Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Sparing

Legia Warszawa 0-0 Polissia Żytomierz

poniedziałek, 19 stycznia 2026 17:51
Legia Warszawa 0-0 Polissia Żytomierz
fot. Woytek / Legionisci.com
Legionisci.com
Mikołaj CiuraLegionisci.com

W trzecim sparingu na zimowym obozie przygotowawczym w Hiszpanii Legia Warszawa bezbramkowo zremisowała z ukraińską Polissią Żytomierz. Legioniści już od 3. minuty grali w przewadze, po bezpośredniej czerwonej kartce dla golkipera rywali, gdyż, mimo próśb sztabów obu zespołów, arbiter główny nie pozwolił Ukraińcom na grę w pełnym składzie, jednak nie potrafili jej udokumentować i doprowadzić do zwycięstwa.

Trener Marek Papszun od początku sparingu z 3. drużyną ukraińskiej ekstraklasy wystawił praktycznie identyczny wyjściowy skład, co przed trzema dniami. Szkoleniowiec dokonał tylko trzech roszad względem spotkania z Sigmą Ołomuniec, a większość z nich była podyktowana stanem zdrowotnym zawodników. Do środka pola wskoczył Bartosz Kapustka, który w ogóle nie wystąpił przeciwko Czechom. W pierwszej "jedenastce" znaleźli się także Petar Stojanović i Artur Jędrzejczyk, zastępując kontuzjowanych Pawła Wszołka oraz Steve'a Kapuadiego. Obaj zawodnicy nie znaleźli się w kadrze meczowej, tak samo jak Ruben Vinagre, Jakub Żewłakow i Samuel Kovacik, którzy także narzekają na urazy. 

 

Legioniści rozpoczęli ten mecz intensywnie i ofensywnie. Już w pierwszych sekundach na pozycji strzeleckiej przed polem karnym znalazł się Wahan Biczachczjan, ale trafił tylko prosto w bramkarza. W 3. minucie Ormianin otrzymał prostopadłe podanie od Kacpra Urbańskiego, dobrze zabrał się z piłką za linie obrony, wyszedł sam na sam z bramkarzem, a mijając go w ostatnim momencie tuż przed polem karnym, został poturbowany przez golkipera. Jewhenij Wołyniec otrzymał za to spóźnione wejście czerwoną kartkę i mimo próśb graczy Legii i długich dyskusji ze sztabami obu drużyn, arbiter główny nie pozwolił ukraińskiemu zespołowi na grę w pełnym składzie. Legioniści mieli więc szansę na przetestowanie gry w przewadze. Kiedy grę wznowiono do bezpośredniego uderzenia z rzutu wolnego podszedł sam poszkodowany, lecz piłka odbita od muru wyszła ponad bramkę. 

sparing zgrupowanie Mijas Legia Warszawa - Polissia Żytomierz Wahan Biczachczjan
fot. Woytek / Legionisci.com

Warszawiacy w pierwszych minutach niekoniecznie potrafili wykorzystać gry 11 na 10. Dominowali w posiadaniu piłki, konstruowali ataki na połowie rywali, jednak nie umieli zagrozić bramce Polissii. Decydowali się na wiele strzałów z dystansu i dośrodkowań, które nie przynosiły żadnych pozytywnych skutków. W 21. minucie ponownie do głosu doszedł Biczchczjan i huknął sprzed pola karnego w kierunku bliższego słupka, przenosząc piłkę minimalnie ponad bramką. Dziewięć minut później legionistom udało się przełamać linie obrony ukraińskiego zespołu składną akcją na lewej stronie, podcinką nad bramkarzem próbował zakończyć ją Radovan Pankov, lecz Serb podniósł piłkę zbyt nisko i trafił w golkipera. W 33. minucie to rywalom udało się wyjść z kontrą. Ołeksandr Nazarenko zabrał się z piłką po daleki wybiciu, przedostał się z nią w okolice pola karnego i uderzył z dystansu, jednak zbyt lekko, by zaskoczyć Kacpra Tobiasza.

W całym ostatnim kwadransie gracze Legii udowadniali swoją dominację i przewagę. Praktycznie cały czas znajdowali się pod lub w polu karnym rywali. Udawało im się rozgrywać kombinacyjne ataki, przełamywać obronę ukraińskiej drużyny, ale nie mieli większego pomysłu na wykończenie akcji. Zdarzało im się popełniać także pojedyncze błędy, które doprowadzały do następnych kontrataków. Takowy w 37. minucie zmarnował Bohdan Mychajliczenko, który będąc niepilnowany w okolicach 11 metra strzałem z pierwszej piłki uderzył wysoko nad bramką. W 40. minucie nieco więcej miejsca znalazł Juergen Elitim, od razu decydując się na strzał. Kolumbijczyk trafił prosto w bramkarza, ale na tyle mocno, że ten miał problem ze złapaniem piłki. Do dobitki dopadł Mileta Rajović, lecz napastnik z najbliższej odległości także nie potrafił pokonać golkipera. Trzy minuty później z prawej strony pola karnego faulowany był Biczachczjan, ofensywny pomocnik zdecydował się na bezpośrednie uderzenie z ostrego kąta, jednak bramkarz zdołał wypiąstkować futbolówkę. Mimo kilku doliczonych minut i starań, legionistom nie udało się już zdobyć gola przed przerwą. 


sparing zgrupowanie Mijas Legia Warszawa - Polissia Żytomierz Juergen Elitim,mecz-1595
fot. Woytek / Legionisci.com


Na drugą połowę trener Papszun ponownie wymienił praktycznie całą "jedenastkę". Na murawie pozostał tylko Artur Jędrzejczyk, który tworzył trzyosobowy blok obronny z Janem Leszczyńskim i Damianem Szymański. Za nimi w bramce stał Otto Hindrich. Na środku pomocy do gry zostali desygnowani Henrique Arreiol z Rafałem Augustyniakiem, a na wahadłach Patryk Kun i Kacper Chodyna. Trio ofensywne stworzyli Wojciech Urbański, Ermal Krasiqni oraz Antonio Čolak jako napastnik. Polissia nadal grała w dziesięciu. 

Początkowo jednak "Wojskowym" gra się kompletnie nie kleiła. Rozgrywali piłkę wolno, często grając to tyłu, bez większego przyspieszenia, pomysłu i przede wszystkim dokładności. Po jednej z nieudanej akcji głośno zachowanie swoich podopiecznych skomentował trener Papszun, mówiąc do Patryka Kuna - ""Kuniu" gramy 10 na 11, a ty kopiesz piłkę po autach"... Z czasem uwag i próśb o lepszą grę ze strony szkoleniowca przybywało, przede wszystkim w kwestii bardziej intensywnej, agresywnej gry i wysokiego nacisku na rywala grającego w osłabieniu. Długo nie potrafiły one jednak przynieść pozytywnego impulsu dla graczy Legii. Pozytywnie można było ocenić tylko grę defensywną warszawiaków - widoczne były w niej zmiany, zdecydowanie więcej pewności, spokoju i uporządkowania w tej formacji.

"Wojskowi" bliscy zagrożenia bramce Polissii byli dopiero w 70. minucie. Na prawej flance dobrze uwolnił się Wojciech Urbański, wykorzystał wolną przestrzeń i dośrodkował płasko na pole karne. W "szesnastce" o pozycję powalczył Antonio Čolak, który wyprzedził obrońcę i dopadł do uderzenia głową, lecz trafił pod piłkę i przeniósł ją znacznie ponad celem. W 78. minucie wysoki pressing przyniósł oczekiwany efekt, ale Kun niecelnie dośrodkował na pole karne. Wybita przez ukraińskich obrońców piłka trafiła jednak do Kacpra Chodyny, który uderzył z woleja minimalnie obok słupka. Cztery minuty później wahadłowy przeprowadził dobrą akcję prawą stroną, zagrał do Ermala Krasniqiego, a ten wycofał piłkę na skraj pola karnego do niepilnowanego Damiana Szymańskiego, ale obrońca znacznie się pomylił. 

W ostatnich dziesięciu minutach niewiele się zmieniło. Legioniści naciskali, ale bez żadnych skutków. Co więcej, to Ukraińcy byli bliżej wyjścia na prowadzenie. Po kontrataku w 89. minucie Tomer Yosefi nie trafił w piłkę, ale zdołał zgrać ją do Rusłana Babenki, który mocnym strzałem uderzył tuż nad poprzeczką. W doliczonym czasie gry szanse na trafienie miał jeszcze Rafał Augustyniak. Pomocnik otrzymał podanie na prawej stronie pola karnego, huknął w kierunku bramki, lecz trafił jedynie w boczną siatkę.

Legia na zgrupowaniu w Hiszpanii pozostanie do piątku, 23 stycznia. Dzień przed powrotem do Polski warszawiacy rozegrają jeszcze dwa sparingi, a ich przeciwnikiem w obu spotkaniach będzie czeska Sparta Praga.


Udostępnij