W pierwszym czwartkowym meczu kontrolnym ze Spartą Praga, Legia Warszawa zremisowała z czeskim zespołem 3-3. Wszystkie bramki padły w pierwszej połowie spotkania, która była niezwykle intensywna i emocjonująca. Na boisko w barwach obu drużyn wybiegli zawodnicy raczej rezerwowi i młodzieżowi. Drugie spotkanie z wiceliderem czeskiej ekstraklasy rozpocznie się o godzinie 14.
Pierwszy mecz: Legia Warszawa 3-3 Sparta Praga
W pierwszy dzisiejszym sparingu ze Spartą między słupkami bramki Legii stanął jedyny do tej pory zimowy nabytek Legii, Otto Hindrich. Przed Rumunem trzyosobową linię obrony, mocno eksperymentalnie stworzyli Jan Leszczyński, Rafał Augustyniak i Patryk Kun. Z powodu braków kadrowych na lewym wahadle nienaturalnie musiał wystąpić Samuel Kováčik, a na drugiej flance biegał Kacper Chodyna. Duet pomocników tworzyli Henrique Arreiol z Wojciechem Urbańskim. Na pozycji nr. 10 wystąpili Ermal Krasniqi i Jakub Żewłakow, a najbardziej wysuniętym zawodnikiem był Antonio Čolak. Na ławce rezerwowych "Wojskowych" znaleźli się tylko Claude Goncalves, który ma wolną rękę w poszukiwaniu nowego klubu i 17-letni bramkarz Jan Bienduga.
Początek meczu stał pod pełną dominacją Sparty, która już w 7. minucie objęła prowadzenie. Po nieudanym ataku Legii czeski zespół odzyskał piłkę na połowie "Wojskowych", prawą stroną popędził Petr Zika, wbiegł w pole karne, z łatwością minął interweniującego wślizgiem Rafała Augustyniaka i mocnym strzałem umieścił piłkę w siatce. Sparta chciała pójść za ciosem i chwilę później w bardzo podobnej sytuacji na strzał z dystansu zdecydował się Joao Grimaldo, ale dobrą interwencją na bliższym słupku popisał się Otto Hindirch. W 11. minucie było już 0-2, a legioniści ponownie dali się zaskoczyć na prawej flance. Mimo utrzymania się przy piłce gracze Legii nie zachowali koncentracji i tuż przed polem karnym dali sobie odebrać futbolówkę Grimaldo, który wpadł z nią w "szesnastkę" i strzałem w dalszy róg pokonał bramkarza Legii.
Legioniści jednak nie spuścili głów i chcieli się szybko podnieść. Zaczęli być bardziej agresywni, wybiegani i mocno atakowali przeciwnika na jego połowie. W 14. minucie udało im się złapać kontakt po świetnej indywidualnej akcji Ermala Krasniqiego. Kosowianin popracował pressingiem na lewej stronie, odzyskał piłkę i zabrał się z nią na skraj pola karnego, a po przełożeniu na prawą nogę, pewnym uderzeniem zdobył gola przeciwko klubowi, z którego jest do Legii wypożyczony. Sparta próbowała ponownie odpowiedzieć. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego z piłką minął się Hindrich, akcję na dalszym słupku zamykał Jaroslav Zelený, ale obrońca nie trafił na pustą bramkę. W myśl powiedzenia "niewykorzystane sytuacje się mszczą", chwilę później Legia wyrównała wynik meczu. Po odbiorze podanie przed pole karne od Augustyniaka otrzymał Jakub Żewłakow, przekładając futbolówkę na lewą nogę minął obrońcę i uderzył pewnie z dystansu na dalszy słupek, nie dając szans golkiperowi na skuteczną interwencję. Doprowadzając do wyrównania legioniści przejęli pełną inicjatywę.
Po wznowieniu gry Legia mogła szybko wyjść na prowadzenie. Wysoki pressing zadziałał, legioniści odzyskali piłkę, co pozwoliło Antonio Čolakowi, by znaleźć się w sytuacji sam na sam z golkiperem, ale Chorwat przegrał ten pojedynek. Podobnie, w 20. minucie zachował się Samuel Kováčik. Młody Słowak dobrze wybiegł za linie obrony i odebrał świetne prostopadłe podanie, ruszył przez całą połowę do sytuacji oko w oko z bramkarzem, ale także golkiper był górą. W 27. minucie znów przed wyśmienitą szansą stanął Čolak. Kolejny raz świetnie indywidualnie ruszył Krasniqi, wbiegając w pole karne pokonał defensora i zamiast strzelać, wyłożył piłkę do uderzenia chorwackiemu napastnikowi, lecz ten zawahał się i strzelając w drugie tempo trafił prosto w bramkarza. Po tej akcji tempo meczu nieco spadło, choć legioniści nadal starali się wysoko naciskać kontrolującego posiadanie piłki rywala i co jakiś czas przynosiło to skutki.
W 38. minucie przed kolejną fenomenalną szansą stanął Kováčik. Młodzieżowiec popędził bez kompleksów lewym skrzydłem, ruszył na pole karne z dryblingiem, którym pokonał jednego z obrońców i ponownie znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Golkiper zdołał jednak odbić strzał Słowaka na rzut rożny, lecz tylko na chwilę uchroniło to jego zespół przed startą gola. Do wykonania stałego fragmentu gry podszedł Kacper Chodyna, posłał wysoką piłkę na dalszy słupek, a tam najprzytomniej zachował się Augustyniak, który pewnym strzałem głową skierował piłkę do siatki. Legia niestety nie cieszyła się z prowadzenia zbytnio długo. W budowaniu akcji pozycyjnej fatalny błąd popełnił Hindrich, który naciskany pressingiem zagrał piłkę wprost pod nogi Garanga Kuola. Ofensywny zawodnik momentalnie oddał strzał na odkrytą bramkę i ponownie doprowadził do równego wyniku jeszcze przed przerwą.

Na drugą część meczu Legia wyszła bez zmian, a rywale dokonali tylko jednej rotacji. Od początku po wznowieniu gry obraz meczu nie różnił się od tego, co widzieliśmy w pierwszej połowie. Sparta częściej utrzymywała się przy futbolówce, ale legioniści utrzymali wysoką intensywność i skutecznie atakowali rywali pressingiem, starając się szybko przejąć piłkę. Pierwsza lepsza okazja po odbiorze przyszła w 49. minucie. Dobrym naciskiem przy linii środkowej wykazał się Patryk Kun, indywidualnie z piłką popędził Kováčik, jednak zakończył rajd bardzo niecelnym strzałem. Trzy minuty później po własnym odbiorze z podobną akcją wyszedł Krasniqi, Kosowianin zamiast strzału zdecydował się na odegranie futbolówki do lepiej ustawionego Żewłakowa, który po przyjęciu mocnego podania oddał strzał z powietrza, lecz piłka zatrzymała się tylko na słupku. Z czasem graczom Sparty coraz lepiej udawało się uspokajać swoje poczynania i radzić z nieco mniej intensywnym pressingiem Legii.
Na następne zagrożenie przyszło czekać do 65. minuty. Legioniści nie mogli przedrzeć się bliżej bramki, więc na płaski strzał z dystansu po ziemi zdecydował się Wojciech Urbański, jednak piłka minimalnie minęła bliższy słupek. Dwie minuty później po dobrej klepce z Kovacikiem i Żewłakowem na pozycji strzeleckiej znalazł się Krasniqi, lecz także nieznacznie przestrzelił. W 75. minucie do jednej z nielicznych szans w tej połowie doszli Czesi. Prawą stroną popędził Andrew Irving, wyprzedził Augustyniaka i wyłożył piłkę nisko nad ziemią na 5. metr do niepilnowanego Matyáša Vojty, ale ten w wyśmienitej okazji zachował się niczym Mileta Rajović i w fatalny sposób przestrzelił ponad bramką.
Ostatni kwadrans był już mocno szarpany. W szeregach obu zespołów było widać duże zmęczenie, które niweczyło ich starania w wyprowadzaniu skutecznych akcji. Czeski zespół nadal był stroną dominującą jeśli chodzi o utrzymanie się przy piłce, ale nie potrafił zaskoczyć legionistów, którzy już także nie mieli sił, by żywiołowo naciskać rywali. W 80. minucie swoją szansę dostał jeszcze Claude Goncalves, który zastąpił na boisku Żewłakowa. W 85. minucie z ofensywnym rajdem na prawej stronie ruszył Kuol, wbiegł w pole karne Legii, ale po rykoszecie uderzył ponad poprzeczką. Do końca meczu obu zespołom nie udało się już stworzyć nic specjalnego i zmienić wyniku z pierwszej połowy.
