- Trwa zabawa w szatni. Ale mam mieszane uczucia – normalnie dwubiegunowość w tym meczu. Od ogromnej radości, przez moment depresji, aż po kolejny szał radości. Nie wiem, chyba nam się nigdy nie znudzi w taki sposób awansować. Normalnie nie możemy - mam wrażenie. Nie wiem, co więcej powiedzieć - powiedział po meczu z Hibernian FC bramkarz Legii Warszawa, Kacper Tobiasz.
Tobiasz: Te 15 minut to był kryminał
- Byłem zły, bo weszliśmy w drugą połowę jak nastolatkowie. Kompletnie daliśmy ciała i szczerze – powinniśmy dostać jakąś karę za te pierwsze piętnaście minut, bo to był kryminał. W głowie tworzyłem sobie już obrazy, że wracam do domu, otwieram telefon i wszędzie widzę: „kryminał, kryminał, kryminał, obciach, obciach, obciach”. Ale cała chwała dla chłopaków, że walczyli do końca, że się nie poddali, pokazali charakter. Szacunek, po prostu szacunek.
- Generalnie najważniejsze jest, żeby nie tracić koncentracji ani na sekundę, niezależnie od rywala. To jest klucz – nastawienie mentalne. I tego nam trochę zabrakło, zresztą nie pierwszy raz w tym sezonie. Wiadomo, fajniej byłoby awansować w spokojniejszej atmosferze, tym bardziej, że za trzy dni mamy kolejny mecz. Te dodatkowe emocje są fajne, ale zupełnie niepotrzebne. Ale z drugiej strony – jak kiedyś będę opowiadał wnukom, to mam niesamowite historie. A tak naprawdę moja przygoda dopiero się zaczyna, więc boję się, co będzie dalej.
- To był mój mecz...? Może bez tych piętnastu minut. Generalnie nasz mecz, oprócz tego fragmentu. Ja sam meczu nie wygrałem – chłopaki też. Bronienie to moja robota, tak samo jak strzelanie bramek to robota chłopaków. Trzeba stąpać twardo po ziemi, chłodna głowa i jedziemy dalej.
