Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Konferencja

Szwarga: Niedosyt i żal do siebie

sobota, 7 lutego 2026 18:00
Szwarga: Niedosyt i żal do siebie
Dawid Szwarga - fot. Woytek / Legionisci.com
Legionisci.com
WoytekLegionisci.com

- Bez względu na to, jak potoczy się sezon, ten mecz zostawi w nas niedosyt i żal do siebie, że nie wykorzystaliśmy prowadzenia dwoma bramkami. To naturalne odczucia. W futbolu jednak trzeba szybko przechodzić dalej – podsumować mecz i skupić się na kolejnym spotkaniu - powiedział po meczu trener Arki Gdynia, Dawid Szwarga.


Warunki przygotowań i konieczność zmian

- Jeżeli przez dwa tygodnie trenujesz na boisku sztucznym, nie rozgrywasz żadnego meczu na naturalnej murawie, a potem wychodzisz na boisko naturalne, które zachowuje się w sposób irracjonalny, to nie ma szans, by zawodnicy ofensywni, wkładający ogrom energii w grę, byli w stanie wytrzymać pełne 90 minut.
- Zarówno Nazarij Rusyn, jak i Sebastian Kerk sami sygnalizowali potrzebę zmian. W tej sytuacji nie było wyboru – musieliśmy ich zdjąć. To nie jest kwestia żalu czy błędnej decyzji, tylko realnych ograniczeń fizycznych. Gdybyśmy mogli wcześniej trenować na naturalnej nawierzchni i ta adaptacja nerwowo-mięśniowa nastąpiłaby szybciej, prawdopodobnie byliby w stanie grać dłużej.

 

Stałe fragmenty i chaos końcówki

- Zmuszaliśmy Kacpra Tobiasza do gry bezpośredniej i gdybyśmy zachowali większą konsekwencję w tym elemencie, być może w końcówce nie dopuścilibyśmy do tylu stałych fragmentów. Końcówki meczów rządzą się jednak swoimi prawami – wszyscy wchodzą w pole karne, nawet bramkarz, co generuje chaos. W takich momentach kluczowe jest utrzymanie konsekwencji w działaniu i dobry atak na piłkę. Tego nam zabrakło. Przy drugiej straconej bramce dwóch naszych zawodników było bardzo blisko interwencji, ale finalnie nikt tej piłki nie zaatakował tak, jak trzeba.

Znaczenie boiska i ograniczona kontrola gry

- Jeżeli prowadzisz z Legią Warszawa, trudno oczekiwać, że będziesz przez cały mecz dominować ją w posiadaniu piłki. To jest myślenie życzeniowe. Warunki boiskowe miały tu ogromne znaczenie – na tej murawie praktycznie nie dało się wymienić dwóch podań z pierwszej piłki.
- Zarówno my, jak i Legia, byliśmy najgroźniejsi w fazach przejściowych oraz po stałych fragmentach gry. Byłem na tym boisku zarówno dzień wcześniej, jak i w dniu meczu i mogę powiedzieć jasno: w ataku pozycyjnym, gdzie kluczowa jest gra na jeden kontakt i element zaskoczenia, ta nawierzchnia bardzo to utrudniała.

Zmiany personalne i decyzje przedmeczowe

- Jeżeli chodzi o sytuację z Gutkovskisem – zmagał się on z drobnym urazem. Chcieliśmy go przetestować w rozgrzewce, bo pierwotnie był przewidziany do gry od początku. Ostatecznie okazało się, że może zagrać maksymalnie około 30 minut, dlatego musieliśmy zmienić pierwotny plan. Wybór Kocyły był również podyktowany względami taktycznymi. Po stronie Legii pojawił się Paweł Wszołek, zawodnik bardzo dynamiczny, szybki i doświadczony. Chcieliśmy odpowiedzieć doświadczeniem i zawodnikiem, który nie da się łatwo ograć w ataku przestrzeni. Uważam, że była to dobra zmiana.

Ocena zmienników i zarządzanie końcówką

- Nie zgadzam się z tezą, że zmiennicy nic nie dali. Perey kilkukrotnie wziął na siebie odpowiedzialność, odważnie prowadził piłkę i zdobywał przestrzeń. Problemem nie byli pojedynczy zawodnicy, tylko zarządzanie końcówką meczu jako zespołu. Niezależnie od tego, czy prowadzisz 2-0, przegrywasz czy remisujesz, musisz konsekwentnie realizować swoje zadania. Tylko to zapewnia punkty. Tego nam w końcówce zabrakło.



Udostępnij