- Zaprezentowaliśmy się dziś o niebo lepiej niż w Warszawie. Pokazaliśmy znacznie więcej jakości piłkarskiej, ale przede wszystkim, że potrafimy walczyć o dobry rezultat. Mamy teraz trochę żalu, że na własnym stadionie zagraliśmy poniżej naszych możliwości - powiedział po zwycięstwie z Chelsea FC pomocnik Legii, Maximillian Oyedele.
Oyedele: Mamy żal, że w Warszawie zagraliśmy poniżej możliwości
- Jakie to uczucie - wygrać na Stamford Bridge? To niesamowite, wręcz zadziwiające. Zagraliśmy dziś fenomenalny mecz. Mimo że przegraliśmy ostatni mecz ligowy z Jagiellonią Białystok, to nasza gra w tamtym spotkaniu dała nam dziś pewność siebie. Przede wszystkim zagraliśmy świetnie w obronie, nasza defensywa była dziś naprawdę solidna. Nie awansowaliśmy, ale jesteśmy szczęśliwi, że udało nam się pokonać taką drużynę, jaką jest Chelsea. To dla nas kapitalny wieczór.
- To była moja pierwsza gra w meczu o stawkę na stadionie Premier League, więc jestem naprawdę, naprawdę szczęśliwy. Mam nadzieję, że w przyszłości będzie więcej takich okazji.
- Myślę, że mimo wszystko, bardziej cieszymy się ze zwycięstwa, niż smucimy odpadnięciem z rozgrywek. To oczywiste, że odrobienie trzech bramek na Stamford Bridge było ogromnym wyzwaniem, ale fakt, że udało nam się wygrać, sprawia, że możemy być dumni z tego, jak reprezentowaliśmy kraj, klub i naszych kibiców.
- Skąd taka różnica między dzisiejszym meczem, a tym w Warszawie? To kwestia nastawienia. Myślę, że w pierwszym meczu byliśmy trochę poddenerwowani. Trudno powiedzieć, ale pewnie tak, chodzi o nerwy. Wiemy jednak, na co nas stać, więc szkoda, że nie pokazaliśmy tego w Warszawie. Zdecydowanie jednak cieszymy się z dzisiejszego zwycięstwa i z tego, jak zagraliśmy, bez dwóch zdań.
- Czy wierzyliśmy w odrobienie strat? Już od początku meczu graliśmy całkiem dobrze, więc pomyślałem, że nie ma powodu, dla którego mielibyśmy nie dać rady. Nie wyglądało na to, żeby oni naprawdę chcieli dziś wygrać. Mieliśmy sporo wolnej przestrzeni, więc tak – od początku czuliśmy, że możemy ten mecz wygrać. Szczerze mówiąc, byliśmy pewni siebie jeszcze przed pierwszym gwizdkiem.
- Czy to był najlepszy mecz Legii, w którym brałem udział? Trudno na to teraz spojrzeć obiektywnie, bo odpadliśmy z rozgrywek, ale może z czasem, kiedy spojrzymy na to z dystansu, zobaczymy, że zmierzyliśmy się z naprawdę topową drużyną. Zwycięstwo przeciwko zespołowi z Premier League to ogromna sprawa – to nie było łatwe, bo zagrali naprawdę mocnym składem. Więc, naprawdę ciężko to teraz ocenić.
- Obecność kibiców na stadionie pomogła nam w osiągnięciu tego wyniku, w stu procentach. Dla mnie kibice to często największa motywacja. Atmosfera, którą tworzą – nawet podczas samej rozgrzewki, ten ryk trybun – od razu człowiek lepiej wchodzi w mecz. Dzisiaj również byli niesamowici, szczególnie z tą oprawą, racami. Uwielbiam to, serio. Dlatego tym bardziej cieszę się, że mogliśmy wygrać dla nich i że wrócą do Warszawy – miejmy nadzieję – z uśmiechami na twarzach.
- To, że gramy inaczej w Europie, a inaczej w lidze, to jest coś, czego jeszcze do końca nie potrafimy zrozumieć. Nie wiem, może chodzi o to, że traktujemy te mecze jako większe, ważniejsze. Ale to na pewno coś, nad czym musimy popracować, bo w lidze nie spisujemy się wystarczająco dobrze. Więc tak, to zdecydowanie coś, na co musimy zwrócić uwagę, zwłaszcza patrząc w stronę następnego sezonu.
