- Kiedy przychodziłem do Legii, mówiłem, że chcę grać w coraz lepszych drużynach i być coraz lepszym zawodnikiem. Ale na wszystko przyjdzie czas – dla mnie i dla Legii. Teraz najważniejsze jest, by pomóc drużynie. Chcę grać, zdobywać bramki i być bohaterem dla naszych kibiców - mówi Royoa Morishita, najlepszy zawodnik Legii poprzedniego sezonu w plebiscycie Legionisci.com. Zapraszamy na rozmowę z Japończykiem.
Morishita: Chcę być bohaterem dla kibiców Legii
Powrót do reprezentacji to na pewno było emocjonujące przeżycie. Jak się czujesz po powrocie z Japonii?
– Moje wakacje były bardzo krótkie – moja rodzina powiedziałby, że trochę za krótkie. Mimo to udało mi się spotkać z bliskimi i przyjaciółmi. Trenowałem indywidualnie i czuję się świetnie. W ostatnim sezonie prezentowałem się bardzo dobrze i chciałbym utrzymać tę formę.
Czyli jesteś gotowy na kolejne wyzwania w Legii?
– Tak. W poprzednim sezonie graliśmy w Lidze Konferencji i walczyliśmy o wysokie cele. Teraz zmienił się trener, być może pojawią się też nowi zawodnicy – wszystko się zmienia. Jestem podekscytowany nadchodzącym sezonem i liczę, że pokażę się z jak najlepszej strony.
W pewnym momencie myślałeś jednak nie tylko o graniu w piłkę, ale też o pracy w firmie ubezpieczeniowej.
– Był taki okres, kiedy nie byłem przekonany, czy chcę kontynuować karierę piłkarza. Powód był prosty – nie grałem dobrze. Zacząłem więc szukać pracy i miałem nawet rozmowę rekrutacyjną w dużej firmie ubezpieczeniowej. Nie wiedziałem, co zrobić, więc radziłem się rodziny i przyjaciół. Mocno mnie namawiali, żebym został przy piłce – i tak właśnie zrobiłem.
Co ludzie w Japonii wiedzą o polskiej piłce i Polsce w ogóle?
– Niewiele. Ale po mojej bramce dla reprezentacji Japonii zainteresowanie polską piłką nieco wzrosło. W Japonii często uważa się, że polska liga jest słabsza od japońskiej. Sam nie wiem – może są na podobnym poziomie? A może polska liga jest nawet mocniejsza? W końcu Legia wygrała z Chelsea.

W ostatnich dniach w Polsce mówiło się o tym, że reprezentację mógł objąć Maciej Skorża, który pracuje w Japonii. Co o nim wiesz?
– Nigdy z nim nie rozmawiałem, bo prowadził zespoły, przeciwko którym grałem. Wiem, że ma silną osobowość i bardzo dobrą reputację. W Japonii jest uznawany za świetnego trenera. Cieszę się, że zostaje w Japonii, choć wiem, że dla was to pewnie zawód.
Czy spodziewałeś się, że osiągniesz tak świetne liczby w poprzednim sezonie?
– Szczerze? Nie. Wcześniej nie prezentowałem się najlepiej. Pierwsze pół roku w Legii było trudne – nie strzelałem goli, nie notowałem asyst…
Spora część kibiców zdążyła zwątpić w twoje umiejętności. Z czego wynikał ten trudny start?
– Po przyjeździe do Polski wszystko było dla mnie nowe – język, kultura, styl gry, a nawet pogoda, bo często jest pochmurno i deszczowo. Teraz już się w pełni zaadaptowałem. Znam realia Ekstraklasy i Ligi Konferencji, wiem, jak się tu gra i jak zdobywać bramki.

Zostałeś liderem zespołu. Czytelnicy Legionisci.com wybrali cię najlepszym zawodnikiem Legii w sezonie 2024/25 – gratulacje! Co miało największy wpływ na twoją przemianę?
– Dużą rolę odegrała nauka języka angielskiego. Na początku miałem ogromne trudności z komunikacją. Koledzy z drużyny i sztab bardzo mi pomagali, ale i tak często nie potrafiłem przekazać tego, co chciałem powiedzieć na boisku. Dlatego rozpocząłem intensywną naukę angielskiego i to naprawdę mi pomogło. Kolejny krok to język polski, ale to już nie będzie takie proste…
Masz jeszcze 3 lata kontraktu z Legią, ale po tak dobrym sezonie może pojawiły się oferty z innych klubów?
– Nie. Szczerze mówiąc, nic mi o tym nie wiadomo.
A może sam myślisz o grze w lepszej lidze?
– Kiedy przychodziłem do Legii, mówiłem, że chcę grać w coraz lepszych drużynach i być coraz lepszym zawodnikiem. Ale na wszystko przyjdzie czas – dla mnie i dla Legii. Teraz najważniejsze jest, by pomóc drużynie. Chcę grać, zdobywać bramki i być bohaterem dla naszych kibiców.
… i razem z Marcem Gualem prezentować kolejne cieszynki?
– Tak, tak (śmiech). Marc wie zdecydowanie więcej o anime niż ja. Często mówi: „Zróbmy to tak albo tak”. Najczęściej inspirujemy się „Atakiem Tytanów”.
W Polsce popularny jest Tsubasa.
– Tak, wiem, ale nigdy tego nie oglądałem. „Tsubasa” to raczej anime dla starszego pokolenia. Kojarzę tylko urywki. W Japonii anime stale się rozwija i cały czas pojawia się coś nowego, więc bez problemu znajdziemy kolejne pomysły na cieszynki.

Tylko oglądasz anime czy może też czytasz mangę?
– Tylko oglądam anime. Trudno mi teraz zdobyć mangi. Moja żona często czyta książki – to te same historie, co w anime.
W poprzednim sezonie świetnie wam szło w Lidze Konferencji i Pucharze Polski, ale w lidze już nie. Dlaczego?
– Myślę, że to kwestia mentalna. Mecze z Betisem czy Chelsea to były piłkarskie marzenia – wielkie wydarzenia. Potem trzeba było wrócić do Ekstraklasy. Oczywiście wiemy, że droga do pucharów wiedzie przez ligę, a wymagania niezależnie od rywala są cały czas bardzo wysokie, szczególnie przeciw Legii. W lidze wygrywaliśmy zbyt rzadko, ale mamy jakość, świetnych zawodników i sztab. Musimy lepiej się nastawić do każdego meczu. To samo czeka nas w nadchodzącym sezonie.
Od początku przygotowań macie nowego trenera. Jakie widzisz różnice w treningach?
– Pracuję z nim dopiero tydzień, ale już widać, że zależy mu na tym, byśmy częściej utrzymywali się przy piłce. W tym sezonie mamy dominować i prowadzić grę.
Niedawno mówiłeś, że kochasz Gonçalo Feio.
– Bardzo mnie zmienił. Może nowy trener też pomoże mi się rozwinąć. Mam szacunek do wszystkich szkoleniowców. W ogóle lubię ludzi. Mam nadzieję, że trener Feio odniesie sukces w swoim nowym klubie.

Jak wspominasz finał Pucharu Polski na Stadionie Narodowym, w którym poprowadziłeś zespół do zwycięstwa?
– To było niesamowite przeżycie. Ale jeszcze bardziej zapamiętałem domowy mecz z Molde. W dogrywce strzeliliśmy gola, zaczęło padać i pomyślałem: „O! To właśnie jest Warszawa”. No i wygrana z Chelsea – absolutny top! Finał Pucharu Polski też był wyjątkowy. W Japonii kibice są bardzo emocjonalni, ale to, co zobaczyłem w Legii, to absolutna ekstraklasa. Czegoś takiego nigdy wcześniej nie widziałem.
Która kuchnia jest lepsza: polska czy japońska?
– Lubię żurek i pierogi, ale mimo wszystko bardziej odpowiada mi kuchnia japońska.
Poznałeś już trochę Polskę?
– Odwiedziłem Auschwitz, żeby lepiej poznać trudną historię Polski. Znam też wydarzenia z Gdańska, które są ważne dla waszej tożsamości. Byłem w Centrum Nauki Kopernik – było tam mnóstwo dzieci (śmiech). Podoba mi się Polska – jej kultura i język, choć nie jest łatwy.
Są już jakieś plany na dalsze zwiedzanie w wolnym czasie?
– Chciałbym pojechać do Zakopanego. Wielu ludzi mi to poleca. Lubię góry, jeziora – miejsca, w których można się zrelaksować.
W Austrii rozmawiał Woytek
