Goncalo Feio (trener Legii): W pierwszej kolejności chcę docenić klasę rywala. Powiedziałem wczoraj, że takie są finały - jedni się cieszą, a drudzy smucą. Są jednak takie finały, że obie drużyny mogą schodzić z boiska zwycięskie, pokazując klasę i dobrą piłkę. Pogoń tak dziś grała. Gratuluję jednak również mojej drużynie. Ten medal dużo dla nas znaczy.
Feio: Wiem co zrobić, by mistrzostwo wróciło do Warszawy
- Czy zostanę w klubie na kolejny sezon? Nie wiem, bo specjalnie się nad tym nie zastanawiałem. Nigdy nie ukrywałem, że Legia jest miejscem szczególnym. Nie tylko na mapie piłkarskiej Polski, ale również dla mnie. Ten klub mnie przyjął w Polsce - nauczył języka, historii. To jest dla mnie szczególne miejsce. Praca w tym klubie jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem. Do dziś nie chciałem wiedzieć o innych klubach z zewnątrz, ich ofertach. Zablokowałem wszelkie rozmowy, co obiecałem Michałowi Żewłakowowi. Z Legią jednak również nie było rozmów o przyszłości i zobaczymy, czy nadejdą. Ja dalej będę robić to samo i wykorzystywać maksimum z każdego dnia. Każdą decyzję będę podejmował dla dobra Legii, niezależnie, jak długo tu będę. Chciałbym, żeby Legia była moim ostatnim klubem w Polsce. Czy to pożegnanie nadejdzie niedługo? To pytanie nie jest do mnie.
- Jeśli zostanę w Legii, chcę być mistrzem Polski. W tym celu wiele rzeczy musi grać. Niektóre z nich nie grały w tym sezonie i wina została za nie zrzucona na mnie. Chciałem być mistrzem Polski w tym sezonie, ale okazało się, że ten projekt potrzebuje więcej czasu. Wiem jednak co zrobić, żeby to mistrzostwo wróciło do Warszawy. Zobaczymy, czy dostanę na to szansę. Tu nie chodzi o sprawy finansowe, to ostatnia rzecz, na którą patrzę. Jestem jednak wymagający i żeby spisywać się doskonale na trzech frontach, potrzebne są różne rzeczy. Jeśli one będą - to zobaczymy, co się stanie.
- W przerwie i przed meczem mój przekaz był podobny. Kiedy grasz z tak dobrym przeciwnikiem, to mecz ma różne momenty. Na początku zdobyliśmy gola, potem drugiego, który został anulowany i nie trafiliśmy karnego. To mogło zmienić ten mecz całkowicie. Później swój moment złapała Pogoń. Żeby wygrać finał, musisz umieć tymi momentami zarządzać. Chcieliśmy trzymać się planu meczowego, zarządzać spotkaniem. W przerwie rozmawialiśmy o tym, że nie do końca dobrze zawężaliśmy środek pola. Zaczęliśmy drugą część dobrze, golem. Potem Pogoń trochę docisnęła. Dużą rolę pełniły zmiany, dały nam one bardzo dużo. Każdy ze zmienników wniósł wiele do gry i pomógł nam w swój sposób w zwycięstwie.
- Finały są po to, żeby wygrywać. W przekroju całego meczu byliśmy lepsi niż Pogoń. Wygraliśmy ten finał zasłużenie.
- Ten finał był taki, jakie finały powinny być. Szczególnie w Polsce, gdzie ciągle walczymy, żeby polska piłka była wyżej. To była piękna reklama naszej piłki. Cieszę się, że mimo perturbacji wszyscy kibice weszli na stadion, dopingowali cały mecz i stworzyli fenomenalną otoczkę. Było wiele emocjonujących finałów, takich jak dziś i na szczęście każdy skończył się dla mnie happy-endem. Oby tak zostało.
- Jestem prostym człowiekiem. Wierzę w ciężką pracę. Piłkarz, który tak pracuje, chce się rozwijać i być lepszym, to prędzej czy później dostanie swoją szansę. Jeśli gramy tak dużo meczów, każdy piłkarz będzie miał swój moment. Musisz być tylko na niego gotowy. Każdy piłkarz, który otrzymał ode mnie szansę, ciężko na nią pracuje. W mojej drużynie nigdy nie ma pierwszej jedenastki i reszty - każdy pracuje tak samo i dostaje taką samą szansę. Mam szczęście, że pracuję z kapitalną grupą ludźmi. W niektórych momentach tego sezonu cierpieliśmy, ale wierzyliśmy, nie spuszczaliśmy z tonu i dziś odbieramy nagrodę za to.
- Ta drużyna umie grać w finałach. Jakby to podsumować, to byliśmy w nich gorsi tylko od Chelsea FC, a i tak pożegnaliśmy się godnie. Ta drużyna ma dużą mentalność.
- Są różne szkoły komunikacji. Jest sposób asekuracyjny, żeby potem czegoś nie wypominano, ale ja na to tak nie patrzę. By coś osiągnąć, musisz być odważny. Nie żałuję, że powiedziałem na początku sezonu, że chcemy walczyć o mistrzostwo i puchar. Legia nie zdobyła mistrzostwa od 4 lat. Gdyby to był pierwszy raz, to spakowałbym walizki, powiedziałbym, że to przeze mnie i odszedł. Mam swoje wnioski, czemu w tym sezonie nie wyszło, ale to szersze spektrum niż trener i drużyna. Nie wybielam się oczywiście z odpowiedzialności, bo nigdy się nie chowałem. Na finalne rozrachunki i ocenę przyjdzie jednak jeszcze czas. W tym sezonie było nas stać na fenomenalne spisywanie się w Europie i finale Pucharu Polski, ale niestety nie w lidze, nad czym ubolewam. To jednak nie jest sezon do wyrzucenia do kosza.
