Ryoya Morishita oficjalnie opuszcza szeregi Legii Warszawa. Nowym pracodawcą Japończyka został grający na zapleczu angielskiej ekstraklasy Blackburn Rovers. 28-latek spędził w warszawskim klubie nieco ponad półtora roku. Z angielskim klubem podpisał 3-letnią umowę z opcją przedłużenia o rok. "Wojskowi" mają zarobić na tej transakcji trochę ponad 2 miliony euro.
Ryoya Morishita odszedł z Legii!
Ryoya Morishita został zawodnikiem Legii 9 stycznia 2024 roku. Japończyk trafił do Warszawy w ramach rocznego wypożyczenia z Nagoyi Grambus i był to dla niego pierwszy wyjazd poza granicę swojego kraju. Stołeczna drużyna chciała sprawdzić umiejętności Morishity, a gdyby wypalił, zagwarantowała sobie możliwość pierwokupu. Reprezentant Japonii miał być uniwersalnym zawodnikiem i opcją dla trenera Kosty Runjaicia zarówno na oba wahadła, jak i linii ataku. Jego początki w nowym klubie były bardzo dobre - gdy cały zespół zawodził na starcie rundy wiosennej sezonu 2023/24, on potrafił wnieść świeżość i jakość, a w pierwszym miesiącu w warszawskim zespole otrzymał od nas miano "plusa miesiąca". Od początku swojego pobytu w klubie oczarował większość kibiców warszawskiej drużyny również swoim pogodnym charakterem. Z czasem jednak gra Japończyka przestała się układać. Morishita w większości meczów utrzymywał pozycję w wyjściowym składzie, jednak był rzucany po różnych pozycjach i na żadnej z nich nie potrafił odnaleźć dobrej formy oraz stabilności. Ostatecznie rozgrywki skończył bez choćby jednej "liczby" na koncie w 15 meczach, więc mimo udanego startu, pierwszego półrocza w Legii nie mógł zaliczyć do udanych.

Runda jesienna sezonu 2024/25 miała być więc dla Morishity ostateczną weryfikacją i szansą na pokazanie prawdziwych umiejętności. Zdecydowanie pomogła mu w tym zmiana trenera. Goncalo Feio całkowicie zmienił rolę Japończyka - postawił na niego jako zawodnika ofensywnego, grającego w linii pomocy lub na skrzydle, a nie jak wcześniej, głównie na wahadłach. "Mori" dzięki tej roszadzie mógł rozwinąć skrzydła, pokazać cechy indywidualne i przede wszystkim ograniczyć swoje uczestnictwo w defensywie, które było problemem. Stał się bardzo aktywnym zawodnikiem i starał się cały czas pokazywać do gry. Bez zadań czysto obronnych mógł więcej ryzykować, podejmował więcej prób dryblingu i nie bał się wchodzić w pojedynki z rywalami. Dodatkowo świetnie układała się jego współpraca z Rubenem Vinagre czy Luquinhasem, a ich wspólne akcje lewą flanką dawały drużynie wiele korzyści. Choć nie wyzbył się wszystkich mankamentów, dał masę argumentów, by stołeczny klub sięgnął do kieszeni i sprowadził go w swoje szeregi na stałe. - Kończy się okres wypożyczenia Morishity, a kwota wykupu jest ustalona. Kilka tygodni temu rozmawialiśmy. Powiedziałem mu, że gdyby to zależało ode mnie, to chciałbym, żeby ten piłkarz z nami został. Mówiłem to osobom z klubu. Mam nadzieję, że Ryoya z nami zostanie. Zasłużył na to na boisku, wywalczył to - podkreślał to również trener Feio.

Ostatecznie Legia poszła za tym głosem i wykupiła Japończyka, podpisując z nim kontrakt do końca maja 2028 roku. - Bardzo doceniam wszystkie osoby, które pomogły mi przez ostatni rok w Polsce. Jestem podekscytowany możliwością kontynuowania kariery we wspaniałym klubie, jakim jest Legia. Nadal będę ciężko, pokornie pracował i zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby jej pomóc - mówił wtedy zadowolony Morishita. Skrzydłowy rzeczywiście nie rzucił słów na wiatr. Z biegiem czasu stał się kluczową postacią w układance portugalskiego szkoleniowca, zawodnikiem, od którego zaczynało się wymienianie wyjściowej jedenastki. Swoją przebojowością i skutecznością zapewnił drużynie kilka ważnych punktów ligowych i pomógł jej w awansie do ćwierćfinału Ligi Konferencji. Przede wszystkim był jednak kluczową postacią w drodze do sięgnięcia po 21. trofeum Pucharu Polski. Swoimi występami i bramkami w ćwierćfinałowym starciu z Jagiellonią Białystok oraz wielkim finale z Pogonią Szczecin w zasadzie samodzielnie zapewnił Legii triumf w tych rozgrywkach. Ostatecznie dzięki 4 trafieniom został również najlepszym strzelcem tej edycji Pucharu Polski. W całym sezonie był jedynym zawodnikiem warszawskiego klubu, który zrobił tzw. double-double, zdobywając 14 bramek oraz 13 asyst i osiągając najlepszy wynik w klasyfikacji kanadyjskiej zespołu. Nie mogło dziwić, że w corocznym plebiscycie naszego serwisu został bezapelacyjnie wybrany przez czytelników najlepszym zawodnikiem sezonu 2024/25, otrzymując ponad 36% wszystkich głosów.

– Kiedy przychodziłem do Legii, mówiłem, że chcę grać w coraz lepszych drużynach i być coraz lepszym zawodnikiem. Ale na wszystko przyjdzie czas – dla mnie i dla Legii. Teraz najważniejsze jest, by pomóc drużynie. Chcę grać, zdobywać bramki i być bohaterem dla naszych kibiców - mówił Morishita w rozmowie z naszym portalem przed rozpoczęciem obecnych rozgrywek. Zmiana trenera, taktyki i gry całego zespołu nie pomogły mu jednak w utrzymaniu formy. Choć jako jedyny piłkarz z pola wystąpił w wyjściowym składzie w siedmiu pierwszych spotkaniach, był cieniem zawodnika sprzed kilku miesięcy. Morishita grał przewidywalnie, nie błyszczał przebojowością, a przede wszystkim nie grzeszył skutecznością i zawodził. To spowodowało, że Japończyk częściowo utracił miejsce w pierwszej jedenastce i był już pierwszym wyborem trenera Edwarda Iordanescu. Po popisach w poprzednim sezonie Japończyk nie mógł jednak narzekać na brak zainteresowania, a zmiana jego sytuacji w klubie mogła pomóc podjąć mu decyzję o opuszczeniu warszawskiego zespołu. Jego wybór padł ostatecznie na 7. drużynę poprzedniego sezonu angielskiej Championship - Blacburn Rovers - z którą związał się 3-letnią umową.

Ryoya Morishita w Warszawie zostanie zapamiętany przede wszystkim ze swojego niesamowitego uroku osobistego, uśmiechu, otwartości i nietuzinkowych cieszynek związanych z kulturą jego kraju. Oczywiście, również ze swojej przebojowości, umiejętności z piłką przy nodze i niespodziewanych rozwiązań, które Japończyk serwował przeciwnikom. Mimo początkowych problemów w klubie, Morishita potrafił się podnieść, a dzięki ciężkiej i wytężonej pracy zdecydowanie poprawił swoją grę, stając się bardzo ważną postacią drużyny. Choć na starcie obecnego sezonu prezentował się znacznie poniżej swoich możliwości, jego strata może być nieoceniona. Japończykowi życzymy powodzenia, zdrowia i wielu sukcesów na dalszym etapie kariery.
Ryoya Morishita w Legii Warszawa
Numer zawodnika - 25
Mecze - 78
Gole - 15
Asysty - 16
Pierwszy mecz - Ruch Chorzów 0-1 Legia Warszawa (9.02.2024)
Ostatni mecz - el. LK: Hibernian FC 1-2 Legia Warszawa (21.08.2025)
Tytuły zdobyte w Legii - 2 (Puchar Polski 2024/25, Superpuchar Polski 2025/26)
Liczba przyznanych - 25
Liczba przyznanych - 31

