- Przede wszystkim gratuluję moim zawodnikom zwycięstwa. To bardzo ważny wynik. Tutaj gra się niezwykle trudno – rywal był bardzo intensywny, fizyczny, a do tego miał mocne wsparcie z trybun. Żeby osiągnąć dobry rezultat, trzeba zaangażować się w stu procentach i my to dziś zrobiliśmy - powiedział po meczu trener Legii, Edward Iordanescu.
Iordanescu: Jestem zadowolony, ale jednocześnie sfrustrowany
- Przez większość spotkania zagraliśmy dobrze taktycznie, mieliśmy też swoje momenty techniczne, ale cieszy mnie przede wszystkim to, że wygraliśmy wiele fizycznych pojedynków
- Jestem zadowolony, ale jednocześnie odczuwam też pewną frustrację. Prowadziliśmy 2-0 i mogliśmy zdobyć trzecią bramkę, bo były ku temu okazje. Zamiast tego skończyło się 2-1. Podobało mi się jednak, że po pierwszym golu nie cofnęliśmy się, tylko staraliśmy się kontrolować grę i szukaliśmy kolejnych trafień – to jest właśnie mentalność, której oczekuję.
- Teraz wiemy, że w rewanżu u siebie czeka nas kolejna walka. Mamy kilka dni na regenerację i dobre przygotowanie. Wierzę, że z pomocą naszych kibiców, którzy na pewno będą z nami przez cały mecz, znowu uda się wprowadzić Legię do Europy. Chcę też podziękować fanom, którzy wspierali nas tutaj – nigdy nie czujemy się samotni.
- Jeśli chodzi o rotacje i zmiany – gramy już siódmy mecz w Europie w ciągu miesiąca, to jak faza grupowa. Dlatego musimy dbać o świeżość zespołu. Wprowadzając Rajovicia czy Morishitę chciałem utrzymać agresję i pressing, bo Wahan i Jean-Pierre wykonali wcześniej ogromną pracę. Gdybyśmy nie pressowali wysoko, rywal zepchnąłby nas do defensywy długimi piłkami, a tego chcieliśmy uniknąć.
- Na koniec muszę powiedzieć, że moim największym wyzwaniem jest to, by nauczyć zespół wygrywać bez straty gola. Dopóki nie będziemy potrafili zwyciężać na zero z tyłu, dopóty nie będziemy drużyną, jaką chcę stworzyć. To wymaga czasu i pracy, ale wierzę, że krok po kroku do tego dojdziemy.
