Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Konferencja

Astiz: Kolejny mecz, w którym straciliśmy głowy

niedziela, 9 listopada 2025 17:47
Astiz: Kolejny mecz, w którym straciliśmy głowy
Inaki Astiz - fot. Mishka / Legionisci.com
Legionisci.com
WoytekLegionisci.com

- Nie wiem, co będzie dalej. Wszystko, co mieliśmy sobie powiedzieć, już zostało powiedziane. Nie ma sensu tego teraz komentować - powiedział trener Legii, Inaki Astiz.

 

- Nie wiem, jaki będzie dalszy plan. Inaczej wyobrażaliśmy sobie ten mecz. W pierwszej połowie każdy biegał tam, gdzie chciał — kompletnie nie trzymaliśmy struktury. Rozmawialiśmy o tym w przerwie i w drugiej połowie to poprawiliśmy. Stworzyliśmy kilka sytuacji, zdobyliśmy wyrównującego gola, czyli zrobiliśmy to, co w tym meczu było najtrudniejsze. Potem uwierzyliśmy, że możemy strzelić drugiego, ale trzeba było zachować chłodną głowę. Niestety, to już kolejny mecz, w którym ją straciliśmy — i to jest najtrudniejsze do zaakceptowania. Nie po raz pierwszy dajemy przeciwnikom prezenty i tracimy bramki po prostych błędach.
- Powiedziałem zawodnikom, że każdy powinien spojrzeć w lustro i zastanowić się, co chce robić dalej. To jest Legia Warszawa — tutaj gra się o zwycięstwa i tytuły, a nie o inne cele.

Deja vu z 2021 roku?

- Nie analizowałem, czy ta sytuacja jest podobna do tamtej z 2021 roku. Starałem się myśleć o innych rzeczach — o aspektach techniczno-taktycznych, które mogą pomóc drużynie. Być może, gdy gramy u siebie, presja jest większa. Teraz przekonamy się, kto naprawdę płynie tym samym statkiem co drużyna, a kto nie.
- To moment, w którym każdy z nas — zawodnik, trener — musi się zastanowić, w którą stronę chce iść. Czy jest gotowy, by pokazać charakter, bo właśnie w takich chwilach jest to najtrudniejsze. W takich momentach wyłaniają się liderzy. Każdy może nim być, ale trzeba wziąć na siebie odpowiedzialność i pociągnąć za sobą resztę. Potrzebujemy właśnie takich ludzi.

Najważniejsze są głowy zawodników

- Dużo się mówi o drużynie, o trenerach. My jesteśmy tutaj, by pomagać zawodnikom i dawać im narzędzia. Im lepsze informacje otrzymają, tym łatwiej im będzie reagować. Ale najważniejsze są głowy.
- Jestem pewien, że ci zawodnicy potrafią grać — nie raz to udowodnili. Problem leży w mentalności. Jak to poprawić? Każdy musi zacząć od siebie, od własnej refleksji. Nie wiem, czy wina leży po stronie trenera czy zawodników — wy, obserwatorzy z zewnątrz, możecie to ocenić bardziej obiektywnie. Ja wciąż szukam pozytywów, choć przyznam, że po takich meczach trudno wszystko racjonalnie wytłumaczyć.
- Kibice chcą oglądać Legię, która wygrywa. Może nie każdy zawodnik potrafi poradzić sobie z tą presją, ale właśnie teraz trzeba pokazać prawdziwy charakter piłkarza. W kolejnych meczach będziemy musieli postawić na tych, którzy są w stanie być w pełni skoncentrowani przez 90 minut, a nie przez 80. Bo w ostatnich spotkaniach jeden czy dwa momenty dekoncentracji decydują o stracie bramek.
- Może potrzebne będą zmiany — taktyczne, personalne, indywidualne. Nie wiem...

Zmiany w składzie

- Wojtek Urbański zszedł z boiska, bo szukaliśmy innej dynamiki gry. Brakowało nam płynności po lewej stronie, więc próbowałem coś zmieniać. Wejście Kapustki dało drużynie sporo.
- W końcówce wprowadziłem do ataku Artura Jędrzejczyka, bo liczyłem na jego skuteczność. Choć jest obrońcą, na treningach regularnie strzela bramki — ma jedną z najlepszych skuteczności w ćwiczeniach strzeleckich. W ostatnich minutach jednak kompletnie straciliśmy głowę, zabrakło chłodnej kalkulacji i cierpliwości w budowaniu akcji. Przegraliśmy właśnie przez to, że poszliśmy na żywioł.

Kto trenerem?

- To nie jest pytanie do mnie. Szukam na bieżąco rozwiązań. Jeśli ktoś uzna, że nie jestem w stanie pomóc, to przyjdzie ktoś inny. Jestem w Legii od dawna, ten klub dał mi bardzo dużo i mam go w sercu. Powiedziałem chłopakom, że nieważne, czy będę tu jako pierwszy, drugi czy trzeci trener, czy w ogóle mnie tu nie będzie — zawsze będę robił wszystko, co w mojej mocy, by pomóc klubowi.

Udostępnij