Wiaczesław Lewczuk (trener FK Aktobe): To był dobry mecz, ale – jak już pewnie zauważyliście – sam fakt, że mecz był dobry, niczego nie przesądza. Oczywiście można dyskutować, czy drużyna zagrała razem, czy dobrze się zgrała. My wybraliśmy ustawienie 3-4-3, ale niektórzy zawodnicy zostali na ławce.
Lewczuk: Zagraliśmy całkiem nieźle
- Ktoś może mówić, że nie było gry z naszej strony, ale moim zdaniem dziś zagraliśmy – i to całkiem nieźle. Przynajmniej ja to tak zapamiętałem – mogliśmy zdobyć 2–3 bramki. To, że ktoś mówi, że nie było gry – ja rozumiem to trochę inaczej. Powiem tak: zabrakło nam jeszcze odrobiny szczęścia. W pierwszej połowie mieliśmy swoje okazje, w drugiej również mogliśmy strzelić.
- Przed meczem mówiłem o pewnych założeniach – chcieliśmy zneutralizować mocne strony rywala. Wiedzieliśmy, że przeciwnicy bardzo dobrze operują krótkimi podaniami i przez to ciężko nam było w pierwszym spotkaniu rozpocząć akcję od tyłu. Dlatego postawiliśmy na diagonalne podania – jeśli przypomnicie sobie pierwszą połowę, było kilka bardzo dobrych przerzutów. Sprawiały one przeciwnikom spore problemy, do tego dochodziło szybkie przejście z obrony do ataku. W drugiej połowie więcej wniósł również Jayro Jean.
- Jeśli chodzi o formację, była to kwestia dopasowania się do rywala. Jasne, że łatwiej gra się w systemie z trzema ofensywnymi zawodnikami – coś w stylu 4-3-3.
- Kto się wyróżnił w Legii? Nie chcę komentować rywali. A w mojej drużynie? Mogę wskazać ikita Korzun – dobrze grał w środkowej strefie, zabezpieczał, czyścił sytuacje, nawet potrafił rozpocząć akcję. Mimo że nie grał na swojej nominalnej pozycji, to poradził sobie.
