- Było widać dużo jakości. Skrzydłowi Chelsea brali piłkę, od razu szli 1 na 1, co ciężko się broniło. Staraliśmy się zagrać jak najlepiej. W niektórych sytuacjach na pewno mogliśmy zachować się lepiej i wynik mógł być inny. Skończyło się jednak 0-3 i co mogę więcej powiedzieć - powiedział po porażce z Chelsea FC lewy obrońca Legii, Patryk Kun.
Kun: Staraliśmy się zagrać jak najlepiej
- Wiedzieliśmy, z kim się mierzymy. Chelsea to czołowa drużyna Premier League, walcząca o najwyższe cele. Jej zawodnicy mają jakość, potrafili przedryblować w każdej sytuacji, grali intensywnie. Grali również dobrze w doskoku - jak odbieraliśmy piłkę, to zaraz ją nam odbierali. To myślę było naszą największą bolączką, że nie potrafiliśmy dobrze przytrzymać piłki i przenieść jej na połowę rywala. Tak też traciliśmy nasze bramki. W obronie niskiej broniliśmy się dobrze, nie byli aż tak groźni.
- Moja sytuacja z końcówki meczu była naszą najlepszą okazją w tym meczu. Uderzałem sytuacyjnie z prawej nogi i uważam, że był to dobry strzał, piłka nieźle leciała. Bramkarz był jednak czujny i wyciągnął to uderzenie. Szkoda, że nie udało nam się zdobyć tej honorowej bramki. W końcówce pokazaliśmy jednak, że potrafimy się utrzymać przy piłce i zagrozić.
- Oczywiście, że wierzę w nasz powrót w tym dwumeczu. Chelsea to inny przeciwnik, niż Molde, ale z Norwegami potrafiliśmy wyciągnąć wynik przegrywając 0-3. Co prawda, już w pierwszym meczu odrobiliśmy dwie bramki, więc teraz zadanie będzie cięższe. Przygotujemy się jak najlepiej i postaramy zagrać jak najlepsze spotkanie w Londynie. Teraz jednak skupiamy się na najbliższym meczu ligowym z Jagiellonią.
- Możemy się dużo nauczyć od Chelsea. Jak powinna wygląda piłka na najwyższym poziomie - doskok, intensywność, jakość z piłką. Musimy z tego czerpać. W pierwszej połowie broniliśmy się dobrze, ale brakowało sytuacji w ofensywie. Ryoya Morishita raz ruszył z kontrą i mógł ją zamienić na bramkę, ale to jedyny taki moment, było ich zdecydowanie za mało.
