- To był jeden z tych magicznych wieczorów. Fajnie, że udało nam się odwrócić wynik - tak naprawdę po raz trzeci w tym dwumeczu. Ogromny szacunek dla reszty drużyny za to, że konsekwentnie robiła to, co sobie założyliśmy. Super, że udało się awansować. Jesteśmy naprawdę szczęśliwi - powiedział po zwycięstwie w rewanżu z Banikiem Ostrawa bramkarz Legii Warszawa, Kacper Tobiasz.
Tobiasz: Myślałem, że będzie łatwiej
- Nie wiem, czy ten nietrafiony karny przez zawodnika gości to moja sprawka, czy Artura Jędrzejczyka, bo widziałem, jak próbował zaczarować przy ławce rezerwowych. Rzeczywiście, mam trochę szczęścia do tych "jedenastek". Fajnie, chociaż wolałbym obronić ten strzał.
- Tak, byłem przygotowany do bronienia rzutów karnych. Mam taką zasadę, że zawsze sobie rozpisuję, jak rywale strzelają. Trener Arkadiusz Malarz przygotowuje i przesyła mi dane o różnych zawodnikach. Potrzeba jednak również tej intuicji - dziś byłem pewien, że uderzy w to miejsce i nie musiałem nic wymyślać.
- Wiedzieliśmy, że Banik Ostrawa nam się postawi. Szczerze mówiąc, myślałem jednak, że będzie trochę łatwiej. Mimo to, byłem spokojny podczas obu meczów. Byliśmy stroną dominującą, choć bywały momenty, w których musieliśmy pocierpieć. Pokazaliśmy się z dobrej strony piłkarsko w obu spotkaniach. Gdybyśmy mieli trochę więcej szczęścia, to zdobylibyśmy o wiele więcej bramek, ale pamiętajmy o tym anulowanym golu w Ostrawie, gdzie to nam sprzyjała fortuna.
Dwumecz z AEK-iem Larnaka
- Patrząc na skład AEK-u Larnaka, będzie w ich drużynie więcej doświadczenia - mają starszy zespół. Można spodziewać się na pewno mądrości w grze. Drużyny z tamtych rejonów mają to do siebie, że odnajdują się najlepiej w chaosie, potrafią wykorzystać tzw. "grę w dwa ognie". Najważniejsze będzie to, byśmy potrafili narzucić swój rytm, zdominować rywala i żeby te mecze odbywały się na naszych warunkach.
- Zdecydowanie wolę zaczynać dwumecze na wyjeździe, bo potem, w razie ewentualnej wpadki, odpukać, przy naszych kibicach i fenomenalnym wsparciu z ich strony, gra się łatwiej. Odgrywa to też mentalną rolę w drużynie rywali. Łatwiej jest więc grać rewanż u siebie. Musimy też na pewno przygotować się na cypryjskie upały - być może jakieś treningi w saunie (śmiech). Zobaczymy, co przygotuje na to nasz sztab szkoleniowy.
Przemiana Jean-Pierre'a Nsame
- Anulowane bramki zawsze frustrują. Jak Jean-Pierre Nsame strzelił trzeciego gola, to nie wiedziałem czy mam się cieszyć, czy ustawić do bramki, bo zaraz będzie kolejna akcja przeciwnika. Fajnie, że w końcu chociaż ta jedna bramka została mu zaliczona. We wszystkich trzech sytuacjach zachował się świetnie i zasłużył na to.
- Trener Edward Iordanescu znalazł w Nsame to, co najlepsze i potrafi to wykorzystać. Drużyna kreuje dla niego sytuacje, a on je znakomicie wykańcza. Cieszę się z tego powodu. W treningach widać, że on to ma, tylko potrzebował czasu i odpowiedniego wsparcia od odpowiednich osób. Jest klasowym napastnikiem i mam nadzieję, że skończy ten sezon z jak największą liczbą bramek.
