- Ciężko jest wygrać mecz i nie móc się z tego cieszyć. Wygraliśmy 2-1, ale odpadliśmy. Potrzebowaliśmy czterech bramek, żeby stał się cud, a mimo to wierzyliśmy, że jest to możliwe. Dlatego frustracja jest tak duża – bo wszystko mogło się wydarzyć. Zmieniliśmy ustawienie, strukturę gry, formację. Nie jestem zwolennikiem takich roszad, ale zawodnicy dobrze to zrozumieli - powiedział po meczu Edward Iordanescu.
Iordanescu: Wierzyliśmy w cud
Mieliśmy tylko półtora dnia, żeby przygotować się do tej zmiany. Brakowało nam czterech bardzo ważnych piłkarzy, w tym trzech środkowych pomocników. Zaczęliśmy więc dwoma napastnikami, a w środku ustawiliśmy zawodników grających zazwyczaj na skrzydłach. Chcieliśmy rozpocząć intensywnie, by napastnicy współpracowali ze sobą i zdobywali bramki. Na początku wszystko układało się zgodnie z planem. Mało tego – mieliśmy okazję na 3-0 przed przerwą. Gdyby Mileta Rajović wykorzystał swoją szansę, mecz potoczyłby się inaczej i sprawiłoby to spore zamieszanie w szeregach AEK Larnaka.
W drugiej połowie zaczęliśmy tracić energię – to było widać również w statystykach. Poza tym, w porównaniu do rywala mieliśmy rozegranych dwa razy więcej spotkań. Oni mieli więcej czasu na przygotowania i regenerację, my zaledwie dwa dni od ligowego meczu. To dało im przewagę. Teraz znów mamy duże wyzwanie – musimy być gotowi pod względem fizycznym na niedzielny mecz z Wisłą Płock.
Za nami już 10 meczów: 7 wygranych, 2 remisy i jedna porażka, która bardzo wiele zmieniła. Ten dwumecz powinniśmy rozegrać dojrzalej. Musieliśmy lepiej wykorzystać przewagę jednego zawodnika – więcej utrzymywać się przy piłce, kontrolować przestrzeń. Mieliśmy sytuację Nsame na 3-1 i być może wtedy historia potoczyłaby się inaczej.
Dziękuję kibicom za wiarę i za to, że byli dziś z nami. Teraz musimy walczyć o awans w Lidze Konferencji i skupić się na mistrzostwie Polski.
Transfer Damiana Szymańskiego
Ważne jest, by wprowadzać zawodników krok po kroku. Na razie rozmawialiśmy tylko telefonicznie, bo całą uwagę skupialiśmy na przygotowaniach do meczu. Damian przychodzi po okresie przygotowawczym, więc musimy to wziąć pod uwagę. To zawodnik doświadczony, naturalny lider, a my potrzebujemy właśnie takich piłkarzy.
