Za 144 dni pojedynek z Koreą w finałach piłkarskich mistrzostw świata. Dla wszystkich piłkarzy kadry Jerzego Engela będzie to życiowy mecz. Jak wygląda sytuacja kilku z nich na 4,5 miesiąca przed tym wydarzeniem?
Grecja
- U mnie Olisadebe będzie grał jako środkowy napastnik - zapowiedział nowy trener Panathinaikosu Ateny Sergio Markarian. Na razie jednak nie wiadomo, czy w podstawowym składzie. W Grecji rozgrywki miały być wznowione w niedzielę. Panathinaikos miał grać w Salonikach z Iraklisem. Z powodu śnieżycy odwołano większość lotów z Aten i mecz przełożono. Jednak trener Markarian już w piątek ogłosił pierwszą jedenastkę. Nie było w niej Olisadebe.
- Rolę jedynego, wysuniętego napastnika miał pełnić Cypryjczyk Michalis Konstantinou - mówi grecki dziennikarz Kostas Chalemos. - Na skrzydłach mieli grać Chorwat Goran Vlaović i Fin Jonas Kolkka. A rolę ofensywnego pomocnika miał pełnić Grek Nikos Liberopoulos. Nie wiem jednak, czy to skład na wszystkie mecze. Wiele wyjaśni się w niedzielę. Panathinaikos gra ligowe spotkanie z beniaminkiem Egaleo. Spotkanie się odbędzie, po śniegu i mrozie nie ma już w Atenach śladu. A Olisadebe nie jest w łatwej sytuacji. Będzie walczył o miejsce w składzie z Konstantinou.
Kilka tygodni temu jeden z agentów "Olego" podał, że Polakiem zainteresowany jest Juventus Turyn i że chce zapłacić aż 12 mln dol. - Prezydent Panathinaikosu Angelos Filipides zareagował natychmiast - opowiada Kostas Chalemos. - Powiedział, że natychmiast przyjmie taką ofertę. Dodał, że nie będzie zawodnikowi blokował drogi do lepszej drużyny, a poza tym stwierdził, że "za 12 mln dol. to ja kupię sześciu Olisadebe". Oczywiście na razie nie tylko nikt nie daje za Olisadebe 12 mln dol., ale nie ma dla niego żadnej oferty.
Niemcy
Bramkarz Adam Matysek wciąż szuka klubu. Święta spędził w Polsce, ćwicząc samotnie, teraz jest w Niemczech i trenuje z drugoligową Fortuną Koeln - swoim pierwszym klubie w Niemczech. - Właśnie czekam na telefon w sprawie kontraktu. Gdzie nie mogę powiedzieć, ale wszystko rozstrzygnie się w przyszłym tygodniu. St. Pauli? Słyszałem o ich zainteresowaniu mną, kiedy byłem w Polsce, ale żadnych propozycji nie było. Wiadomo, że bardzo mi się spieszy, by znaleźć klub, ze względu na mundial. Temu podporządkowuję wszystko. Jednak też nie wszystko zależy ode mnie.
- Wciąż przechodzę rehabilitację po jesiennej kontuzji, trenuję indywidualnie i właśnie w tym momencie jestem na zabiegach - powiedział Tomasz Hajto z Schalke 04 Gelsenkirchen. Polak skręcił nogę podczas meczu z Herthą Berlin trzy kolejki przed końcem rundy jesiennej. - Zamiast zejść z boiska natychmiast, niepotrzebnie grałem do końca i doprowadziłem nogę do fatalnego stanu. To było naderwanie ścięgna łączącego stopę z goleniem. Noga była w gipsie parę tygodni - mówi.
- Jednak jestem w dobrych polskich rękach - moim rehabilitantem jest Grzegorz Żeleźnik - dodaje. - Od pięciu dni mogę już biegać, na razie na taśmie, na zewnątrz najwyżej 30 min - z drużyną nad jeziorem. Jeżdżę też na rowerze. Jeszcze trzy dni i może zacznę treningi z zespołem. Jednak czy uda mi się wrócić do formy i wystąpić już w pierwszym meczu Schalke po przerwie zimowej tego nie wiem. Ale bardzo bym chciał, bo ten pierwszy mecz - 26 stycznia gramy z Bayernem Monachium.
Hajto mówi, że jeszcze nie myśli o mistrzostwach świata. - Na razie jest Bundesliga - turniej w Japonii i Korei jest przecież dopiero za pięć miesięcy, więc euforii jeszcze nie czuję. Bo to tak jakby już teraz cieszyć się z kupienia auta, które dostarczą dopiero za pół roku - mówi obrońca wicemistrzostw Niemiec. Zastrzega, że w rundzie wiosennej nie będzie oszczędzał zdrowia, żeby uniknąć kontuzji na mistrzostwa świata. - Czy wyście wszyscy powariowali? Wiele osób mnie o to pyta. Więc odpowiadam, że będę ostro zap.... do końca maja, dawał z siebie wszystko, bo przecież to dzięki dobrej grze w klubie jestem w ogóle w kadrze - mówi Hajto. - Przecież gdybym sobie teraz na te parę misięcy odpuścił klub, byłbym może zdrowy na mistrzostwa ale za to w jakiej formie? Czy Francuzi jak Zidane czy Lizarazu oszczędzali się w swych klubach? Dlatego zapewniam, że będę grał na 100 proc.
Hajto dodaje, że kapitan Schalke Tomasz Wałdoch jest zdrowy. - Grał we wtorkowym sparingu. Po długiej kontuzji i operacji do gry wrócił także superstrzelec Schalke - Emile Mpenza. O co będziemy grać w tej rundzie? Do lidera mamy 10 pkt. straty, ale do drużyn występujących w pucharach tylko 5. Będziemy więc walczyć. Jesteśmy też w ćwierćfinale Pucharu Niemiec, gramy z Oberhausen. Będziemy też chcieli obronić Puchar Niemiec - kończy Hajto.
Francja
Jacek Bąk rozmowę z "Gazetą" zaczął od prośby o sprostowanie. - Przy wiadomości o moim wypożyczeniu z Olympique Lyon do Lens podaliście wyniki internetowej ankiety, z której wynikało, że kibice mojej nowej drużyny oceniają transfer bardzo negatywnie - powiedział Bąk. - Tak rzeczywiście było, ale pierwszego dnia. A głosowanie trwało cztery dni. I na zakończenie wyniki były korzystne dla mnie.
29-letni obrońca od 29 grudnia trenuje z nową drużyną. Być może w piątek w niej zadebiutuje - w derbowym meczu przeciwko Lille. - Nie mogę się doczekać - mówi Bąk. - Jednak patrzę za okno i mam niewesołą minę. Jest zimno, boiska twarde i nie wiem, czy mecze znowu nie będą odwołane. Ostatnio z powodu złych warunków przełożono ligowy mecz z Metz.
Przygotowania do rundy rewanżowej były w Lens ciężkie. - Trenowaliśmy po dwa razy dziennie, intensywnie. Przypomniały mi się od razu przygotowania w Polsce i bieganie po górach - mówi Bąk. - Lens gra trójką obrońców, ja będę grał jednego z kryjących. Obojętne mi jest, z lewej czy prawej strony.
W pierwszym sparingu - z Vasquehal - Polak grał 73 min i strzelił gola. Lens wygrało 2:0. - Każdy obrońca powinien od czasu do czasu strzelić bramkę, bo na tym polega gra w piłkę. Nie można myśleć tylko o obronie - dodaje Polak, który do nowego klubu jest wypożyczony na 4,5 miesiąca. - Chcę, pierwszy raz w życiu, być mistrzem Francji. W Lyonie dwa razy byłem trzeci, raz drugi. Może w Lens się uda. Poprzez grę w tym klubie chcę także jak najlepiej przygotować się do finałów MŚ. Nie znaczy to, że będę myślał tylko o mistrzostwach. W klubie nie zamierzam odpuszczać. Nawet mi to nie przyszło do głowy.
Drugi z reprezentantów Polski grających we Francji - Piotr Świerczewski - już zakończył przygotowania do nowej rundy. W środę późnym wieczorem jego Olympique Marsylia przegrał 1:2 wyjazdowy mecz Pucharu Ligi z AS Monaco. Środkowy pomocnik grał do 69. minuty.
Włochy
Przed miesiącem Marek Koźmiński złamał rękę. - Teraz jest OK. Äwiczę od kilku dni, a w przyszłym tygodniu dostanę pozwolenie na normalne treningi z drużyną i grę - mówi. - Nadziei wielkich na występy w Serie A sobie jednak nie robię, bo trener Breści nie widzi mnie w składzie. Nie podobam mu się jako piłkarz i trzeba to szanować. Rzecz jasna w tej sytuacji chcę odejść. Musi się to stać do końca stycznia, bo potem będzie za późno, rynek transferowy w Europie będzie zamknięty.
- Myślę o wyjeździe z Włoch - dodaje Koźmiński. - Gdzie? Gdzie mnie będą chcieli - mam 30 lat i to nie jest moim atutem. Muszę jednak grać za wszelką cenę. Wiadomo, za cztery i pół miesiąca mundial - najważniejsza impreza w życiu. Trzeba być w życiowej formie. Do tego brakuje mi czterech-pięciu meczów miesięcznie. Treningi, choćby najlepsze - to za mało. Czy martwię się o miejsce w kadrze? Jasne. Trener Engel ma dla mnie jakiś kredyt zaufania - w końcu w eliminacjach MŚ grałem na przyzwoitym poziomie, ale w sporcie jest tak, że jak dziś jesteś pewny, to jutro, cię nie ma. Ja o tym pamiętam. Przyznam, że jestem zmęczony i zmartwiony swoją sytuacją. Tyle propozycji, tyle klubów się przewinęło na papierze i nic. Przypomina to trochę sytuację Jacka Bąka. Jego kłopoty się wreszcie skończyły może i moje się skończą. Fiorentina? Na razie dostała w prezencie dwóch piłkarzy Mihajlovicia z Lazio i Adriano z Interu, bo ma zarząd komisaryczny i transferów robić nie może. Czy ja tam trafię? Nic o tym nie wiadomo, ale może ten temat jeszcze wróci.
Belgia
Bracia Michał i Marcin Żewłakowowie z Excelosioru Mouscron wrócili w środę wieczorem ze zgrupowania w Hiszpanii. W sobotę startuje liga belgijska. Choć obaj są wystawieni na sprzedaż, przynajmniej do końca sezonu zostaną w Belgii. - Na pewno bym coś wiedziała, gdyby były jakieś oferty - mówi Monika Żewłakow, żona Marcin. - Menedżer zawodników, Włodzimierz Lubański, zapewnia, że na razie wszystko zostaje po staremu. Tak więc bliźniacy pograją jeszcze razem - dodaje żona napastnika reprezentacji Polski.
Marcin i Michał są zdrowi. - Przed nowym rokiem Marcin narzekał na zdrowie. Bolało go kolano, potem nosił rękę na temblaku - mówi Monika Żewłakow. - Teraz jest wszystko w porządku.
Co u pozostałych reprezentantów
Jerzy Dudek - regularnie gra w bramce Liverpoolu. W każdym meczu potwierdza klasę i jest jednym z najlepszych bramkarzy Premier League.
Tomasz Kłos - wraca do pełnej dyspozycji po operacji pachwiny. Jego zespół Kaiserslautern przebywa na Majorce, ale Kłos jeszcze nie gra. Zastanawia się, czy - jeśli nie będzie występował w podstawowym składzie - nie odejść z Niemiec.
Radosław Kałużny - już zdrowy, gra w sparingach Energie Cottbus (ostatni raz 9 stycznia w wygranym meczu z Brieske Senftenberg 13:0).
Tomasz Iwan - w pełni zdrowy. Z Austrią Wiedeń przygotowuje się do nowego sezonu. Występował w turniejach halowych.
Arkadiusz Bąk - przed świętami Bożego Narodzenia sfinalizowane zostało jego wypożyczenie do Birmingham. W pierwszoligowym angielskim klubie zdążył już zadebiutować. Na razie adaptuje się w nowym otoczeniu, uczy angielskiego i powoli wchodzi do pierwszego składu.