Tak jak przed rokiem, tak i tym razem udało się wyskoczyć na mecz Rijeki w europejskich pucharach. Zespół z tego portowego miasta niespodziewanie w ostatniej kolejce zapewnił sobie tytuł mistrza Chorwacji, przełamując serię Dinama Zagrzeb i dzięki temu ma szansę powalczyć o awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów.
LL! on tour: HNK Rijeka - Łudogorec Razgrad
Tę rozpoczął od II rundy kwalifikacyjnej, w której trafił na Łudogorca Razgrad, z którym Legia mierzyła się w trakcie obozu w Austrii. Łudogorec wygrał w I rundzie dwumecz z Dynamem Mińsk. W Rijece sprzedaż biletów rozpoczęto wcześniej niż poznano ostatecznego rywala. Początkowo wejściówki mogli kupować jedynie karneciarze oraz posiadacze kart klubowych na sezon 2025/26, którzy mogą liczyć na tańsze bilety. Dopiero w piątek, na cztery dni przed meczem, ruszyła otwarta sprzedaż. Najszybciej rozeszły się bilety na trybunę prostą, niezadaszoną, a później na młyn, na który często w ogóle nie ma otwartej sprzedaży. Tym razem była i na trybunę za bramką sprzedano nadkomplet biletów, z tym, że zaangażowanych w doping na niej było nie więcej niż 25 procent osób.
Bilety normalne, bez kart, na trybunę za bramką kosztowały 30 euro. Tradycyjnie parkowanie w pobliżu stadionu Rujevica stanowi niezłe wyzwanie. Szczególnie dla tych, którzy nie znają lokalnych realiów. Chorwaci bowiem nie mają najmniejszych przeszkód, by zostawić fury na głównej, dwupasmowej drodze przy stadionie. Tak, że przejezdny w obie strony zostaje jeden pas. Parkingów z prawdziwego zdarzenia jest tam jak na lekarstwo. Nas dziwi najbardziej, że okrążając stadion, trafiliśmy na zaledwie jednego policjanta - ten pilnował, by nie przechodzić na skróty. Tyle. Żadnych zastępów policjantów na koniach, spisujących fanów za picie piwa (a większość Chorwatów oczywiście pije piwo w drodze na stadion) czy przechodzenie nie na pasach, jak to ma miejsce w naszym kraju.

Przy bramkach wejściowych jak zwykle panuje bałagan. Okazuje się bowiem, że większość bramek obsługuje bilety papierowe. Jest tylko jeden czytnik na całą trybunę, by zeskanować te okazywane na urządzeniach mobilnych. Co ciekawe, nawet gniazdowy Rijeki na trybunę za bramką wchodził z megafonem "za pięć dwunasta" - kiedy piłkarze wychodzili już na murawę. Na tyłach trybuny Armady znajduje się budka, w której dostępne są kibicowskie pamiątki. Wybór bardzo skromny, co zresztą widać choćby po koszulkach i szalach osób w młynie - dominuje raptem parę wzorów.
Stadion Rujevica nie ma tego samego klimatu co słynna Kantrida, ale klub z Rijeki chyba na dobre się na nim zadomowił. A pojemność 8,3 tys. miejsc wydaje się dla nich wystarczająca, skoro nawet jako mistrz kraju na kwalifikacje Ligi Mistrzów ostatecznie nie wyprzedali wszystkich biletów. Zabrakło do niego kilkaset osób, a wolne miejsca były na najdroższej, zadaszonej trybunie. Dziwić mogła słaba liczba Bułgarów - niewiele ponad 30 osób z symbolicznym oflagowaniem i zaledwie kilkoma okrzykami w trakcie meczu.
Fani Rijeki przez całe spotkanie machali w młynie flagami na kijach, a ich układ zmieniał się parokrotnie. W trakcie spotkania zaprezentowali skromną oprawę - transparent "Kapetane, dobrodosao doma!" (Kapitanie, witaj w domu!), nad którym odpalili kilka rac. Hasło z transparentu skierowane było do Bośniaka, Luki Menalo, który w tym roku wrócił do Rijeki z Dinama Zagrzeb.

W drugiej połowie raz jeszcze pośród flag na kijach odpalone zostały ze 3 race. Co jest typowe dla "Armady" - tu nie uświadczymy wielkich racowisk ani pokazów pirotechnicznych znanych choćby z polskich trybun. Obraz ich młyna może nie najgorzej wygląda na zdjęciach, kiedy widoczna w tle jest nabita trybuna. Gorzej, kiedy obserwuje się go na żywo. A młyn żyjący meczem to zaledwie sam środek tejże trybuny. Doping Armady trwał nieprzerwanie przez całych 90 minut, ale jego poziom był naprawdę mizerny. Nie było choćby jednego, mocniejszego pier...cia. OK, na murawie również nie działo się wiele, ale jakby nie patrzeć, jak na trzecią siłę wśród chorwackich ekip (po Hajduku i Dinamie), Rijeka prezentuje się nadspodziewanie słabo. Dodajmy, że miasto zamieszkuje ok. 110 tys. mieszkańców, ale kibicują także okoliczne miejscowości, w tym część półwyspu Istria oraz większość wyspy Krk, połączonej z Rijeką mostem.
Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. Gospodarze wydawali się w miarę zadowoleni z takiego stanu rzeczy. Nagrodzili piłkarzy brawami. Ci mają szansę powalczyć o awans w rewanżu. Dopiero potem wszyscy ruszyli do wyjść ze stadionu i pobliskich pubów.


