- Ciężko mi powiedzieć, co się stało w drugiej połowie. Wiadomo, że po pierwszej połowie każdy z nas czuł, że graliśmy tak, jak chcieliśmy – mówiliśmy o tym już przed meczem. Widać było, że to, co zakładaliśmy, funkcjonowało, kreowaliśmy sytuacje. Niestety nie byliśmy skuteczni, a kiedy straciliśmy bramkę, morale chyba trochę opadło. Jeśli masz tak klarowną sytuację i nie strzelasz, to coś z tyłu głowy zaczyna ciążyć - powiedział trener Legii, Inaki Astiz.
Astiz: Gdybyśmy wykorzystali sytuacje...
- Podbudowałem chłopaków w przerwie i weszli w drugą połowę z odpowiednim nastawieniem. Prawda jest taka, że w tej drugiej części nie potrafiliśmy już kreować sytuacji tak jak w pierwszej. Zmiany miały pomóc drużynie. Każdy z nas chce, żeby zespół wygrywał, dlatego tak postępujemy. Nie powiedziałbym, że brakowało chęci. Kiedy przegrywasz, to nigdy nie jest łatwe. Pressing jest bardziej otwarty, ryzyko większe i czasami jeden błąd oznacza, że każdy zawodnik musi biegać dużo więcej niż powinien. Tak jak powtarzam, mecz wyglądałby zupełnie inaczej, gdybyśmy jedną z tych sytuacji z pierwszej połowy wykorzystali. Niestety tak się nie stało i dlatego jesteśmy teraz w tej sytuacji.
Kryzys a podejście do pracy
- Jeśli chodzi o podejście do pracy – uwierzcie mi, zostawiamy tam wszystko. Staramy się, żeby zawodnikom niczego nie brakowało. Przygotowania do meczów są trafne. Oczywiście, czegoś nam brakuje, ale nie poddajemy się. Jesteśmy na takiej misji i poddawanie się to ostatnia rzecz, jaką można zrobić. Trzeba walczyć. Jutro wstajemy i znowu pozytywnie idziemy do następnego meczu. Będziemy przygotowani lepiej. Wydaje mi się, że potrzebujemy w końcu prowadzić w jakimś meczu, mieć punkt zaczepienia, pozytywny wynik, żeby ruszyć. To jest to, czego nam brakuje i zrobimy wszystko, żeby najbliższy mecz tak wyglądał.
- Nie jest mi łatwo jako trenerowi i człowiekowi, ale zawsze szukam pozytywów. W domu mam przepiękną żonę, córkę. One dają mi dużo energii. Spędzony z nimi czas mnie ładuje i tę energię przekazuję potem w klubie. Po takim meczu oczywiście znów jest analiza, ale jutro wstaję i muszę dać chłopakom to, co najlepsze. Nie można być przy zespole załamanym – to nic nie daje. Taki nie jestem i taki nie będę.
