuka w Korei kwatery dla naszej ekipy na mistrzostw świata.
Już 11 z 15 drużyn, które w rundzie grupowej będą rozgrywać swe mecze w Korei Płd., ma wybrane siedziby. Wśród nich są dwaj rywale Polski - Portugalia i USA. Pierwsi zamieszkają na terenie kampusu Koreańskiej Akademii Wojskowej w Seulu, a Amerykanie w Misari na przedmieściach koreańskiej stolicy, nieopodal mistrzów świata Francuzów. Oprócz Polaków siedziby szukają jeszcze Chińczycy, Słoweńcy i Senegalczycy. Zdecydować się muszą do 25 stycznia. Kwatery dla polskiej ekipy poszukują dyrektor reprezentacji Tomasz Koter i koordynator sztabu organizacyjnego MŚ w PZPN Władysław Puchalski. Starają się nie popełnić błędu z mundialu w 1982 roku, kiedy to okazało się, że polska kadra mieszka w hotelu bez klimatyzacji.
Polska rozegra w Korei trzy spotkania grupowe, wszystkie na południu i w centrum kraju - w Busan, Daejeon i Jeonju. Zdaniem "Korea Times" to właśnie to ostatnie miasto najprawdopodobniej stanie się bazą Polaków.
- Jeszcze nie wiadomo - zastrzega Koter - ale rzeczywiście chcielibyśmy, żeby baza była w pobliżu przynajmniej jednego z tych miast, w których mamy grać. To przez przepisy FIFA, które wymagają, żeby drużyna stawiła się w mieście meczu dzień wcześniej o godz. 16. Chcielibyśmy przynajmniej raz uniknąć zmiany hotelu.
Jakimi kryteriami kieruje się Koter? - Tych czynników jest mnóstwo, każdy z nich może być bardzo ważny - mówi. - Szukamy cichego miejsca, nie w mieście, jak lubią ekipy z Ameryki Południowej, ale też i nie na zupełnym odludziu. Bezpiecznego, z ochroną, gdzie nikt niepowołany nie miałby wstępu. W kwaterze powinien znaleźć się też basen, pokoje odnowy biologicznej, jakiś bilard, internet itp.
- W pobliżu powinno też być kilka dobrych boisk, najlepiej na miejscu, ale takich hoteli prawie nie ma w ofercie. Boisk musi być więcej niż jedno, bo turniej będzie rozgrywany podczas pory deszczowej i nie możemy dopuścić do sytuacji, że nie mamy gdzie trenować, bo murawa jest zniszczona po poprzednim treningu - dodaje Koter.
- Bliskość lotniska nie jest tu priorytetem, bowiem z każdego z oglądanych miejsc do wszystkich trzech stadionów są dwie-dwie i pół godziny jazdy autobusem. Na więcej nie możemy się zgodzić. Dlatego też odpadła propozycja Namhae, bardzo miłego, kameralnego hotelu nad morzem, z pięcioma boiskami nieopodal. Jednak podróż do Pusan trwałaby ponad trzy godziny. Gigantyczne korki i nawet przysługująca nam eskorta niewiele by pomogły.
Szkoda, że nie gramy w Japonii. Byliśmy tam na wcześniejszym rekonesansie i wiedzieliśmy, co nam odpowiada. Zresztą Japończycy oferowali aż ponad 80 ośrodków, Koreańczycy tylko 27. Gdybyśmy mieli rozgrywać spotkania w Japonii, decyzja gdzie byłaby nasza kwatera już zostałaby podjęta - mówi Koter.
Dodatkowym utrudnieniem w poszukiwaniach prowadzonych przez dyrektora reprezentacji jest ostra zima. Na zmrożonym, przysypanym grubą warstwą śniegu boisku ciężko ocenić murawę. - Ale w kontrakcie znajdą się gwarancje nawet na wybrany przez nas z kilku rodzaj trawy - mówi Koter.
Gdzie zamieszka reprezentacja Polski?
wtorek, 4 grudnia 2001 19:39
źródło: Gazeta Wyborcza