- Widać, że w ostatnich meczach tworzyliśmy więcej sytuacji i to było widać w grze i wyniku. Dzisiaj było odwrotnie - to Lechia stworzyła więcej sytuacji. Prawdą jest jednak to, że w ostatnich minutach zdobyliśmy bramkę i mamy kolejny punkt. Mieliśmy trochę szczęścia, trzeba to powiedzieć. Przed meczem mieliśmy w głowie trzy punkty i początek wyglądał inaczej. Niemniej jestem rozczarowany. - powiedział trener Legii,Inaki Astiz.
Astiz: Jestem rozczarowany
- Wiemy, w jakim momencie jesteśmy. Mówię o tym ja, mówią o tym zawodnicy. To jest moment, w którym trzeba ciężko pracować, a nie dużo mówić. Gadaniny było już wystarczająco. Trzeba sobie uświadomić, gdzie jesteśmy. Jedyne, co możemy zrobić, to poprawiać błędy i zacząć wygrywać. Nie ma innej opcji.
- Czy wynik był słaby, a gra jeszcze gorsza? Zgadzam się. Brakowało płynności, szczególnie w pierwszej połowie. Po raz kolejny straciliśmy bramkę po wrzucie z autu mimo, że o tym rozmawialiśmy.
Spekulacje a postawa drużyny
- Czy ma na to wpływ cała sytuacja wokół klubu? Nie wiem. Nasza praca, przygotowanie meczu – to się nie zmienia. Co zawodnicy mają w głowie, trudno mi powiedzieć. Ja wiem tylko, co staram się im przekazać przed meczem i w trakcie. Nie rozmawiamy o sprawach pozaboiskowych, nie ma sensu. Zawsze będą plotki wokół klubu. Wy jako dziennikarze macie dużo więcej informacji. Ja od kilku lat nie czytam o Legii, o sytuacjach w klubie. Uważam, że nie jest mi to potrzebne. Staram się to ignorować, choć wiadomo, że czasem coś do ciebie dociera. Natomiast staram się być od tego odłączony.
Wybór poszczególnych zawodników
- W ostatnich dwóch tygodniach Kacper Chodyna wyglądał dobrze. Zarówno na treningach, jak i w sparingu. Liczyłem liczyłem na to, że rozegra dobre spotkanie. Mieliśmy też trochę problemów zdrowotnych akurat na tej pozycji, dlatego tak zdecydowałem. Pracujemy z Miletą Rajoviciem cały czas, dużo z nim rozmawiamy. Myślę, że najważniejsze dla zawodnika są minuty na boisku. Jeżeli chodzi o niego, czy Antonio Colaka, czy ogólnie napastników... Jeśli mają poczuć pewność siebie, muszą dostać minuty i czuć zaufanie z naszej strony. W pewnym momencie widziałem dobry obraz gry, dlatego nie zdecydowałem się wcześniej na zmiany. Zdjąłem obrońcę, bo Patryk Kun ma już żółtą kartkę. Wiadomo, że trzeba więcej ryzykować w tej fazie meczu, a czasami takie ryzyko wymaga taktycznych fauli – i trzeba uważać, żeby nie dostać drugiej kartki.
- Ermal Krasniqi dobrze wyglądał na lewej stronie. On normalnie często tam gra. W trakcie meczu kilka razy zmieniał pozycję, ale nie widzę w tym żadnego problemu. Tak samo zawodnicy w środku pola często rotują i zamieniają się miejscami, to naturalne.
