- Coś się zaczyna, coś się kończy. Moja przygoda jako piłkarza Legii dobiega dziś końca, ale przechodzę na drugą stronę i będę teraz kibicować tej drużynie z trybun - powiedział po meczu ze Stalą Mielec, 350. spotkaniu w barwach Legii Warszawa i pożegnaniu z klubem skrzydłowy, Michał Kucharczyk.
Kucharczyk: Słowa "do widzenia" zamieniam na "żegnajcie"
- Tak, jak powiedziałem po meczu na boisku - nie mogłem sobie dziś nic przygotować na to pożegnanie. Emocje w takich momentach biorą górę i człowiek mówi to, co wychodzi z głębi jego serca. Dziś jest to uczucie dumy. Cieszę się, że mogłem rozegrać w tym klubie tyle spotkań, zdobyć tyle pięknych wspomnień i osiągnięć sportowych, a także poznać wielu kapitalnych ludzi.
- Ten dzisiejszy mecz pożegnalny to tylko i wyłącznie zasługa dyrektora sportowego Michała Żewłakowa. Wielkie słowa uznania dla niego, że pozwolił mi pożegnać się po sześciu latach z tą publicznością. Raz już mnie żegnano, ale było to zrobione na siłę, byle odklepać i powiedziałem wtedy, że ja tu jeszcze wrócę. Padły wtedy z moich ust słowa "do widzenia". Dziś mogę zamienić je na "żegnajcie" i tak, jak wspomniałem - widzimy się po drugiej stronie, gdzie zasiada większość kibiców.
- Nie ma takiego jednego momentu, który szczególnie zapamiętam. Tych spotkań trochę było - lepszych i gorszych. Również sporo trofeów udało się zdobyć. Jeśli mam wspominać jakieś dobre czasy i momenty, to nie ma co ukrywać, że jedną z najpiękniejszych chwil był historyczny awans do Ligi Mistrzów.
- Kariery piłkarskiej jeszcze nie kończę. Chcę zatoczyć koło w swojej karierze i skończyć grę tam, gdzie to wszystko się zaczęło - w Świcie Nowy Dwór Mazowiecki. Jestem wychowankiem tego klubu i tam chcę zakończyć moją grę w piłkę.
- Co po karierze piłkarskiej? Szczerze - nie zastanawiam się jeszcze nad tym. Czasem piłka przejada się człowiekowi i w moim przypadku również tak trochę jest. Mam jakieś plany na przyszłość, propozycje również. Zobaczymy, jak życie się potoczy. Jeśli mam jednak patrzeć w przyszłość, to widzę się dalej przy futbolu.
- Chcę podziękować wam, dziennikarzom i przeprosić za wszystko, co nie miłego było ze mną związane. Od zawsze nie lubiłem i nie potrafiłem nauczyć się przez tyle lat wychodzić i dawać wywiadów. Czasami były one ukazywane w złym świetle. Człowiek pod wpływem emocji mówi różne rzeczy, a piłkarze również są tylko ludźmi. Towarzyszą nam lepsze i gorsze momenty. Wspomniałem kiedyś, że gdy przekroczyłem 30 rok życia, to dorosłem do tego i może gdybym wcześniej myślał podobnie, to tych sytuacji śmiesznych byłoby mniej. Chcę podziękować, za cierpliwość, którą do mnie mieliście. Jeszcze raz - co złego, to nie ja.
