Łukasz Fabiański: Cieszę się z tego, że dane mi było zagrać na otwarcie stadionu Legii. To naprawdę świetna sprawa. Na dodatek ta atmosfera... aż brak mi słów! Łezki w oku nie było, ale jak cały stadion skandował moje nazwisko, to serce mocniej zabiło. Niewątpliwie było to super przeżycie. Zagraliśmy dzisiaj trochę radosny futbol, ale mogę się spodziewać, że boss nie będzie zadowolony z naszej postawy w obronie.
Fabiański: Atmosfera? Aż brak mi słów!
Praktycznie co akcja gospodarzy, to gol, a szczególnie „Jędza”. Rzadko się zdarza, żeby prawy obrońca ustrzelił hattricka. Cóż, pod względem ofensywnym zaprezentowaliśmy się świetnie, ale ilość wyciąganych piłek z siatki, nie za dobrze o nas świadczy.
A Legia? Pod względem ofensywnym super, a w obronie... Powiem tak, w pierwszej połowie gospodarze narzucili dość duże tempo gry, choć my niezbyt dobrze rozpoczęliśmy ten mecz. Natomiast po zmianie stron, legioniści jakby nieco opadli z sił i potrafiliśmy to wykorzystać. Spotkanie stało się bardzo otwarte i w efekcie padło jedenaście bramek.
Owszem, mogłem się lepiej zachować przy drugiej puszczonej bramce. Aczkolwiek mam wrażenie, że w tej akcji ktoś mnie podciął, choć sędzia stwierdził, że byłem przyblokowany. A gole na 1-0 i 3-0? Nie miałem nic do powiedzenia. Natomiast nie chcę się wypowiadać na temat bramkarzy Legii. Od tego jest sztab szkoleniowy warszawskiego zespołu z Krzysztofem Dowhaniem na czele.
Dzisiaj zabrakło z nami Cesca Fabregasa, nie grał Robin van Persie i każdy ma świadomość, jaką wartość mają obaj gracze dla Arsenalu. Początek sezonu może być dla nas trudny, ale mamy w swoim składzie wielu dobrych graczy, którzy postarają się o godne zastępstwo.
W Anglii najpierw czeka nas rywalizacja z Liverpoolem i musimy być do tego czasu solidnie skoncentrowani i poprawić naszą grę w obronie. Tym bardziej, że mecz z Legią i nasza postawa w Emirates Cup pozostawiała wiele do życzenia. Nie wiem czy wystąpię w niedzielę, ale sądzę, że Arsene Wenger ma już w głowie zarys wyjściowej jedenastki. Aczkolwiek zobaczymy jak pod względem zdrowotnym będą wyglądali poszczególni gracze. Poza tym teraz jest krótka przerwa na mecze reprezentacji, więc to też może mieć wpływ na formę zawodników.
Moja przyszłość w Arsenalu? To, że ktoś napisał, że do Londynu ma trafić Pepe Reina, to ja nic na to nie poradzę. Przez cały okres przygotowawczy można było przeczytać w mediach, że ktoś trafi do naszego zespołu. Ja nie mam na to wpływu i nie będę się do tego odnosił. Moją rolą jest ciężko pracować na treningach i dawać z siebie wszystko na boisku.
Teraz jadę na mecz reprezentacji z nadzieją, że dostanę szansę zaprezentowania swoich umiejętności i tym samym wywalczę bluzę z numerem 1. Wierzę, że trener Smuda da mi zagrać choćby 45 minut i zobaczymy. Nie wiem kto z trójki Kuszczak – Boruc – Fabiański ma największe szanse, aby grać w kadrze. Trudno mi się do tego odnieść, gdyż nie wiem jak do końca wygląda sytuacja zarówno w Manchesterze, jak i w Fiorentinie. Przyszłość pokaże. Za tydzień po meczu z Kamerunem będziemy mądrzejsi. A czy wkrótce dołączy do reprezentacji Laurent Kościelny? Cały czas lobbuję, ale on sam do końca nie wie czego chce. Czeka na sygnał z Francji, natomiast ruch z naszej strony już był. Cały czas mówię na niego Polak, choć jak sam twierdzi, poza nazwiskiem w zasadzie nic go nie łączy z naszym krajem.
