Edward Iordanescu (trener Legii): Mogę zacząć od rady? Dla wszystkich. Rozmawiajcie z dziećmi, żeby próbowały zostać trenerami, bo jeśli przeżywa się takie wieczory jak ten, pamięta się je przez całe życie. 15 lat jestem trenerem i wszystko przeżyłem, ale nie takie thrillery. Wszystko się wydarzyło. Czerwone kartki, poprzeczki... Było wszystko.
Iordanescu: Kibice uratowali wieczór
Pierwsze 7 minut i ostatnie 5 minut w Szkocji oraz 11 minut z dzisiaj mogły wszystko zniszczyć. Wszystko się zmieniło. Z pierwszej połowy, którą kontrowaliśmy, w 11 minut zamieniło się to w przegraną w kwalifikacjach. Nie miałem czasu zareagować, bo wszystko wydarzyło się tak szybko. Oglądałem ten sam film w Larnace. Znowu się wszystko zawaliło. Musimy reagować na to z inną dojrzałością. Rywal trafia na 1-1 ze stałego fragmentu gry, więc trzeba w takiej sytuacji oczyścić głowy i podejść na spokojnie. Dziś zmieniłem strukturę, taktykę, napastników, musiałem reagować tak, jak mogłem. Będę chronić moich zawodników. Mimo że kocham moich zawodników i im ufam, to musimy zrozumieć, musimy się zmieniać na lepsze, że musimy się poprawiać.
Dziś to kibice zakwalifikowali drużynę do następnej fazy Ligi Konferencji. Oczywiście trzeba pogratulować zawodnikom, którzy zdobyli bramki, ale to kibice uratowali ten wieczór. Do samego końca wierzyli w nas, pchnęli nas do przodu – i za to bardzo im dziękuję. Jednocześnie bardzo mi przykro, że musieli przeżyć tak trudne emocje.
Patrząc szerzej, zamknęliśmy dziś pierwszy rozdział tego sezonu. Zaczęliśmy od Superpucharu – bardzo ważnego, bo podniósł morale nie tylko drużyny, ale i kibiców. Zdobycie pierwszego trofeum i zwycięstwo w Poznaniu było dla mnie pierwszym celem. Drugim celem była gra w Europie – i to się udało. Jestem pewien, że większość ludzi – może z wyjątkiem was, dziennikarzy – zapomni, jak wyglądał dzisiejszy mecz, a zapamięta sam awans i mam nadzieję, że wszyscy będziemy cieszyć się grą w Europie.
Dlatego tak, jestem szczęśliwy, że kończymy pierwszą część sezonu z dwoma osiągniętymi celami w zaledwie dwa i pół miesiąca. Ale to wcale nie było łatwe.
W ostatnich tygodniach nie narzekałem, ale nie było łatwo, bo trzeba było wprowadzać zmiany. Przyszło sześciu zawodników, ale zbyt późno. Niektórzy odeszli i trzeba było zmieniać plany. Musieliśmy zmieniać struktury, bo brakowało nam zawodników na niektóre pozycje. Są rzeczy, z których nie jestem zadowolony, ale spodziewałem się tego. Mam ludzi w klubie, szczególnie dyrektorów sportowych, którzy mówią tym samym językiem co ja. Skupiamy się na tym, żeby pomóc drużynie. Oni wiedzą, czego potrzebuję, aby osiągać sukcesy. Przed nami 9 miesięcy, żeby zdobyć mistrzostwo Polski. To dużo. Jednak jednocześnie jest bardzo mało czasu, żeby pozyskać nowych graczy przed zamknięciem okienka. Musimy reagować szybko. Za chwilę stracimy Janka Ziółkowskiego i pozyskamy dwóch, może trzech zawodników.
Chcę podkreślić, że polska piłka ma 4 drużyny w Lidze Konferencji. To fantastyczne. Co prawda zagroziliśmy takiej sytuacji jako Legia, był stres, ale dobrze się skończyło. To będzie dobre dla polskiej piłki.
Teraz musimy się zregenerować i przygotować do kolejnego meczu – tym razem ligowego w Krakowie. Znajdę jednak czas, żeby wspólnie z zawodnikami przeanalizować dzisiejszy mecz i zrozumieć, dlaczego nie możemy ponownie popełniać takich błędów.
