- Jutro czeka nas bardzo ważny mecz, dla nas, dla Legii. Gra w Europie to sprawa ogromnej wagi. Chociaż od początku sezonu rozegraliśmy już 7 spotkań w europejskich pucharach – z czego 5 wygraliśmy, a 1 zremisowaliśmy – to wciąż niczego nam to nie gwarantuje. Dlatego jutrzejszy mecz to dla mnie zupełnie inna historia, ostatni krok w drodze do kwalifikacji. To będzie duże wyzwanie, bo cel jest naprawdę istotny - mówi przed rewanżem z Hibernian FC trener Legii Warszawa, Edward Iordanescu.
Iordanescu: Przed nami duże wyzwanie
- Najważniejsze dla mnie jest, abyśmy wyszli na boisko z odpowiednim nastawieniem. Nic jeszcze nie jest przesądzone. Nadal uważam, że jutrzejsze starcie to spotkanie 50 na 50. W pierwszym meczu w Szkocji strzeliliśmy gola na 3-0, ale ostatecznie skończyło się tylko 2-1. Nawet gdybyśmy wygrali 3-0, nie powiedziałbym, że jesteśmy już w kolejnej rundzie. W tej sytuacji naprawdę wszystko jest otwarte.
- Jutro najważniejsze będzie, aby zagrać o zwycięstwo. Choć wiem, że łatwo nie będzie. Musimy jednak wejść na boisko z odpowiednią mentalnością. Wygrana oznacza, że ponownie jesteśmy w Europie. A do osiągania wielkich celów trzeba stawiać sobie wysokie wymagania – być konkurencyjnym, uważnym w obronie, skoncentrowanym i unikać błędów przez pełne 90–95 minut. Nie zapominajmy, że Hibernian w tej edycji europejskich pucharów zremisował na wyjeździe z Midtjylland i wygrał 2-0 z Partizanem. Pokazali, że również na obcych stadionach potrafią być groźni. To będzie dla nas duże wyzwanie. Jestem jednak pozytywnie nastawiony i pewny siebie, bo wierzę w mój zespół, moich zawodników i proces, który wspólnie budujemy. Nasze powody, by walczyć o awans, są jasne – nie tylko sportowe, ale też finansowe, co dla klubu ma ogromne znaczenie. Mamy dziesiątki tysięcy kibiców, którzy jutro będą na stadionie, i kolejne setki tysięcy przed telewizorami. Jesteśmy im winni walkę o zwycięstwo. DNA Legii zawsze oznacza jedno – wychodzimy po to, by wygrać. I to jest również moje podejście.
O pierwszym meczu
- Widzieliśmy już wcześniej, że Hibernian zaatakuje mocno na początku meczu. Grając u siebie, z takim wsparciem kibiców, to normalne podejście do rozpoczęcia meczu. To nie było dla mnie zaskoczeniem. Nie było też zaskoczeniem dla mojego zespołu i zawodników. Natomiast nie byłem zadowolony z tego, jak zareagowaliśmy na tę presję. Dopiero po 6–7 minutach zaczęliśmy przejmować kontrolę – tak, jak tego chcieliśmy. Wszystkie statystyki były po naszej stronie. Stworzyliśmy sytuacje, zdobyliśmy dwa gole jeszcze przed przerwą i mieliśmy inne okazje, by strzelić trzecią bramkę. Strzeliliśmy gola, który został anulowany. Ale znowu – źle rozegraliśmy ostatnie 5 minut. Gdybym miał wskazać fragmenty, które chciałbym wyciąć z tamtego meczu, to byłoby pierwsze 7 i ostatnie 5 minut. Wtedy mielibyśmy wszystko pod pełną kontrolą.
O Hibernian FC
- Są w zespole Hibernian piłkarze o dużej jakości – tacy jak Bowie czy Boyle, który ma też ogromne doświadczenie. Oni potrafią w każdej chwili zmienić kierunek meczu. Dzięki indywidualnym umiejętnościom mogą przechylić szalę na stronę Hibernianu. Dlatego musimy być bardzo uważni, mądrze reagować i być ze sobą w pełni skoordynowani, koncentrując się także na tych indywidualnych aspektach gry. Hibernian pokazał nam, że potrafi być zespołem konkurencyjnym – z dobrą dynamiką, intensywnością i w razie potrzeby pragmatyzmem. Często grają w sposób bardziej bezpośredni. Musimy więc być ostrożni, bo to nie jest tylko kwestia naszej gry. Oczywiście chcę, żebyśmy zawsze byli stroną dominującą, ale w europejskich rozgrywkach trzeba też brać pod uwagę przeciwnika. Tu poziom jest wysoki. Wszystkie drużyny, które tu dotarły, zasłużyły na to i nic nie jest przypadkiem.
