Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Felieton

Nie najgorszy początek

środa, 13 września 2000 20:43
Krzysztof Mocekźródło: Nasza Legia

Po pierwszym tygodniu w koszykarskiej elicie Legia-Królewskie Warszawa ma na
koncie jedno zwyci?stwo i jedną pora?k?. Po przegranej w ostatni piątek w
Pruszkowie, w niedziel? "wojskowi" doś? szcz?śliwie wygrali we w?asnej hali
ze Spójnią Stargard. Dopingowa?o ich prawie tysiąc widzów, z których ponad
setka ubrana by?a w ufundowane przez NL repliki klubowych koszulek.

Dramat w Pruszkowie


Przed piątkowym meczem w Pruszkowie z tamtejszym Hoopem, trener Legii Marek
Jab?o?ski martwi? si? tylko o jedno - by jego podopieczni nie przestraszyli
si? silnego rywala i nie przegrali meczu jeszcze przed pierwszym gwizdkiem
arbitra. Niestety, jego obawy sprawdzi?y si? w stu procentach, a usztywnieni
emocjami towarzyszącymi inauguracyjnemu spotkaniu jego zawodnicy przegrali
pierwszą kwart? ró?nicą 16 punktów (25:9) i praktycznie mogli ju? wtedy
zapomnie? o wywiezieniu z podwarszawskiej miejscowości korzystnego
rezultatu. Cho? jeszcze w trzeciej kwarcie by?a na to realna szansa. Po
kilku skutecznych akcjach ca?ego zespo?u, wyka?czanych najcz?ściej przez
dobrze dysponowanego kapitana "wojskowych", Micha?a Exnera legioniści
zdo?ali zmniejszy? dzielący ich do pruszkowian dystans do zaledwie 13
punktów, a gdyby nienaciskany przez nikogo J.B. Reafsnyder nie spud?owa?
spod samego kosza ta ró?nica mog?aby by? nawet jeszcze mniejsza.

Wtedy jednak na parkiecie pojawi? si? czarnoskóry Amerykanin, Antoine
Joubert, który trzykrotnie w krótkim odst?pie czasu trafiając w swoim stylu
z trudnych pozycji zza linii 6,25 metrów odebra? ostatecznie legionistom
ochot? do gry. "To co zrobi? z nami Joubert to by?o po prostu mistrzostwo
świata" - mówi? po meczu dziwnie spokojny warszawski szkoleniowiec. "Po tych
kilku akcjach moi zawodnicy mieli ju? doś? i tylko si? rozglądali, z której
strony dostaną przys?owiową pa?ą w przys?owiową g?ow?."

W ko?cówce legionistom uda?o si? wprawdzie raz jeszcze zmniejszy? nieco
dystans do pruszkowian, ale trudno by?o oprze? si? wra?eniu, ?e gospodarze
mając ju? zwyci?stwo w kieszeni nie przyk?adali si? zbytnio do gry w
obronie.

Legioniści wcią? grają tylko trójką, a nie dopuszczalną w regulaminie
Polskiej Ligi Koszykówki czwórką obcokrajowców. Zdaniem wielu niezale?nych
obserwatorów, po meczu w Pruszkowie to jedno miejsce powinno by? jak
najszybciej zape?nione, jeśli Legii zale?y na na czymś wi?cej, ni? tylko na
twardej walce o utrzymanie w ekstraklasie. "Czy potrzebujemy wzmocnie?? Po
dzisiejszym meczu powiem, ?e przyda?oby si? nam niejedno" - pó? ?artem pó?
serio ucią? dywagacje na ten temat warszawski szkoleniowiec. Cho? do ?artów
na pewno nie mia? tego wieczora nastroju.

Przez ca?y mecz legionistów dopingowa?a silna grupa kibiców z Warszawy,
którzy z rzadka tylko dopuszczali do g?osu miejscowych fanów. Nota bene ci
ostatni w wi?kszości równie? uto?samiający si? z Legią mieli w piątkowy
wieczór rozdarte serca i najcz?ściej doping dla dru?yny pruszkowskiej
przeplatali dopingiem dla Legii. Atmosfer? mo?na by?o opisa? jednym tylko
s?owem - znakomita. Szkoda tylko, ?e równie znakomity nie by? dla
warszawskich kibiców wynik. Ale tak mi?dzy Bogiem a prawdą, ma?o kto liczy?
chyba na sprawienie w Pruszkowie sporego kalibru niespodzianki, za jaką
niewątpliwie uznany zosta?by wynik inny, ni? zwyci?stwo gospodarzy.

Braki w doświadczeniu


Niedzielny mecz by? ze wszech miar dziwny. Jeszcze na niespe?na minut? przed
ko?cem legioniści mieli bezpieczną zdawa?oby si? przewag? dziewi?ciu punktów
i ju? witali si? z gąską. Tymczasem wyd?u?ające si? w niesko?czonoś?
ostatnie 60 sekund legioniści rozegrali jak dru?yna juniorów. Podopieczni
trenera Jab?o?skiego nie potrafili wyprowadzi? pi?ki z autu i tylko ?le
dysponowanemu Paw?owi Wiekierze, który w decydu- jącym momencie dwukrotnie
nie trafi? z linii rzutów osobistych mogą dzi?kowa? za to, ?e w ostatniej
chwili nie przegrali wygranego ju? spotkania. Podzi?kowa? powinni tak?e
najstarszemu w ekipie, 40-letniemu Wojciechowi Królikowi, który na pi??
sekund przed ko?cem w przeciwie?stwie do Wiekiery pewnie egzekwowa? rzuty
osobiste, ustalając wynik spotkania.

"Nie czuj? si? bohaterem, robi?em po prostu to, co do mnie nale?a?o" - mówi?
po meczu jak zwykle skromny eks-reprezentant Polski, który z 19 punktami by?
w niedziel? najlepszym strzelcem Legii. "Czy przed ostatnimi rzutami
zadr?a?a mi r?ka? Czu?em cią?ącą na mnie odpowiedzialnoś?, zdawa?em sobie
spraw? z tego, ?e wszystkie oczy na hali zwrócone są na mnie, ale po tylu
latach gry w koszykówk? r?ka po prostu nie mog?a mi zadr?e?."
Mecz nie by? z pewnością wielkim widowiskiem, zawodnicy obydwu dru?yn
niejednokrotnie nie potrafili trafi? do kosza z najprostszych pozycji. Wida?
by?o, ?e obydwu dru?ynom brakuje świe?ości. "Wiele si? kosztowa?o nas
czwartkowe spotkanie z jednym z kandydatów do tytu?u mistrzowskiego, Brokiem
Czarnymi S?upsk. Wygraliśmy je, ale zostawiliśmy na boisku kawa?ek zdrowia i
to by?o dzisiaj wida?. Zabrak?o nam si? przeciw ostro grającym w obronie
gospodarzom" - stara? si? wyt?umaczy? przyczyny pora?ki trener gości,
Ryszard Szczechowiak. Szkoleniowiec ze Stargardu Szczeci?skiego zapomnia?
najwyra?niej, ?e jego rywale mieli na odpoczynek jeden dzie? mniej, bo ich
mecz z pruszkowskim Hoopem zosta? z powodu transmisji telewizyjnej
prze?o?ony z czwartku na piątek.

Teraz czekają legionistów zdecydowanie trudniejsi rywale, w dodatku
kolejne cztery spotkania warszawscy koszykarze rozegrają na wyje?dzie. Ju?
jutro zagrają we W?oc?awku z wicemistrzem Polski - Anwilem, zaś w niedziel?
w Rudzie Śląskiej ich rywalem b?dzie miejscowa Pogo?.

HOOP PRUSZKÓW - LEGIA-KRÓLEWSKIE WARSZAWA

89:72 (25:9, 19:16, 25:20, 20:27)

LEGIA: Purlys 1, Rybczy?ski 6, Rospara 4, ?opatka 8, Reafsnyder 13 - Exner
18 (1), Wierenicz 15 (1), Królik 5 (1), Kij 2, Stec.

LEGIA-KRÓLEWSKIE WARSZAWA - SPÓJNIA STARGARD SZCZECI?SKI

71:67 (16:15, 20:18, 13:18, 22:16)

LEGIA: Purlys 13, Rybczy?ski 4, Exner 3, Rospara 10, Reafsnyder 9 - Królik
19 (1), ?opatka 10, Stec 2, Wierenicz 1

Udostępnij