Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
PamiętaMY

Kibice Legii w rocznicę Rzezi Wołyńskiej

sobota, 12 lipca 2025 10:09 galeria
Kibice Legii w rocznicę Rzezi Wołyńskiej
fot. Michał Wyszyński
Legionisci.com
OFMCLegionisci.com

W roku bieżącym, Narodowy Dzień Pamięci o Polakach - Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej, obchodzony jest po raz pierwszy jako święto państwowe, ustanowione w ubiegłym miesiącu przez Sejm i Senat RP. W godzinach wieczornych liczna delegacja kibiców Legii Warszawa złożyła wieniec oraz zapaliła znicze przy pomnikach Rzezi Wołyńskiej oraz 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK, znajdujących się na Skwerze Wołyńskim na warszawskim Marymoncie.

Dzięki wsparciu Stowarzyszenia Kibiców Legii Warszawa oraz kibiców Legii z całej Polski po raz kolejny udało nam się dotrzeć w wiele miejsc. Wiele miejsc pamięci w miejscowościach „ściany wschodniej” zostało odwiedzonych przez różne delegacje kibiców Legii, działające we wspólnym celu, aby oddać hołd Ofiarom ukraińskiego ludobójstwa na Wołyniu. Wymienić tu należy m.in. Lublin, Przemyśl, Tarnoszyn czy Bełżec. Legijne znicze pojawiły się zresztą na terenie całej Polski, w tym wielu miastach wojewódzkich i powiatowych (np. Wrocław, Poznań czy Bielsko-Biała), wszędzie tam, gdzie znajdują się wołyńskie miejsca pamięci. Wisienką na torcie był również Legijny wieniec, który został ustawiony pod stosunkowo niedawno otwartym, efektownym pomnikiem "Rzeź Wołyńska". Co więcej, w piątkowe popołudnie pośród wielu kwiatów i zniczy, z barw klubowych uświadczyliśmy oprócz nas tylko Radomiaka, za co wielki szacunek dla Warchołów.


Teraz nieco o historii i teraźniejszości. 82 lata temu, w niedzielę 11 lipca 1943 roku Ukraińcy pod sztandarami Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, Ukraińskiej Powstańczej Armii i wielu niezrzeszonych, tzw. „siekierników” – zaatakowali 99 miejscowości na terenie polskiego województwa Wołyńskiego.
Spłynęły krwią i stanęły w ogniu Poryck, Lachów, Gurów, Nowiny, a nieco wcześniej Janowa Dolina – wymieniać można bardzo długo. Wszystkie te nazwy można przeczytać na marymonckim Pomniku Rzezi Wołyńskiej. Ludobójstwo na polskich mieszkańcach Wołynia było przeprowadzane ze szczególnym okrucieństwem. Rzadko kiedy ktoś ginął od broni palnej. Polacy byli masakrowani siekierami, tasakami, cięci piłami, tłuczeni młotkami, przebijani widłami. Wszyscy jak jeden – w tym kobiety i dzieci.


Porażają liczby ofiar z poszczególnych miejscowości: 70 osób, 200 osób, 410 osób, 600 osób… Potem hekatomba rozlała się na Małopolskę Wschodnią. Rejony Lwowa, Tarnopola, Stanisławowa oraz na Podole… Tam miały miejsce kolejne ukraińskie akty ludobójstwa dokonywane na Polakach, którzy na tamtych terenach byli znacznie liczniejsi niż na samym Wołyniu.
W chwili obecnej strona polska jest w stanie udokumentować ponad 120 tys. zamordowanych osób, acz nasi historycy podają już ilość 130 tys. W ramach polskich akcji odwetowych Ukraińcy ponieśli mniej niż 17 tys. ofiar.
Z uwagi na powyższe nie może być tu mowy, o jakiejś forsowanej przez ukraińskich oficjeli teorii „symetrii”. „Symetrii” rzekomo wynikającej z regularnej wojny polsko-ukraińskiej. Po pierwsze 120 tys. nie równa się 17 tys. Po drugie my nie prowadziliśmy z Ukraińcami żadnej wojny. To ich formacje zbrojne po prostu napadły naszą bezbronną ludność cywilną.


Do dzisiaj 95% zamordowanych Polaków nie ma godnego miejsca pochówku. Często nawet nie wiemy, gdzie ich szczątki się znajdują. Strona ukraińska jak tylko może blokuje sprawę ich ekshumacji. Dzieje się tak pomimo tego co Polacy i Państwo Polskie po 24 lutego 2022 roku, to jest po rosyjskiej inwazji na Ukrainę zrobiły dla Ukraińców i dla samej Ukrainy. A pamiętajmy, że ostatni świadkowie tamtych wydarzeń właśnie wymierają – i niebawem nie będzie już komu wskazać miejsc, w których wrzucono do dołów śmierci bestialsko zamordowanych Polaków.
Fundamentalne przyczyny tego stanu rzeczy są dwie. Niewątpliwie Ukraińcy są znakomitymi uczniami i realizatorami moskiewskiej szkoły uprawiania polityki międzynarodowej, w której liczy się przede wszystkim skrajna transakcyjność oraz brutalna przemoc stosowana w każdym jej aspekcie. Liczą się tylko z silnymi.
Polska i Polacy, którzy ruszyli Ukraińcom i Ukrainie z ogromną, bezinteresowną pomocą, zostali przez władze Ukrainy uznani za słabych, czyli dosłownie "frajerów", z którymi liczyć się nie trzeba. Dlatego też kiedy już Polska przekazała Ukrainie wszystko, co tylko mogła – natychmiast została porzucona przez Kijów na rzecz Berlina.
Przy tak rozumianej sztuce realizacji swoich interesów, operacja ekshumacji Polaków pomordowanych na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej się po prostu Ukraińcom nie opłaca. Chodzi o aspekt wizerunkowy. Ukraińcy doskonale zdają sobie sprawę, że jeżeli w trakcie ekshumacji zostaną odkryte np. szkielet kobiety trzymającej szkielet dziecka, którego czaszka leży między kośćmi odrąbanych nóg mężczyzn, których reszta szczątków spoczywa tuż obok – to po ujawnieniu takich scen cały świat mógłby na obecną „sprawę ukraińską” spojrzeć nieco inaczej. I tego chcą z całych sił uniknąć. Dobrze wszak pamiętają fotografie z pierwszej ekshumacji z 1992 roku, ukazujące górę wykopanych, potrzaskanych kości, należących do 243 Polaków, zamordowanych przez Ukraińców z najwyższym okrucieństwem.
Drugą sprawą jest szalejący na Ukrainie tubylczo-plemienny nacjonalizm. Około 75% Ukraińców uznaje jego założenia za słuszne, a powyżej 82% Ukraińców uznaje nieprzejednanego wroga państwa polskiego Banderę oraz antypolskich zbrodniarzy Suchewycza i Kłaczkiwskiego za bohaterów narodowych Ukrainy.
Wciąż aktualna jest Lista wrogów Ukrainy, na której widnieją kolejno: 1. Rosjanie, 2. Polacy, 3. Żydzi, 4. Węgrzy, 5. Rumuni.
Oczywiście o powyższych faktach z polskich mediów, bodaj żadnego nurtu, się nie dowiecie.
Dodajmy do tego, że w Rosji szczyty popularności święci zupełnie odmienna doktryna. Jest nią nacjonalizm imperialno-państwowy.
Powyższe, ukraińskie i rosyjskie wersje nacjonalizmów są tak odmienne i ze sobą nie do pogodzenia, że konfrontacja między nimi może być wojną wyłącznie na śmierć i życie, aż do ostatecznego, fizycznego zniszczenia przeciwnika.
Mają tylko jeden punkt wspólny – eksterminację Polaków...
Zatem wojna rosyjsko-ukraińska to wojna dwóch wrogich nam państw. To są twarde fakty, taka jest rzeczywistość.


Warto by pamiętali o tym ci, którzy wciąż z naiwną nadzieją oczekują szlachetnych gestów Kijowa w wielu sprawach, w tym umożliwienia nam, Polakom, dokonania ekshumacji i godnych pochówków naszych bestialsko pomordowanych rodaków. W takich realiach po prostu nie ma na to szans.
Na razie, nam wszystkim, pozostaje jedynie modlitwa...







fot. Michał Wyszyński











Udostępnij