Goncalo Feio (trener Legii): Słowa uznania i podziękowania dla naszych kibiców. Rzadko zaczynam od fanów, ale w imieniu drużyny jestem zobowiązany to zrobić. Byli niesamowici, niezawodni. Byli z nami na dobre i na złe. Jesteśmy im wdzięczni jako drużyna.
Feio: Dziękuję
Dzisiejszy mecz to idealne podsumowanie naszych występów w ekstraklasie. Dobra gra, dużo sytuacji bramkowych, dużo akcji, ale rywal ma akcję i strzela, wychodzi na prowadzenie. Do tego tracimy bramkę po stałym fragmencie gry. Także kierunek rozwoju na przyszły sezon jest ewidentny. Musimy być mocniejsi, żeby wykorzystywać sytuacje, bo mamy największe xG w lidze. Musimy uszczelnić drogę do bramki, bo zbyt łatwo było nam strzelić gola w lidze.
Dziękuję
Wiem, że niestety... podkreślam, niestety - Legia jest klubem, z którego wszystko wychodzi. Czasem wychodzi prawda, czasami nie. Z szacunku dla Legii... Konferencja prasowa nie jest dobrym miejscem, żeby rozmawiać o warunkach przedłużenia umowy bądź nie. Jestem wdzięczny za zaufanie i wsparcie Michałowi Żewłakowowi, nie tylko gdy był w Legii, ale w ostatnich dniach. On mnie chce i walczy o mnie. To czuję i dziękuję mu za to. Niezależnie, co się stanie, dla mnie dużym zwycięstwem jest to, że piłkarze okazują, że chcą, bym był ich trenerem. Sztab, pracownicy klubu... Otrzymałem dużo wsparcia, za co jestem niesamowicie wdzięczny. Dziękuję. Co by się nie stało. Dziękuję Legii za tę szansę, którą otrzymałem. Dziękuję, że mogłem być jej częścią, że tu byłem. Niezależnie, co się stanie, ta wdzięczność pozostanie ze mną.
Gratuluję Lechowi i życzę powodzenia w europejskich pucharach polskim drużynom w następnym sezonie. Mam nadzieję, że uda się dojść tak daleko, jak polskim ekipom w tym sezonie.
Co jest prawdą, a co nie?
Rozumiem pytanie i wiem, że wykonujecie swoją robotę, ale konferencja prasowa nie jest miejscem do rozmowy o takich tematach. Osoby blisko mnie, piłkarze, sztab, dyrektor sportowy, wiedzą o co chodzi. Myślą, że to wystarczy na tę chwilę. Nie chcę publicznie mówić o pewnych rzeczach. To nie jest dobre postępowanie. Wartością nadrzędną musi być dobro klubu, drużyny. To musi się wyjaśnić. Na tę chwilę nie mogę powiedzieć, że będę albo nie będę trenerem, bo bym skłamał. Tak się mają sprawy.
Pożegnanie piłkarzy
Jestem z drużyną i byłem z nią cały czas. Po ostatnim gwizdku przyjąłem taką pozycję z boku, bo chcę wszystko widzieć. Na treningach też staram się wszystko widzieć, na odprawach, na posiłkach tak samo. Aby móc na każdego patrzeć. Myślę, że dziś, mimo że gorzki, że smutny przez wynik, dla niektórych z nas mecz był wyjątkowy. Mam na myśli to, jak klub, drużyna honorowała piłkarzy takich jak "Kuchy", Luquinhas, Tomas Pekhart, który pożegnał się w najlepszy sposób, bo zdobyciem bramki. Uważam, że oni byli pierwszoplanowymi postaciami. Nie chciałem się pchać przed aparaty, żeby być na zdjęciach. To piłkarze mieli być gwiazdami, mieli być docenieni. Stąd moja postawa.
Luquinhas i jego przyszłość
Pierwsze pytanie, jak rozmawiałem z Michałem Żewłakowem, było czy "Luqui" może zostać. To mówi samo za siebie. Miał za sobą najlepszy sezon. Zresztą, tak samo, jak wielu innych piłkarzy miało swój najlepszy czas w tym sezonie. Luquinhas to niesamowity piłkarz i człowiek. Wielu chciałoby go zatrzymać. Już jesteśmy słabsi na "dzień dobry" przy jego odejściu. Natomiast tu zadecydowały warunki finansowe. Klub nie był w stanie zapłacić takiej kwoty odstępnego. Po meczu mieliśmy krótką rozmowę z "Luquim" i była bardzo emocjonalna. Przykro, że nie może z nami zostać.
Nota za sezon
To nie jest takie proste.. Z trzech celów osiągnęliśmy dwa. Jeden z nadwyżką. Ten upragniony cel nie został osiągnięty i to nas nie zadowala. To tak podchodząc do tematu wynikowo. Rozwój piłkarzy jest ewidentny. Paręnaście milionów jest do zarobienia za piłkarzy, którzy się wypromowali. Ośmiu młodych graczy zadebiutowało, to jest kolejne zwycięstwo. W ostatnich latach nie oglądaliśmy tyle młodzieży na boisku. Sprawdźcie, ilu naszych piłkarzy miało swoje najlepsze sezony w życiu. Ocenić to trzeba kompleksowo. Wynik jest jaki jest, ale meczów takich jak dziś to mieliśmy mnóstwo w lidze. Co mam więcej robić, żeby wygrywać te mecze? Tabela lekko zakłamuje, ale to nie ma znaczenia. Rozczarowaliśmy, rozczarowałem... to biorę na klatę.
Nauka jako trenera
Czego się nauczyłem jako trener? Wiele. Nauczyłem się siebie. Na dzisiaj moje odczucia są przez pryzmat rzeczy, które przeżyliśmy. Dobre, złe, ale ciężko będzie, abym popełnił błędy z przeszłości. Mam większą kontrolę nad wieloma rzeczami, bez względu na sytuacje. Nauczyłem się drużyny. Zobaczymy, ile będzie zmian i jak bardzo będzie można spożytkować naukę, jeśli zostanę. Nauczyłem się klubu i widzę, gdzie jesteśmy bardzo mocni, a gdzie niewystarczająco dobrzy. Stąd me chęci wprowadzenia pewnych zmian. Nauczyłem się piłkarzy, którzy są osobną historią. Nauka jest zawsze, gdy się wygrywa i przegrywa. Mam to szczęście, że chcę się ciągle uczyć.
Aby być mistrzem Polski, potrzebny jest szereg rzeczy. Trzeba mieć dużo poświęcenia w różnych działaniach. Cel jest odległy, ale mistrzostwo musi być obecne w codziennym działaniu. W decyzjach operacyjnych i strategicznych klubu. Moglibyśmy wiele godzin rozmawiać na ten temat.
Przyszłość poza Legią
Jeśli nie Legia to... na tę chwilę nic mi nie wiadomo na ten temat. Jeśli Legia nie będzie mnie chciała albo, nie wiem jak to nazwać. Jak nie dojdziemy do porozumienia, to chcę nadal pracować jako trener. Gdzie, co, jak, kiedy? Nie mam odpowiedzi, bo jeśli jest plan „B”, to ja go nie znam. Chcę, żeby to najbardziej wybrzmiało - dziękuję. Dziękuję jest dla Legii, dla osób, które mi ufały. Dziękuję drużynie. Choć nie byliśmy sportowo najlepsi jako drużyna, to fenomenalni jako grupa. Dziękuję dziennikarzom za współpracę. Były różne momenty, ale uczucie, które najbardziej otrzymali ode mnie jako zarząd, piłkarze, kibice - dziękuję.
