- Pogoń to dobra drużyna, dobrze prowadzona, ma dobrych piłkarzy. Toczyliśmy z nią w lidze równorzędne mecze, których wynik mógł być inny. Z ogromnym szacunkiem podchodzimy do przeciwnika. Specyfika takich meczów jest taka, że decydują szczegóły - mówi przed finałem Pucharu Polski trener Legii Warszawa, Goncalo Feio.
Feio: Chcemy czerpać z każdej chwili tego meczu
- Wiem, że przeciwnik jest dobrze przygotowany do tego meczu, ale my także. Obie drużyny będą chciały pokazać swój styl i to, w czym czują się mocniejsi. Mecz będzie miał różne momenty, ważne żeby wykorzystać swój moment. Będę mocno zaskoczony, jeśli mecz będzie jednostronny, w którąkolwiek ze stron. Musimy być silni w różnych fazach gry i dobrze zarządzać nią. Czuję radość i spokój. Powiedziałem piłkarzom, że już w tym sezonie rozegraliśmy kilka finałów, mimo że nie rozdawano w nich trofeów. To były finały i za każdym razem podchodziliśmy do nich z dużą energią. Chcemy czerpać z każdej chwili, korzystać z nich. Tak było np. w Londynie.
- Nie strzeliliśmy bramki Pogoni w tym sezonie, ale mieliśmy okazje. Nie ma sensu zbyt wiele o tym myśleć. Rozmawialiśmy raczej o tym, jak stwarzać sytuacje, jak doprowadzić do tego, żeby gole padły.
- Dla mnie najlepsi piłkarze na świecie to moi piłkarze. Czy po drugiej stronie jest Koulouris, czy Lewandowski, najlepsi są moi zawodnicy. Oczywiście, doceniam formę i kunszt strzelecki Koulourisa. Ważna część finały to nie tylko pilnowanie go, bo on ma powtarzalny sposób zachowania i poruszania się, jest bardzo dobrym napastnikiem, ale ktoś mu dostarcza piłki. Kompletna gra w obronie to nie tylko wykluczyć go z pobliża naszej bramki, ale też unikać transportowania piłki do niego z różnych sektorów, zablokować drogę do bramki.
- Dla jednego z zespołów finał kończy się ogromnym rozczarowaniem, taki jest sport, ale obie drużyny są już poniekąd zwycięzcami. Każdy od dziecka marzy o graniu w takich finałach, byciu częścią. Trzeba czerpać z tego maksymalną satysfakcję, dążymy do tego. Ludzie lepiej grają w piłkę, kiedy są szczęśliwi, czują się docenieni, pewni siebie i spokojni o swoje umiejętności. Dążymy do tego, żeby zaprezentować nasz najlepszy futbol, pokazać się z dobrej strony. Chcemy wygrać, to nasz cel, ale on jest na końcu drogi. To przede wszystkim mecz piłki nożnej, a dopiero potem są konsekwencje wyniku. W nogach, rękach i głowach musi być to, żeby zagrać dobrze, żeby mieć dobre konsekwencje zamiast złych. Lubimy wyzwania, przygotowujemy się zawsze tak samo, ale nie zawsze udaje się wygrać. Mecze all or nothing, mecze o finanse i przyszłość klubu... graliśmy ich już sporo i radziliśmy sobie dość dobrze. Mamy duże doświadczenie w finałach.
- Goncalves nie zastąpi bezpośrednio Kapustki w jutrzejszym meczu. Mamy piłkarzy, którzy mogą występować w podobnych strefach, ale mają inne atuty, ich mocna strony są różne.
- Mam nadzieję, że jutro bramki padną, ale musimy być przygotowani na 90 minut, 120 minut, a także na rzuty karne.

